Indyjski test ASAT – szczątki nadal na orbicie

1

Pod koniec czerwca na orbicie znajdowało się nadal ponad 45 skatalogowanych szczątków powstałych w wyniku indyjskiego testu ASAT.

Dość nieoczekiwanie, 27 marca 2019, Indie przeprowadziły test swojego pocisku broni antysatelitarnej (ASAT). Rząd Indii poinformował, że pocisk ASAT uderzył w satelitę z dokładnością zaledwie kilku centymetrów. Poinformowano także, że na pokładzie pocisku ASAT nie znajdował się żaden ładunek bojowy – pocisk sam w sobie był formą uderzenia “kinetycznego”.

Celem indyjskiego testu ASAT był satelita Microsat-R, który został umieszczony na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) w styczniu 2019. Satelita przebywał na bardzo niskiej orbicie, wysokości poniżej 300 km. Wstępne wyliczenia sugerowało, że uderzenie w tego satelitę mogło stworzyć nawet 6500 szczątków większych od 0,5 cm. Większość z tych szczątków miała szybko spłonąć w atmosferze.

Na początku kwietnia było wiadome, że ten test wytworzył przynajmniej setki, jeśli nie tysiące małych fragmentów. Również na początku kwietnia skatalogowano 46 szczątków po tym teście. Do początku lipca dodano do listy szczątków ponad 50 kolejnych fragmentów.

Pod koniec czerwca na orbicie wciąż pozostawało ponad 45 szczątków z testów. Około 50 znanych szczątków dokonało już deorbitacji. Warto się zmieniają, gdyż nadal dodawane są nowe pozycje do katalogu “śmieci kosmicznych”, powstałych z tego testu – jest to wynik dalszych obserwacji i detekcji nowych fragmentów na orbicie.

W tej chwili przewiduje się, że kolejne 30 fragmentów powinno zejść z orbity do czerwca 2020. Kilkanaście pozostałych szczątków pozostanie dłużej na swoich orbitach, nawet do kilku lub kilkunastu lat.

Ten test ASAT wyraźnie pokazuje, że wszelkie “incydenty”, w których powstają “śmieci kosmiczne” są niebezpieczne dla innych satelitów przez dłuższy okres czasu. Aktualnie nad Ziemią krąży rekordowa ilość różnego rodzaju obiektów i prawdopodobnie w kolejnych latach problem będzie jeszcze poważniejszy.

(TsM)

1 komentarz

  1. Obśmiałbym się jak norka gdyby Chandraayan 2 zderzył się z którymś z odłamków. Ale im tego nie życzę. Szkoda by było sprzętu i wysiłku.