Eksplozja SN11

8

Trzydziestego marca doszło do testu pojazdu SN11 firmy SpaceX. W trakcie testu doszło do eksplozji.

Firma SpaceX konsekwentnie wykonuje testy prototypów pojazdu Starship. wykonane zostały loty modeli SN5, SN6, SN8, SN9 oraz SN10 – te trzy ostatnie były lotami na wyższy pułap (10 i 12,5 km).

Trzydziestego marca doszło do testu pojazdu SN11 firmy SpaceX. Test odbył się we mgle. Pomimo tego SpaceX postanowiło przeprowadzić test.

Start i lot do pułapu około 10 km przebiegł prawidłowo. Obrót i początek powrotu do lądowania także. Niestety, w trakcie lądowania doszło do eksplozji. Ta eksplozja nastąpiła na pewnej wysokości, gdyż szczątki SN11 spadły dookoła miejsca startowania/lądowania. Do eksplozji doszło tuż przed 6 minutą lotu.

Przekaz z testu SN11 / Credits – SpaceX

Z dostępnych informacji wynika, że jeden z trzech silników odnotował poważne problemy i był przyczyną tej eksplozji. Firma SpaceX przez najbliższe tygodnie będzie prawdopodobnie analizować dane z tego lotu – można się spodziewać, że później dojdzie do publikacji przynajmniej części informacji.

Polecamy wątek na Polskim Forum Astronautycznym dotyczący pojazdu Starship.

(PFA, SpaceX)

8 komentarzy

  1. Co tam jest nowego? Stara technologia w nowym opakowaniu i nie chodzi mi o same problemy ale tą dziwna otoczkę wokół tego projektu i dziwne procedury, co z wizerunkiem firmy? Biznes kosmiczny zasaadza sie na bezpieczeństwie a tu gawiedzi pokazują spektakularne katastrofy. Trzy rakiety w dwa miesiące. Gdzie jakaś komisja, gdzie jakieś głębsze wnioski. Zabawa rakietami jak w modelarni osiedlowej. Co oni właściwie testują. Sa symulacje, są stanowiska do testowania silników. Ok, gdyby to byli nowicjusze ale za tym stoi firma która sobie strzela kolejnymi paczkami Starlinków. Albo oni wiedzą co robią albo błądzą albo odciągają uwagę od czegoś innego. Rakietami z napędem chemicznym to możemy sobie automaty wysyłać a nie ludzi na Marsa. Jeśli są poważni, to niech wyślą na Marsa ziemniaka a z powrotem niech wróci zjadliwe puree. Chyba dużo nie ryzykują.

  2. To co robi Musk to całkiem nowa technologia .Nikt nie zbudował rakiety która w 100% byłaby odzyskiwana.To przecieranie nowych szlaków gdzie błędy są nieuniknione.Zobaczcie co działo się z rakietami na początku ery lotów kosmicznych.Rakiety wylatywały w powietrze zanim zdążyły wystartować.I to nie wywalanie kasy w błoto za 10 ,15 lat każdy kto będzie chciał się liczyć w kosmosie będzie zmuszony budować takie statki to będzie standart.

  3. Test jak test. Trzeba wiele razy “upaść” żeby nauczyć się chodzić prosto. Trzymam kciuki żeby Muskowi nie zablokowali po tym teście możliwości – następny już gotowy jest SN15 – z setkami modyfikacji. Można liczyć na to, że tu już nie będzie eksplozji.

    Natomiast jeszcze słówko o dwóch komentarzach powyżej. Mam absolutnie dość leniwych gimbazowych mend, które nie znają się na niczym i naigrawają się z każdego ludzkiego podtknięcia. To jest jak rynsztok który zalewa każde działanie. Nie mają takie ZERA pojęcia o niczym, a procesie budowy, a skomplikowaniu, o tym, że nie popełnia błędów tylko ten co nic nie robi – ale mają zarozumiałą czelność opluwać człowieka “zalatuje amatorką” “wywalanie kasy w błoto” – OHYDA !!!!!

    • ERGO— To już 4 SN-11 się rozleciał i definitywnie coś się dzieje niedobrego z silnikami na Metan .Jak by były nie do końca dopracowane. Te próby odpalenia silników przed startem moim zdaniem są za krótkie ,a przecież są wielorazowe. Próbne odpalenie powinno trwać tak długo jak cały Starship po starcie dolatuje na te 10-12 km, a nie na kilka sekund. Przy wzlocie kamera pokazała część silnikową z 3-ma pracującymi silnikami i na 2 z nich pojawiły się płomienie na korpusie powyżej Dysz, tak jakby przewody na złączasz puściły .To mogło właśnie być przyczyną po ponownym uruchomieniu przy lądowaniu ich Eksplozji. Jeszcze może być inna przyczyna, że w momencie przechodzenia z pionu do Horyzontalnej i długie szybowanie ,a potem przy samym lądowaniu znów przechodzenie do pionu ,przewody paliwowe i utleniacza się zapowietrzają , bo widzieliśmy że miały się załączyć 3 silniki ,a załączył się tylko 1 . To świadczy o braku paliwa ,bo w prawie pustych zbiornikach sobie ono chluszcze przy tych przewrotkach.

    • Nie jestem gimbusową mendą a jedynie patrzę trzeźwym okiem na poczynania ekipy od SN. Gdyby tak szły przygotowania do np. rakiety HD to dalej byli by w lesie a tam pykło. Tesla lata sobie po układzie słonecznym a tu zabawa w kosmos.

  4. wywalanie kasy w błoto… Musk zbiera przedpłaty na elektryczne auta i wywala na te testy… oby mu nie wyszło i nie wysłał ludzi na samobójczą śmierć… choć może wysłać wariatów na marsa to nie tai głupi pomysł

    • Na razie latają, kolejne odzyskowane stopnie latają po 8 razy.
      Na razie Dragon lata i nie długo będzie lot czysto komercyjny.
      Więc na razie osiągnął więcej od konkurencji.
      SLS odpalony, a silniki to napęd Space Shuttle.
      Więc on rozwala kolejne prototypy, a konkurencja za sukces uznaje pojedyncze odpalenie “składaka” z technologii dostępnej z półki magazynowej.
      Facet jest szalony i dobrze, bo daje impuls rozwojowy. Trudno powiedzieć o SLS, czy Deltach napędzanych rosyjskimi RD, że są choćby kroczkiem do przodu. On wykonuje krok.