Drzwi ładowni promu i spacer kosmiczny…

0

Co by się stało, gdyby nie udało się zamknąć drzwi ładowni promu kosmicznego? NASA na tę ewentualność przewidywała nietypowy spacer kosmiczny.

W latac 1981 – 2011 NASA realizowała misje załogowe za pomocą wahadłowców. W tym czasie wykonano 135 misji, z których 133 zakończyły się sukcesem (pierwszą misją była STS-1, zaś ostatnią STS-135).

W każdej misji prom kosmiczny wkrótce po dotarciu na orbitę otwierał swą ładownię. Dzięki temu możliwe było oddawanie ciepła od pokładowych systemów promu kosmicznego. Zamykanie drzwi ładowni następowało przed zejściem z orbity.

Otwieranie drzwi ładowni promu kosmicznego – misja STS-125 / Credits – NASA

Oczywiście, wejście promu kosmicznego z nieprawidłowo zamkniętymi drzwiami ładowni wiązało się z ryzykiem zniszczenia wahadłowca. Dlatego też na wypadek nieudanego lub niepełnego zamknięcia drzwi ładowni NASA zaplanowała awaryjny i nietypowy spacer kosmiczny. O tym spacerze napisał niedawno były pracownik NASA – Wayne Hale.

Spacer kosmiczny wewnątrz ładowni promu

NASA na tę sytuację przygotowała specjalną procedurę. W przypadku nieprawidłowego zamknięcia jeden z astronautów miał ubrać się w skafander kosmiczny i wykonać spacer we wnętrzu ładowni promu. Celem tego spaceru miało być zamknięcie poszczególnych zaczepów ładowni.

Jeśli jakiś element ładowni (moduł czy eksperyment naukowy) przeszkadzałby w wykonaniu zadania, wówczas akceptowalne było odrzucenie tego elementu przed rozpoczęciem prac.

Po wykonaniu prac astronauta powinien szybko wrócić do kabiny załogowej, po czym przebrać się w strój do startu i lądowania oraz usiąść na swoim fotelu.

Powrót na Ziemię w ładowni

W niektórych przypadkach niemożliwe było odrzucenie ładunku z ładowni – np. w trakcie misji z modułem SpaceLab. W tym przypadku astronauta musiałby wrócić na Ziemię wewnątrz ładowni, ubrany w skafander kosmiczny. Było to zadanie wykonalne – zapasy wewnątrz skafandra były dłuższe niż przewidziane prace oraz powrót promu z orbity, zaś przewidywane przeciążenia były dość małe (nie więcej niż 1,5 g). Astronauta powinien bez żadnego uszczerbku znieść powrót na Ziemię.

Pewnym problemem byłoby jednak uwolnienie astronauty po lądowaniu. Prom kosmiczny po lądowaniu był holowany przez kilka godzin do hangaru w bazie Edwards lub w KSC na Florydzie. W przypadku astronauty w ładowni prawdopodobnie trzeba by było szybciej otworzyć drzwi ładowni, co z pewnością nie byłoby prostym zadaniem.

Prom Atlantis po misji STS-135 / Credits - NASA
Prom Atlantis po misji STS-135 / Credits – NASA

Wayne Hale – cicha legenda NASA

Wayne Hale z plakietką misji STS-121 / Credits - NASA
Wayne Hale z plakietką misji STS-121 / Credits – NASA

Wayne Hale dołączył do NASA w 1978 roku, gdzie służył przez następne lata na wielu różnych stanowiskach związanych z programem wahadłowców. Pomiędzy marcem 1988 roku a styczniem 2003 roku Wayne Hale pełnił ważne stanowisko “Flight Director” podczas czterdziestu jeden misji promów kosmicznych.

Wayne Hale brał także udział w obsłudze misji STS-107 w styczniu 2003 roku. Był jednym z tych inżynierów, którzy starali się zdobyć więcej informacji na temat uszkodzeń promu jeszcze w czasie trwania misji. Gdyby prośby Wayne o wykonanie zdjęć promu na orbicie zostały wysłuchane, a nie zignorowane przez wyższych stopniem menedżerów, to możliwe, że doszłoby do próby uratowania załogi promu Columbia. Po katastrofie, podczas przesłuchań komisji CAIB, badającej okoliczności katastrofy, jeden ze świadków powiedział o Wayne Hale – “Hale was one of the good guys”.

Od 2003 do 2005 roku Wayne Hale był zastępcą dyrektora programu wahadłowców a od 2005 do 2008 roku był dyrektorem programu wahadłowców. W tym czasie często można było zobaczyć Hale’go na NASA TV w trakcie konferencji prasowych, w trakcie których Wayne wyjaśniał napotkane problemy techniczne oraz sposoby ich rozwiązania. Następnie, zajął stanowisko zastępcy administratora programów współpracy o charakterze strategicznym.

Przez kilka lat Wayne Hale prowadził blog na stronie NASA, w którym przedstawiał swoją opinię oraz ciekawe historie z przeszłości programu wahadłowców. Wpisy na blogu Wayne pokazują niebywały stopień komplikacji lotów załogowych, wymagających stałego zaangażowania i zorientowania kontroli naziemnej. Przykładem może być wpis “Kaboom Case”, opisujący problemy, jakie wystąpiły w trakcie misji STS-2 w 1981 roku. Niestety dziś już blog Wayne Hale nie istnieje na stronach NASA.

31 lipca 2010 roku Wayne Hale opuścił NASA i przeszedł do sektora prywatnego. Od tego czasu jego blog na stronach NASA nie był uaktualniany. Wayne jednak obiecywał rozpoczęcie blogowania pod nowym adresem. Tak też się stało. Do dziś Wayne Hale publikuje swoje komentarze związane z lotami załogowymi – tymi z przeszłości, jak i tymi, które mogą nastąpić w przyszłej dekadzie.

(W-H)

Comments are closed.