“Nowy stary” pomysł – przedłużenie programu wahadłowców

0

Amerykański program załogowy znajduje się w tej chwili w krytycznym momencie. Wg planów, we wrześniu 2010 roku nastąpi ostatnia misja promu kosmicznego. Następnie, przynajmniej przez kilka lat Amerykanie będą musieli płacić Rosjanom. A ci – jako monopoliści – z pewnością zechcą podnieść ceny. Z tego powodu przez kilkanaście ostatnich miesięcy dyskutuje się o przedłużeniu programu wahadłowców – nawet do 2015 roku.

W 2004 roku, gdy ogłoszono Vision for Space Exploration (VSE) założono, że promy kosmiczne przestaną latać po zbudowaniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, czyli w roku 2010. Ostatnią misją miała być STS-133. Kilka lat później do programu dołożono dodatkową misję – STS-134 (która według obecnie obowiązujących planów będzie mieć miejsce przed ostatnią misją STS-133). Prawie “natychmiast” (2011 lub 2012) loty miał zacząć nowy amerykański statek – Orion.

W ciągu kilku następnych lat, wskutek coraz to większych opóźnień w programie Constellation, zaczęła powstawać swoista “przerwa” (ang. gap) w lotach załogowych. W zeszłym roku, w czasie obrad komisji Augustine na poważnie rozmawiano o pierwszym locie statku Orion dopiero lub po 2016 roku. Przez cały ten czas pomiędzy programami Amerykanie zmuszeni by byli do płacenia Rosjanom za każde miejsce w kapsule Sojuz. Pod koniec 2008 roku NASA podpisała umowę z rosyjską agencją kosmiczną na kilka miejsc w kilku Sojuzach po stawkach około 50 mln usd za jednego uczestnika lotu. Umowa kończy się w roku 2012. Jak nie trudno zgadnąć, po 2012 roku Rosjanie mogą zażądać wyższych cen za loty – szczególnie, jeśli nadal będą monopolistami na “rynku” lotów załogowych (tym bardziej, że inne kraje np Indie – są bardzo zainteresowane lotami na Sojuzach).

1 lutego 2010 roku administrator Charles Bolden – administrator NASA – obwieścił zmianę kierunku rozwoju amerykańskiej astronautyki (nie tylko załogowej). Wedle tego planu program Constellation ma zostać anulowany (łącznie z kapsułą Orion, co wywołało falę krytyki). W zamian sektor prywatny zbuduje kapsuły dostarczające astronautów na niską orbitę wokółziemską (gdzie znajduje się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna) a NASA zajmie się badaniami naukowymi, rozwojem technologii oraz skupi się na budowie nowej ciężkiej rakiety nośnej. Według (optymistycznych?) zapowiedzi przedstawicieli amerykańskich prywatnych firm kosmicznych, pierwsze załogowe loty mogą nastąpić już za 3-4 lata, co oznacza, że niesławna “dziura” w najlepszym przypadku wyniesie przynajmniej 3 lata.

Wiele osób sceptycznie podchodzi do możliwości szybkiego wybudowania, przetestowania i przygotowania komercyjnych statków do lotów załogowych na orbitę. Stąd pojawił się pomysł przedłużenia programu wahadłowców – nawet do 2015 roku. Dzięki temu Amerykanie wciąż mieliby własny system lotów załogowych i nie byliby skrajnie zależni od Rosjan.

Na przeszkodzie stoją czynniki techniczne (problemy ze sprzętem do produkcji komponentów, problemy z re-certyfikacją promów, problemy z utrzymaniem linii produkcyjnych itp itp) oraz koszty. Ocenia się, że rok działania wahadłowców (w zasadzie bez względu na ilość misji) to aż 3 miliardy dolarów. Takie fundusze NASA bardziej chciałaby wykorzystać w innych celach a przekazanie je na program STS zaowocowałby opóźnieniem w rozwoju. Jest to główny powód propozycji zakończenia programu wahadłowców w 2010 roku.

W chwili obecnej toczy się dyskusja (o politycznym zabarwieniu) przed komisją przy Kongresie USA na temat kierunku rozwoju NASA. Celem obrad tej komisji jest odpowiedź na proponowany przez prezydenta USA budżet NASA na rok fiskalny 2011 i następne. Jednym z poruszanych tematów jest wyraźna obecność  “dziury” w lotach załogowych i możliwe “załatanie” poprzez wydłużenie programu wahadłowców. Na przeszkodzie oczywiście stoją fundusze – jednak pojawiają się opinie, że Kongres powinien przeznaczyć kolejne fundusze na przedłużenie programu wahadłowców. Co ciekawe, (prawdopodobnie – jest to wiadomość nieoficjalna) pojawiła się propozycja przekazania operacji na wahadłowcach konsorcjum firm prywatnych, które byłyby w stanie przeprowadzić pięć misji promów rocznie za 1,8 mld dolarów. Niższe koszty z pewnością mogą zwiększyć szanse na przedłużenie programu wahadłowców.

Jaka będzie decyzja Kongresu? W tej chwili trudno to przewidzieć. Z pewnością nie będzie to łatwa decyzja, która usatysfakcjonuje każdego.

Kapsuła Sojuz TMA zbliża  się do ISS / Credits - NASA TV

Mini-wahadłowiec Dream Chaser firmy Sierra Nevada / Credits -  Sierra Nevada

Comments are closed.