Federacja na trudnej drodze w kosmos – część I

0

Od lat słyszymy zapowiedzi Roskosmosu, że wkrótce na orbicie wokółziemskiej, a także w okolicy Księżyca, pojawi się nowy rosyjski załogowy statek kosmiczny Federacja. Ma on być nowoczesny i zaawansowany technicznie na miarę amerykańskiego Oriona. Jednak jego droga w kosmos jest bardzo wyboista.

Przed Federacją

Najdłużej w historii używany załogowy statek kosmiczny Sojuz. Na zdjęciu jedna z nowszych wersji TMA-M (2006). Credits: NASA.

Już od dawna wiadomo, że wysłużona rodzina radzieckich, a potem rosyjskich załogowych statków Sojuz, jest przestarzała. Sojuz został zaprojektowany w latach 60. ubiegłego stulecia z przeznaczeniem do lotów na Księżyc, do których jednak z powodu nieprzezwyciężonych problemów z rakietą nośną, znaną obecnie pod nazwą N1, nigdy nie doszło. Już kilka lat po dziewiczym, tragicznie zakończonym locie Sojuza 1 w 1967 r., w którym zginął kosmonauta Władimir Komarow, Sojuz zaczął pełnić wyłącznie rolę taksówki dostarczającej kolejne załogi kolejnych stacji orbitalnych Salut, Mir i Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Bardzo różne przyczyny złożyło się na ten stan trwający do dziś. Co więcej, Sojuz stał się taksówką kosmiczną, z której drogich usług od kilkunastu lat korzysta również NASA (rys. 1).

W Związku Radzieckim myślano już o nowym statku załogowym dostosowanym do nowej koncepcji rozwoju astronautyki. Jeszcze z przełomu lat 60. i 70. wywodziła się konstrukcja statku znanego pod kodowa nazwą TKS (транспортный корабль снабжения), który kilkakrotnie był w kosmosie w latach 70. i 80., ale nigdy z załogą. Była to stosunkowo zaawansowana konstrukcja, w skład której wchodził duży moduł orbitalny, który sam mógł tworzyć małą stację orbitalną (rys. 2).

Rys. 2. Model statku TKS. Po lewej duży moduł orbitalny, następnie stożkowy moduł załogowy, a na końcu po prawej nietypowo umiejscowiony, wąski i wydłużony moduł narzędziowy zespolony z systemem LES (launch escape system) – wszystkie inne statki załogowe mają moduły narzędziowe umieszczone za kapsułą z załogą.

Miał on stanowić wraz z wojskowymi stacjami Ałmaz, ukrywanymi pod nazwą Salut (z siedmiu Salutów trzy tak naprawdę były Ałmazami), element dużego i bardzo kosztownego programu militarnego. Program okazał się jednak nazbyt kłopotliwy technicznie i kosztowny, a rozwój techniki w latach 70. i 80. spowodował, że program Ałmaz stał się przestarzały zanim na dobre się rozwinął. „Gwiezdne wojny” prowadziło się już inaczej niż przy pomocy załogi stacji wyposażonej w tradycyjną armatę do niszczenia satelitów przeciwnika.

Całkowicie odrębną konstrukcją był wahadłowiec Buran, który przynajmniej pod względem wyglądu był bardzo podobny do amerykańskich wahadłowców (rys. 3). Poleciał tylko raz w kosmos w 1988 r., ale bez załogi. Wkrótce program zaczynał być wygaszany finansowo, aż w 1993 r., już po rozpadzie Związku Radzieckiego, został zamknięty.

Rys. 3. Jedyny egzemplarz wahadłowca Buran, który odbył misję w kosmosie, chociaż bez załogi (1989). Zewnętrznie bardzo podobny do amerykańskich Space Shuttle, które przez 30 lat dominowały w astronautyce. Cridits: United States Department of Defense.

Warto zaznaczyć, że wszystkie powyższe programy, które nie doszły do etapu praktycznej realizacji, w okresie radzieckim były ściśle tajne i do opinii publicznej nie dochodziły żadne wieści o ich realizacji.

Już w nowej, rosyjskiej epoce pojawiła się koncepcja statku Kliper. Była to rzeczywiście nowoczesna konstrukcja. Statek miał kształt kapsuły, ale wyposażonej w elementy nośne w postaci niewielkich skrzydeł, dzięki czemu mógł lądować poziomo na lotnisku (rys. 4). Miała to być konstrukcja wielokrotnego użytku. Rosja obserwowała kończący się w ogniu krytyki amerykański program promów kosmicznych, gdy z drugiej strony nie było jeszcze wiadomo jak i kiedy NASA będzie w stanie wysłać ludzi w kosmos. Roskosmos chciał wykorzystać tę trudną sytuację i opracował szybko koncepcję nowatorskiego statku, którą przedstawił w 2004 r..

Był to pomysł z góry obliczony na pozyskanie finansowania z innych krajów, przede wszystkim Państw Członkowskich Europejskiej Agencji Kosmicznej, ale także innych, takich jak Ukraina. Jednak w 2005 r. ESA pomimo zainteresowania, odmówiła udziału w tym programie jako zdecydowanie zbyt ambitnym, co zadecydowało o jego zamknięciu zanim naprawdę się rozpoczął.

Rys. 4. Model statku Kliper – nowatorskiej kapsuły z własną siłą nośną umożliwiającą poziome lądowanie. Brak zainteresowania ze strony Europy spowodował, że nie rozpoczęto realizacji tego projektu.

ESA jednak wciąż chciała współpracować z Rosją nad nowym, ale prostszym statkiem załogowym, który potocznie nazywano Euro-Sojuzem, a formalnie ACTS (Advanced Crew Transportation System) lub CSTS (Crew Space Transportation System) (rys. 5). Jednocześnie ESA została włączona w prace nad modułem narzędziowym dla amerykańskiego Oriona. W tej sytuacji Europejska Agencja Kosmiczna wycofała się ze współpracy z Rosją.

 

Rys. 5. Grafika statku ACTS/CSTS, czyli europejskiego Sojuza. Stanowił on adaptację koncepcji klasycznego Sojuza (wydzielenia kapsuły powrotnej z modułu załogowego) do nowych oczekiwań.

W ciągu lat, które upłynęły od pierwszego załogowego lotu Sojuza w 1967 r., prezentowano jeszcze inne, nieraz innowacyjne koncepcje nowego statku załogowego, takie jak Zaria czy MAKS. Były one jednak zarzucane na bardzo wczesnych etapach i nie odegrały żadnej roli w rosyjskiej astronautyce.

 

Tabela 1. Radzieckie i rosyjskie załogowe statki kosmiczne

Share.

Comments are closed.