Udany start polskiej misji satelitarnej.
Centra danych potrzebują coraz więcej mocy, a na Ziemi zaczyna jej brakować. Orbital Matter chce zasilić je z kosmosu, drukując na orbicie panele słoneczne większe, niż pozwala dzisiejsza technologia. Misja Replicator 2 to pierwszy krok.
Orbital Matter wyniósł w dniu 7 lipca na orbitę Replicator 2, satelitę, który ma wytwarzać konstrukcje paneli słonecznych bezpośrednio w kosmosie. Satelita poleciał w ramach misji SpaceX Falcon 9 Transporter-17. Firma chce dokonać czegoś, czego dotąd nikt nie zrobił: wydrukować w 3D sztywne elementy konstrukcyjne w otwartej próżni kosmicznej i rozłożyć za ich pomocą panel słoneczny. To otwiera drogę do paneli większych, niż potrafią zbudować dzisiejsze technologie.
Wszystko rozbija się o moc. Orbitalne centra danych, jedna z najgorętszych obietnic branży, będą potrzebować energii na skalę, jakiej dziś w kosmosie nikt nie dostarcza, a to oznacza panele słoneczne o mocy sięgającej megawatów, znacznie większe niż cokolwiek, co dotąd trafiło na orbitę. Dziś takie panele składa się na Ziemi i rozkłada na orbicie za pomocą zawiasów, zatrzasków, silników i systemów naprężających. Przy niewielkich rozmiarach to działa, ale wraz ze wzrostem konstrukcji podejście się załamuje: każdy kolejny metr to większa złożoność, więcej miejsc podatnych na awarię i koszty rosnące szybciej niż sama konstrukcja. Do mocy w skali orbitalnej nie da się dojść przez składanie.
Orbital Matter idzie inną drogą i buduje konstrukcję na miejscu, w kosmosie. Replicator 2 to CubeSat w rozmiarze 8U o masie około 13 kilogramów, który przenosi cztery moduły drukujące 3D w rozmiarze 1U. Każdy z nich wytłacza żywicę fotopolimerową i utwardza ją światłem UV, tworząc sztywny, jednometrowy wysięgnik bez zawiasów i ruchomych części. Dwa wysięgniki rozłożą złożony, elastyczny panel słoneczny, czyli demonstrator w zmniejszonej skali, który sprawdza całą sekwencję: od druku po rozłożenie. Kolejne dwa rozłożą makietę anteny oraz kamerę. Drukarki działają niezależnie, więc do potwierdzenia technologii w locie wystarczy jeden udany wysięgnik.
Ponieważ konstrukcja powstaje jako jeden ciągły element, a nie składana całość, skaluje się tak, jak nie potrafią mechaniczne struktury rozkładane. Ten sam niewielki moduł może wydrukować wysięgniki dłuższe niż 100 metrów, a koszt metra maleje wraz z rozmiarem. To odwraca ekonomię dużych konstrukcji kosmicznych: im większych paneli potrzebuje rynek, tym bardziej opłaca się budować je na orbicie.
Replicator 2 to również pierwsze takie osiągnięcie w historii branży. Dotąd wszystko, co wytwarzano w kosmosie, powstawało wewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Replicator 2 pracuje w otwartym kosmosie: w próżni, ekstremalnych temperaturach i mikrograwitacji.
„Cała branża zbliża się do tej samej ściany. Konstelacje nowej generacji oraz centra danych w kosmosie potrzebują dużo więcej mocy niż dotychczasowe satelity, a to oznacza panele słoneczne większe, niż potrafi rozłożyć jakakolwiek dzisiejsza technologia. Replicator 2 jest pierwszym dowodem, że taki panel możemy po prostu zbudować w kosmosie, w dowolnym rozmiarze, jakiego wymaga misja” mówi Jakub Stojek, CEO i współzałożyciel Orbital Matter.
„Każda drukarka wielkości modułu 1U wytwarza sztywny wysięgnik bez ograniczeń w jego długości, jako jeden ciągły element. Na tej misji lecą cztery. Kiedy zobaczymy, jak budują panel słoneczny na orbicie, ta technologia przestanie być laboratoryjnym eksperymentem i stanie się produktem.” mówi Robert Ihnatisin, CTO i współzałożyciel.
(OM)