Kraterowanie cieszyło się powodzeniem

Stoisko z pokazami kwaterowania było przez dzieci oblegane. Dr Beata Dziak-Jankowska tłumaczyła, co się dzieje podczas upadku meteorytu czy planetoidy na Ziemię. I to przy pomocy zawartości kuchennych szafek w postaci mąki, kaszy manny czy ryżu, trzech płaskich mis i kilku rodzajów kamieni lub kulek z różnych materiałów. Pokaz cieszył się ogromnym powodzeniem, także podczas przerw, ponieważ wtedy można było samemu bezkarnie zanurzać ręce głównie w mące.

Podczas warsztatów dzieci i towarzyszący im rodzice nie tylko słuchali czy przyglądali się eksperymentom, ale brali również aktywny udział w kraterowaniu. Dzieci własnoręcznie tworzyły początkową gładką powierzchnię ciała niebieskiego, na który spadał deszcz meteorów tworzących kratery różnego rozmiaru w zależności od masy ciała (rodzaju oraz wielkości kulki) i prędkości (wysokości, z której rzucany był pocisk). Na obszary po dużym pocisku (na duży krater) spadały następnie małe pociski, tworząc małe kratery na większym śladzie. W ten sposób dzieci dowiadywały się na podstawie doświadczenia, który krater powstał wcześniej, a który później.

Pani dr Dziak-Jankowska razem z dziećmi tworzyła także hipotetyczne miasta na mące, a pocisk który lądował między domkami, rozsypywał mąkę w dużym promieniu, zasypując także domki dookoła. Dzieci dowiadywały się, że niebezpieczny dla otoczenia jest nie tylko obszar bezpośrednio uderzony przez meteoryt, ale także obszar znacznie większy, na który spadają odłamki ziemi wzniesionej przez pocisk.

Jak stworzyć kometę?

Warsztaty kometarne również wzbudziły liczne emocje. Prowadzący mgr Paweł Grochowalski, ubrany w biały kitel i z goglami na twarzy, opowiadał najpierw o kometach, np. z czego są zbudowane, kiedy się narodziły, jak się poruszają, jaki wpływ miały na historię ludzkości oraz czy i jak mogą ginąć.

Następnie z pomocą asystenta tworzył na oczach widzów kometę z popiołu, wody, suchego lodu, amoniaku i odrobiny soku malinowego. Wszyscy uczestnicy pokazów byli pod wrażeniem. Kłęby białych oparów buchające z miski sprawiały czarodziejskie wrażenie. Zwłaszcza, że po chwili, po wymieszaniu wszystkich składników w misce, na stole pojawiła się gotowa kometa. Każde dziecko uczestniczące w pokazie chciało ją dotknąć i podmuchać na nią, aby zobaczyć jak rozwija warkocz.

1 2 3 4 5 6

Comments are closed.