Mike Pence zapowiedział powrót ludzi na Księżyc

27

Podczas pierwszego zebrania Narodowej Rady Kosmicznej (National Space Council), wiceprezydent USA zapowiedział powrót USA na powierzchnię Srebrnego Globu.

Narodowa Rada Kosmiczna

W lipcu prezydent Donald Trump podpisał dekret przywracający National Space Council – Narodową Radę Kosmiczną, której przewodniczyć ma Mike Pence. Wcześniej podobna instytucja wyznaczająca kierunki polityki kosmicznej funkcjonowała w latach 1958-1973 (jako National Aeronautics and Space Council) oraz pomiędzy 1989 a 1993. Bezpośrednia rola nadzorcza wiceprezydenta miałaby tu wskazywać na siłę politycznego wsparcia przy realizacji nowych celów eksploracji kosmosu.

Pierwsze zebranie Rady odbyło się 5 października w Centrum im. Udvar-Hazego w stanie Virginia. Miejsce wchodzi w skład Narodowego Muzeum Kosmonautyki i Lotnictwa. Za przemawiającym wiceprezydentem uczestnicy spoglądali na dziób wahadłowca Discovery.

Zapowiedzi

Wizja artystyczna Deep Space Gateway / Credits: NASA/Lockheed Martin

Mike Pence podkreślił, że jako przewodniczący ponownie powołanej Rady wydał dyspozycję do NASA, by przedstawiła plan lądowania astronautów na Srebrnym Globie. Loty te docelowo miałyby również stanowić podstawę pod przyszłe loty załogowe na Marsa. NASA ma przedstawić plan wraz za założeniami budżetowymi w ciągu 45 dni.

Obecnie NASA prowadzi już pracę koncepcyjne nad Deep Space Gateway. Ta mała międzynarodowa stacja kosmiczna ma zostać umieszczona na orbicie wokółksiężycowej. Pozwoli ona na dłuższe przebywanie załóg poza niską orbitą okołoziemską i docelowo również budowę modularnego statku marsjańskiego. Pierwszy komponent nowej stacji – moduł napędowy – ma zostać wyniesiony podczas drugiego lotu rakiety SLS (Exploration Mission 2)

Nagranie wystąpień Narodowej Rady Kosmicznej z 5.10.2017 / White House

Mimo szumnych zapowiedzi, trzeba jednak podkreślić, że diabeł tkwi w szczegółach – a w tym przypadku w budżecie. Wszystkie poprzednie wizję (Bush Senior i Space Exploration Initiative, Bush Junior i Vision for Space Exploration czy Obama i Flexible Path) zaawansowanych lotów kosmicznych zostały anulowane albo mocno okrojone. Wydaje się, że prace przy Deep Space Gateway ostatecznie zostaną w mniejszym lub większym stopniu zrealizowane po zakończeniu programu ISS, jednak w przypadku szczegółów dotyczących lądownika księżycowego czy nawet bazy na powierzchni księżyca pojawia się więcej pytań.

Więcej będzie można określić dopiero po reakcji administracji Stanów Zjednoczonych na wycenę planu przygotowanego przez NASA. Wtedy będzie można powiedzieć jakie podmioty przemysłu kosmicznego, zarówno tradycyjnego jak i nowych prężnych firm, będą wykonywały poszczególne etapy większego planu księżycowego.

Share.

27 komentarzy

  1. Od wiecznego gadania nikt nie umarł, a Mike lubi gadać, poza tym musi gadać aby – jak to określił trafnie któryś z kolegów – “łapać punkty”. O powrocie na Księżyc będzie się jeszcze mówić w 2040 albo i 2050 roku, a wszystkie głodne ściem pelikany będą w dalszym ciągu łykać tę wizjonerską papkę i – za przeproszeniem – onanizować się przy kolejnej tonie wyssanych z sufitu renderków “wspaniałej przyszłości”. Cała nadzieja w sektorze prywatnym, bo przynajmniej tam widać powolny, ale zawsze jakiś postęp. NASA i całe to rządowe towarzystwo wzajemnej adoracji może zejść ze sceny i się dalej nie kompromitować tego typu zapowiedziami. Wieczne deja-vu z planami na zasadzie “jak to byłoby super na Księżycu”, albo “jak Ameryka będzie podbijać Układ Słoneczny”. Bzdura goniąca bzdurę z jednym mianownikiem, który brzmi “i tak poza LEO nie wyjdziemy, bo najpierw tu trzeba załatwić sporo interesów”.

      • Dla jasności to zgadzam się w 100% ze STATION. Już wielokrotnie rzucałem zabawkami po ścianach pod tym artykułem. To jest bezczelna lipa co oni wygadują. Swoją drogą to zbliża się czas kiedy Trump będzie musiał podjąć decyzję. Zobaczymy co powie jak mu Boeing wystawi wstępny rachunek 🙂

    • NASA ma bardzo ważną rolę do odegrania w lotach orbitalnych i dalej ale nie jest to związane z budową rakiet i pojazdów załogowych.Tą rolą jest wiedza,doświadczenie i cała infrastruktura (np.komory próżniowe,laboratoria,komunikacja z misjami międzyplanetarnymi itp.)którą mogą użyczać firmom prywatnym.

      • Z tym się zgadzam. Pomoc NASA jest zarówno oficjalna / sprzetowa jak i przez drenaż mózgów odchodzących do sektora prywatnego. Co mam na myśli to niegospodarnosc rządowych wykonawców takich jak Boeing na którą NASA zdaje się mieć niewielki wpływ bo jest to zamieszania polityka.

  2. O powrocie na ksieżyc słyszę od czasów busha, obamy i teraz trumpa. Co kadencje ktoś powołuję ludzi aby oszacowali koszta i opracowali plan, na tym się to kończy. Nie mam żadnych złudzeń

  3. Wreszcie coś po mojej myśli, ileż można było czekać 🙂
    Normalnie szok – na YT ponad 9k odtworzeń 😉
    Zobaczymy co NASA odpowie za miesiąc…

    • Generalnie brzmi to super tylko tak jak w artykule – co powie administracja jak przedstawią wymagany budżet? Poza tym udział Boeinga i Lockheeda będzie oznaczał marnotrawstwo pieniędzy i opóźnienia. Mimo tego że ogólny wydźwięk tej rady mi się nie podobał to jeśli osiągną choć połowę tego co deklarują to w końcu ruszą z miejsca. Trzymam kciuki 🙂

      • Wiesz, Mike tam pojechał, bo Don mu kazał, a to oznacza że zbiera punkty na drugą kadencję. A więc jest wola polityczna co oznacza kasę zarówno na rozwałkę jak i na rzeczywiste działania! 🙂

        • Zdaję sobie sprawę. Jak wszystko w tym biznesie – pobudki są z tych najbardziej niewłaściwych. Ale w latach 60tych też tak było. I niestety korzyści i owoce były krótkotrwałe. Słaby fundament na przyszłość – rozszalałe ego i kalkulacja starej pomarańczki…

          • Lata 60’s powiadasz… Lata 60 i 70 to byli kosmiczni goście. Potrafili zrobić coś z niczego (cecha, którą bardzo cenię). Czytałem ostatnio te artykuły o starych misjach. No i ten nowy film o Voyagerach: zamiast tak jak się robi dzisiaj zlecać podwykonawcy przeprowadzenie studium wykonalności gościu po prostu pojechał do sklepu, kupił aluminium, owinął instalacje i mamy… najbardziej kozackie sondy kosmiczne w dziejach. To byli goście… gdyby dano im działać mielibyśmy już kolonie na wszystkich wodnych księżycach (oczywiście pod dowództwem Protona 😉 Zamiast tego mamy firmy odkrywające na nowo rakiety i mamiące kolejnych naiwniaków planami górnictwa kosmicznego. Smutne… Jadę dziś po nowe meble do biura… Pewno czarne kupie… 🙂

          • SDF, zgadzam się że w 60-70 było kozactwo. To nie ulega kwestii. Ale pozwolili im zacząć w latach 50tych ze strachu że na Siemiorce poleci bomba a nie kolejny Sputnik. O to mi chodzi mówiąc o niewłaściwych pobudkach.

  4. Obejrzałem całe 2.5 godziny wystąpienia. Potrzebuję medalu, napojów regeneracyjnych i zimnego kompresu na mózg 🙂
    W pierwszym panelu najbardziej rozbawił mnie przedstawiciel Boeinga który podnosił marnotrawstwo pieniędzy amerykańskich podatników do rangi cnoty (miejsca pracy i.t.p.) Generalnie ta część służyła najbardziej masowaniu ego sektora państwowego posiniaczonego ostatnio przez sektor prywatny. Dużo było mowy w wspaniałych tradycjach i.t.p.
    Drugi panel miał przedsiębiorców prywatnych i ci mówili z sensem.
    Z trzeciego panelu powiało chłodem – wojskowi i wywiad niespecjalnie przebierają w słowach chcą wprowadzić broń na orbitę żeby bronić się przed zakusami Chin i Rosji. Reagan musi się cieszyć z zaświatów. Będą nowe Gwiezdne Wojny. Swoją drogą to mają trochę racji bo Chiny faktycznie prowadziły próby jakiejś bliżej niezidentyfikowanej broni przeciwsatelitarnej kilka lat temu. A ktoś, najprawdopodobniej Rosja, nauczył się ogłupiać GPSa.
    Wszyscy podkreślali bezwzględną potrzebę przywództwa USA na arenie światowej i bycia ogólnym kosmicznym policmajstrem. Podkreślano również potrzebę sojuszy i stosunków partnerskich pod warunkiem że sojusznicy i partnerzy nic na tym nie skorzystają. To taka specyficzna amerykańska definicja sojusznika. Musi ich mocno ten moduł serwisowy do Oriona budowany przez ESA boleć :). Swoją drogą to czytałem kiedyś wytyczne dla decydentów którejś poprzedniej administracji (chyba Clintona) – takie podejście mieli od zawsze. Sojusznik czy partner to slowo kodowe dla frajera.
    Takie podejście i to otwartym tekstem nie zaskarbi im partnerów. Może lata temu, kiedy nie mieli konkurencji pod względem technologicznym taka arogancja by uszła. Teraz nie jestem pewien. Średnio co dziesięć zdań był wtręt – ‘Ameryka Pierwsza!’
    I bardzo znaczące – nie było czwartego panelu – ze środowisk akademickich. Wiele to mówi 😛

    • nie lubię słodzić, ale to Twoje hasło?
      “Sojusznik czy partner to słowo kodowe dla frajera”

      zarąbiste, niniejszym kradnę je na szkolenia, dziękuję 🙂

      • Tak. “Sojusznik czy partner to słowo kodowe dla frajera” świetnie oddaje opinię i postawę zarówno amerykańskich kręgów decyzyjnych, jak i większości obywateli.

        O tym pierwszym łatwo się przekonać z wiadomości, choćby traktowanie Polski przez “amerykańskiego partnera” w sprawie tajnych więzień, zakupu F-16, zakupu rakiet, prywatyzacji m.in. PZL Mielec, interwencji w Iraku i w Afganistanie itd.

        Popatrzmy też na traktowanie innych krajów, podsłuchiwanie “sojuszników” takich jak Angela Merkel czy francuskich satelitów obserwacyjnych, wojny handlowe z UE… I już wiadomo, że zgodnie z przyjętą polityką USA ma jedynie wrogów i wasali. Do tego prostego wyboru to się sprowadza…

        A ich obywatele nie są wiele lepsi, wystarczy posiedzieć na anglojęzycznych forach: większość nie miała problemu z masowym podsłuchiwaniem obywateli innych krajów i różnymi brudnymi sztuczkami. Ta propaganda “Ju-Es-Ej, Ju-Es-Ej” na wielu działa, na amerykanocentrycznych forach np. prawie nikt nie umie przyznać, że rząd amerykański stosuje protekcjonizm np. przez lata przeciwko Arianespace.

        Nie ma drugiego tak nacjonalistycznego kraju “zachodniego”.

        • A tarcza rakietowa w Polsce. Jak zaczną bębnić taktycznymi glowicami to w Polskę, nie USA. I o to chodzi, prawda?

          • W jaki sposób 10 antyrakiet z Redzikowa ma zablokować tysiące pocisków? Już z 3 je przeciążą, bo uwolnią po kilka głowic.

          • Właśnie o to Jacku chodzi. W tym konkretnym przypadku Rosja ma prawo się wkurzać bo podpisała z USA układ ABM (Antiballistic Missile Treaty) który zabraniał umieszczania blisko granic przeciwnego kraju baterii antyrakietowych. USA wycofało się z tego w 2002.
            Układ miał w sumie sporo sensu bo wystawienie takich baterii na przykład w Polsce to jak potencjalne rozbrojenie Rosjan z zachowaniem własnej siły rażenia. Nic dziwnego że im się czajnik zagotował. Kolejnym bardzo dobrym powodem, choć przewrotnym, układu ABM było ograniczenie skali wymiany jądrowej. Jeśli twoim rakietom zagraża obecność przeciwbaterii to wystrzelisz ich więcej, może wszystkie, zeby przesycić obronę przeciwnika. I masz holokaust nuklearny zamiast wymiany na małą skalę.
            A to że bateria w Radzikowie to śmiech pusty to USA nie obchodzi. W nas będą walić jak w bęben a oni bedą mieli wszelkie preteksty do praktycznie czegokolwiek.

          • @YUMAZSTER
            (…)Kolejnym bardzo dobrym powodem, choć przewrotnym, układu ABM było ograniczenie skali wymiany jądrowej.(…)
            Ty na prawdę wierzysz w lokalną czy inną ograniczoną wojnę nuklearną?

          • Nie wierzę 🙂 Jeśli ekskrementy uderzą w wentylator to na całego. Ja tylko przytaczam motywacje jakie podawano do przy podpisywaniu tego układu. A mówię o nich tylko dlatego że mimo że jest to nierealne może byc używane jako dźwignia w negocjacjach czy wzajemnym oskarżaniu się o złą wolę i.t.d. Nawet pozory mogą mieć siłę sprawczą, zwłaszcza dzisiaj kiedy za pomocą mediów można doprowadzić publikę do piany bez większego trudu.

  5. Dlaczego administracja po prostu nie wyznaczy nagrody po xxxx milionów dla pierwszych np. 20 firm które będą realizowały komercję w kosmosie? Mielibyśmy opracowane wszystko w kilka lat. Tak @Gość H. też uważam że jedno wielkie pitolenie i marnotrawstwo pieniędzy

    • Z politycznego powodu, aby finansować NASA rząd musi mieć poparcie społeczeństwa a społeczeństwo oczekuje sukcesów. Zorganizowanie nagrody dla kogoś innego to polityczny strzał w stope. Przyznanie i potwierdzenie że NASA znana na całym świecie jest bezużyteczną instytucją.

    • Z politycznego powodu, aby finansować NASA rząd musi mieć poparcie społeczeństwa a społeczeństwo oczekuje sukcesów. Zorganizowanie nagrody dla kogoś innego to polityczny strzał w stope. Przyznanie i potwierdzenie że NASA znana na całym świecie jest bezużyteczną instytucją.

  6. Skoro dostawy na ISS tak dobrze funkcjonują w modelu komercyjnym, to dlaczego nie zrobić tego samego z lotami na Księżyc i później na Marsa? NASA miała by różne propozycje za rozsądne pieniądze, a firmy komercyjne (SpaceX, Blue Origin) kasę na swoje programy.

  7. Podoba mi się że Mike Pence zażądał od NASA w ciągu 45-dni wytycznych Lądowania Astronautów NASA na Księżycu. Nareszcie po 48-latach jest decyzja Wice Prezydenta USA ,a to powinno być dla NASA Święte. Nareszcie NASA przestanie mącić i ględzić ,że Lądownik ” jedno członowy “na Księżyc wielorazowego użytku jest za drogi ,za skomplikowany i trudny do wykonania. Zresztą ,jak to ma być ten od NASA z programu Constallation ,dwuczłonowy ,to niech lepiej dadzą sobie spokój. Tego dotyczy też ta projektowana Minimalna Stacja na Orbicie Księżyca dla 2-Astro. Chcą przeforsować w NASA tą miniaturę ,bo te małe moduły ,o małej wadze pozwolą jej wynosić w 1-nej Rakiecie SLS Oriona razem z 1-modułem ,bo SLS (wariant 1-szy ,który jest budowany na elementach Wahadłowca ) ma udźwig na LEO 71-ton ,a Orion około 35-t. i żeby nie leciała SLS połowę Pusta ,to NASA wymyśliła że za każdym startem Orion będzie dodatkowo zabierał mały Moduł. Jak oni lubią zamącać oczy Kongresowi USA ,a teraz tej Radzie Kosmicznej. NASA robi wszystko ,żeby Kongres USA nie skreślił jej SLS z programu i dalej dawał mld.$ na ukończenie tego Bardzo Drogiego BUBLA budowanego już 10-lat. Przecież NASA dla SLS praktycznie miała wszystko ,1-szy Stopień ( zbiornik z wahadłowca ) ,2-Bustery boczne ,4-ry silniki z wahadłowca i 2-gi człon SLS który pochodzi z Delta 4. Fabryki co to wszystko produkowały razem z oprzyrządowaniem TEŻ, to ? się ,co w tej rakiecie kosztuje już ponad 10-mld.$. jak trzeba było tylko dołączyć od spodu SLS Adapter z silnikami 4-ma.