Pierwszy człowiek – recenzja filmu

3

Od 19 października w kinach można zobaczyć Pierwszego Człowieka, fabularyzowaną biografię Neila Armstronga w reżyserii Damiena Chazelle’a.

Młody reżyser (urodzony w 1985 r.) Damien Chazelle, który wcześniej dał się poznać przy filmach Whiplash oraz La La Land, ponownie na warsztat bierze osamotnienie osoby w obliczu wielkiego sukcesu. Tematem Pierwszego Człowieka (First Man) jest fragment biografii Neila Armstronga obejmujący lata sześćdziesiąte – od testowych lotów samolotem X-15 po lądowanie na Księżycu podczas misji Apollo 11.

Armstrong nie jest jednak postacią idealną wpisującą się w amerykańską mitologię. To zamknięty w sobie pracoholik, który przeżywa rodzinną traumę, związaną ze śmiercią kilkuletniej córeczki. Tutaj na plus wychodzi “drewniane” aktorstwo Ryana Goslinga, odgrywającego wyciszonego Armstronga.

Fenomenalną kreację zbudowała za to Claire Foy, znana z serialu The Crown, która wcieliła się w rolę żony astronauty, Janet Armstrong. Mocno wyraża to, od czego Armstrong ucieka. Woli przebywać w pracy, niż porozmawiać z synami o ryzyku swojego lotu. Końcowa scena ukazująca rozmowę przez szybę odbywającego kwarantannę po locie Armstronga z żoną pokazuje wielowątkową barierę, która rozdziela ich jako małżonków, ale również jako ludzi ze skrajnie różnym doświadczeniem.

Sam film kręcony jest kamerą z bardzo bliska. Mniej ukazywane są spektakularne animacje, za to Chazelle skupił się na ukazaniu rzeczywistości tak, jak widzieli ją astronauci: hałas, skrzypienia sprzętu, duże drgania. Towarzyszy temu poczucie wręcz grozy i bardzo ograniczonej kontroli. Wielce różni się to od wizji przedstawionej parę lat temu w Grawitacji. Można jednak odnieść wrażenie, że chwilami jest to przydługawa produkcja.


Polski zwiastun filmu Pierwszy człowiek

Pierwszy Człowiek nieco więcej uwagi poświęca też krytykom programu kosmicznego, który nie cieszył się poparciem polityków, jak również konfrontowany był z protestami wobec działań wojennych w Wietnamie czy niesprawiedliwości społecznych. “Nie jestem w stanie zapłacić rachunków – a biali lecą na Księżyc” mówi w dłuższej recytacji jeden z czarnoskórych protestujących.

Kwestie techniczne zostały oddane z dużą szczegółowością i widać tu duży wysiłek producentów filmowych, którzy nagrywali sceny z użyciem dokładnych modeli, nie zaś animacji komputerowych. Wiarygodnie przedstawiona jest postać Buzza Aldrina, którzy był nie tylko mało lubiany w korpusie astronautów, ale znany był z dosadnych stwierdzeń. Już na tym etapie widać różnicę między Armstrongiem a Aldrinem, których drogi w późniejszym czasie się rozeszły. Armstrong  po pracy w NASA wycofał się z życia publicznego, a Aldrin został celebrytą. Dalszych historii astronautów jednak nie przedstawiono. Zarzutem może być również trudność w zrozumieniu chronologii i roli poszczególnych misji kosmicznych. Tutaj dla osób nie znających historii programu kosmicznego, może pojawić się duży problem w zrozumieniu jego ciągłości.

Film powstał na podstawie książki Pierwszy Człowiek Jamesa Hansena, wydanej na polskim rynku przez wydawnictwo Wielka Litera.

Ocena: 4+/6

Share.

3 komentarze

  1. POLECAM! Dawno nie widziałem lepszego filmu! Moja druga (piękniejsza) połówka była również pod wrażeniem. W filmie cała masa techniki rodem z lat 60-tych. Mimo wszystko nie widać tego. Moim zdaniem na pierwszym planie są emocje – zarówno pierwszoplanowego bohatera jak również wielu osób wierzących w cel – dostarczenie (i powrót do domu) pierwszego człowieka na powierzchnię naszego naturalnego satelity.
    Co do zarzutów dotyczących chronologii zdarzeń, możliwości pogubienia się w filmie – moja żona nie miała problemów ze zrozumieniem filmu pomimo braku wiedzy na temat kosmonautyki/astronautyki. Zastanowiło mnie tylko jej jedno pytanie: “dlaczego teraz nie latamy na Księżyc?” 🙂 Wyjaśniłem polityką, brakiem celu i… kierunkiem marsjańskim 🙂

  2. Z chęcią wybiorę się na ten film i mam nadzieję, że się nie zawiodę. ” Zarzutem może być również trudność w zrozumieniu chronologii i roli poszczególnych misji kosmicznych. Tutaj dla osób nie znających historii programu kosmicznego, może pojawić się duży problem w zrozumieniu jego ciągłości.” – To pora się podszkolić w historii i zdobyć trochę wiedzy na temat programu Apollo i problemów przed jakimi stanęła Ameryka chcąc doprowadzić ten program do szczęśliwego finału. Dla tych co mieliby takie ambicje polecam książki: Nomran Mailer “Na podbój Ksieżyca”, i Alan shepard, Deke Slayton” Kierunek Księżyc”. Nikt po ich przeczytaniu nie będzie bredził o Moon hoax i o tym, że Ziemia jest płaska. Szczególnie polecam Normana Mailera.

  3. ” Zarzutem może być również trudność w zrozumieniu chronologii i roli poszczególnych misji kosmicznych. Tutaj dla osób nie znających historii programu kosmicznego, może pojawić się duży problem w zrozumieniu jego ciągłości.” – To pora się podszkolić w historii i zdobyć trochę wiedzy na temat programu Apollo i problemów przed jakimi stanęła Ameryka chcąc doprowadzić ten program do szczęśliwego finału. Dla tych co mieliby takie ambicje polecam książki: Nomran Mailer “Na podbój Ksieżyca”, i Alan shepard, Deke Slayton” Kierunek Księżyc”. Nikt po ich przeczytaniu nie będzie bredził o Moon hoax i o tym, że Ziemia jest płaska. Szczególnie polecam Normana Mailera.