Zgoda NASA na szybkie tankowanie lotów załogowych

6

17 sierpnia amerykańska agencja kosmiczna poinformowała, że wyrazi zgodę na procedurę ładowania rakiet Falcon 9 kriogenicznym paliwem, już po wejściu astronautów na pokład kapsuły Dragon.

Oświadczenie NASA oznacza, że SpaceX będzie mogła prowadzić dyskusyjną procedurę ładowania paliwa określanej mianem “load and go”. Rakiety Falcon 9 będą tankowane ciekłym tlenem i naftą. Decyzja została wydana po serii analiz NASA dotyczących stosowanych w SpaceX procedur.

W przypadku lotów bezzałogowych SpaceX już dzisiaj tankuje rakiety Falcon 9 na 35 minut przed startem. W ten sposób możliwe jest utrzymanie większej gęstości paliwa a tym samym, poprawić parametry wynoszenia.

Tankowanie rakiet dla lotów załogowych już po wejściu na pokład może znacznie zwiększyć ryzyko dla załogi i utrudnić ewentualną ewakuację. Procedura ta mocno była krytykowana przez Thomasa Stafforda, byłego astronauty programu Gemini i Apollo, a obecnie kierownika Komitetu Doradczego ds. Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Już w 2015 roku mocno sprzeciwiał się zastosowaniu procedury, która w 2016 roku doprowadziła do eksplozji rakiety Falcon 9 na stanowisku startowym. Wcześniejsze standardy NASA zawsze zakładały wejście astronautów już po zatankowaniu rakiety nośnej.

W wydanym oświadczeniu NASA podkreśliła, że SpaceX będzie musiał jeszcze przeprowadzić dodatkowe testy weryfikujące bezpieczeństwo procedury. Testy te mają zostać wykonane przed pierwszym załogowym lotem kapsuły Dragon.

SpaceX oraz Boeing już wkrótce rozpoczną transport astronautów na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przy pomocy kapsuł rozwiniętych w ramach wspieranego z publicznych funduszy programu Commercial Crew. Pierwsze loty testowe przewidziane są na 2019 rok.

(SN)

Share.

6 komentarzy

  1. Z tego co się orientuję to to właśnie zniweluje ryzyko ponieważ w razie nieszczelności / wybuchu (o który najprościej w czasie tankowania lub po nim) kapsuła z załogą jest odrzucana przez zamontowane w Dragonie silniki.
    Jeśli załogą wchodziła by po zatankowaniu, to byłby niebezpieczny moment.

  2. Zostaje tylko zatankować rakietę, wcisnąć załogę zamknąć właz i sprawdzić tylko czy szczelny, a potem od razu odpalać tą zapałkę. Technicy i tak mogą przeprowadzić wszystkie procedury zdalnie, mają telemetrię, a załoga i tak nie ma zbyt wielu obowiązków i nie powinna dublować roboty techników 20 min gadając “is GO”

  3. Jeśli człowiek który może się poszczycić licencjatem obronionym na wojskowej uczelni ma więcej do powiedzenia niż zespół inżynierów to nic dziwnego że NASA nie ma do dzisiaj możliwości wysłania astronautów inaczej niż przepłacając u Rosjan. Przecież jak całe życie w wojsku wsiadał do zatankowanego samolotu to na starość będzie się bronił przed zmianami. Widocznie ominęło go tankowanie Sabre w powietrzu i tak mu zostało 😉

    • No ,płynny tlen to coś innego niż sama lotnicza nafta.Wypadek podczas tankowania Falcona w 2016 jednak o czymś świadczy.To mimo wszystko dmuchanie na (omen nomen)zimne.

      • Wypadek z AMOS-6 to splot wielu czynników, w tym ciągle modyfikowanej procedury tankowania. Falcon 9 zatankowany nagle się magicznie nie staje bezpieczniejszy niż podczas tankowania. Wbrew pozorom wtedy też rakieta nie jest w stanie stabilnym, bo LOX się gotuje, przez co sytuacja w zbiornikach nadal jest “płynna” i licho wie kiedy pojawi się jakiś pęcherzyk w COPV.
        Rakieta została zaprojektowana tak a nie inaczej i po prostu nie można stawiać wszystkiego na głowie ze względu na widzimisię jakiegoś emerytowanego pilota, z pierwszych naborów na astronautów, bo on zwyczajnie się na tym nie zna. Kilkadziesiąt udanych misji o czymś świadczy, według mnie więcej niż zdanie kogoś kto został astronautą w czasach gdy głównym jego atutem było to że potrafił pilotować odrzutowce a nie że był wykształconym specjalistą.

    • Marcin Andryszczak on

      Doskonale napisany komentarz. Coś podobnego chodziło mi po głowie. Pozdrawiam