Stacja Tiangong zniknęła! Czy Chińczycy testują EMDrive?

7

Spodziewana od wielu miesięcy deorbitacja chińskiej stacji kosmicznej Tiangong-1 zakończyła się niespodzianką. Stacja zniknęła z radarów, gdy zeszła z wysokości 185 km.

Radarowe obserwacje prowadzone między innymi przez Instytut Fraunhofera z Niemiec wykazały, że w ostatnich dniach stacja obracała w sposób niekontrolowany. Choć Chińczycy twierdzą, że kontakt ze stacją został utracony wiele miesięcy temu, niektóre źródła sugerują, że mógł zostać wykonywany manewr tzw. “Aerosurfingu”.

Obserwacje radarowe Tiangong-1 / Credits – Fraunhofer FHR

31 marca w godzinach popołudniowych stacja zniknęła z radarów. Nie mogło wówczas jeszcze dojść do deorbitacji, gdyż Tiangong-1 znajdował się w zbyt rzadkiej atmosferze, by ta mogła ściągnąć tak duży pojazd w ciągu kilkudziesięciu minut. Pojawiła się natomiast informacja, że ta stacja wyraźnie zwiększyła swoją wysokość.

Nieoficjalne amerykańskie źródła twierdzą, że na wysokości około 185 km stacja przestała opadać. Przez kilka godzin żadna stacja obserwacyjna nie była w stanie zauważyć Tiangong-1. Wreszcie, 31 marca w godzinach wieczornych, Obserwatorium Astrogeodynamiczne w Borówcu zarejestrowało nowy obiekt na wysokości około 225 km. Już po północy, amerykański system radarowy NORAD nieoficjalnie potwierdził, że tym obiektem jest Tianong-1.

Zmiana wysokości orbity o około 40 km może nastąpić jedynie za pomocą napędu zainstalowanego na pokładzie stacji. Jest więc pewne, że Tiangong-1, który rzekomo miał być “nieaktywny”, był w pełni sprawny i wyposażony w system napędowy. Co więcej, niektóre amerykańskie źródła wojskowe sugerują, że nie może to być tradycyjny typ napędu chemicznego lub nawet jonowego. Pojawiły się zatem spekulacje, że na Tiangong-1 zainstalowano chiński odpowiednik EM Drive, który jest testowany przez NASA.

Eksperci związani z działem kontroli jakości w polskim biurze jednej z zagranicznych firm uważają, że prawdopodobnie Chińczycy testowali EMDrive w modularnej wersji “AeroSurfing”.

Kilkugodzinne zniknięcie Tiangong-1 z radarów zaniepokoił również NATO. Związany z francuskim przemysłem kosmicznym ekspert zauważył, że trzeba szybko wypracować zbliżoną technologię. Ten ekspert nie chciał wskazywać liderów technologicznych w Europie, ale dodał, że w Polsce przynajmniej jedna firma, blisko związana z rumuńskim sektorem wojskowym mogłaby częściowo wesprzeć prace badawcze. “Potrzeba im jednak skutecznej inkubacji biznesowej” – dodał.

PS. Ten artykuł to oczywiście nasz żart na 1 kwietnia. Dziękujemy za zabawne komentarze!

(ejs-zwei-vierzig)

Share.

7 komentarzy

  1. Lepszy Dowcip byście zrobili pisząc, że na stacji wylądował zespół dwóch polskich kosmonautów. A był to efekt tajnego porozumienia ministra Gowina z rządem chińskim.

  2. no śmieszne bardzo ale abstrahując od punktu odniesienia: jaka jest max prędkosć pocisku wystrzelonego z działa magnetycznego w próżni?

  3. Chyba ze to prima aprilis z tym odpowiednikiem i ogólnie z tym serwisem hahah to wam się udało, prawie jak na co dzień amerykanom 😀

  4. Dalej sobie amerykańce testujcie hehe. Za parę lat polecicie na Marsa i zostaniecie przyjęci gromkimi brawami przez kolonie chińskie, że w końcu wam się udało. I ten silnik to nie jest “chiński odpowiednik” tylko powinno być , że naukowcy z USA testują “amerykański odpowiednik” gdyż to ChRL jako pierwsze potwierdziły działanie tego silnika, uprzednio USA odrzuciło i wyśmiało projekt naukowca, który go przedstawi, teraz już coraz trudniej znaleźć odpowiednie artykuły ale poszukajcie :). To Amerykanie gonią Chiny, a nawet gdyby ktoś mi nie wierzył to jak coś co jest użytkowane może być odpowiednikiem czegoś co jest dopiero testowane? HAHA

  5. Dobry prima aprilis 😉 jeszcze jakby dokładniej to zrobić( bo była już 174km q nie 180;)