1I/2017 U1 coraz bardziej zaskakuje

9

Nowe obserwacje międzygwiezdnego wędrowca przynoszą zaskakujące wyniki: planetoida 1I/2017 U1 jest bardzo nietypowa.

Niesamowita międzygwiezdna historia rozpoczęła się w zaledwie miesiąc temu. Osiemnastego października 2017 w ramach programu Pan-STARRS (Panoramic Survey Telescope And Rapid Response System) został odkryty nowy obiekt. Jego peryhelium, czyli punkt najbliższy Słońcu, nastąpiło we wrześniu w odległości około 0,25 jednostki astronomicznej. Początkowo wydawało się, że jest to kometa. Obiekt otrzymał wstępne oznaczenie C/2017 U1 (PANSTARRS). Jasność obiektu w trakcie odkrycia wyniosła zaledwie około +20 magnitudo.

Dalsze obserwacje C/2017 U1 wykazały, że nie jest to kometa, a planetoida. Dlatego też zmieniono oznaczenie obiektu na A/2017 U1. Ponadto, jej średnica została oszacowana na około 150 metrów, jednak było to dopiero wstępne oszacowanie. Po kolejnych dyskusjach pomiędzy różnymi przedstawicielami International Astronautial Union (IAU), postanowiono wprowadzić nowe oznaczenie dla takich międzygwiezdnych wędrowców. Obiekt otrzymał oznaczenie 1I/2017 U1 i nazwę Oumuamua.

Pierwsze wyniki obserwacji 1I/2017 U1

Pod koniec października i w listopadzie wiele grup astronomicznych wykonało obserwacje obiektu. W zeszłym tygodniu na łamach Kosmonauta.net opisaliśmy pierwsze wyniki obserwacji 1I/2017 U1 pod przewodnictwem Davida Jewitt’a z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Wyniki tej grupy nie były dość zaskakujące: z obserwacji wynikało planetoida ma bardzo podłużny kształt – około 30 x 30 x 180 metrów (stosunek długości ok. 1:6). Okres obrotu wynosi ponad osiem godzin. Kolor 1I/2017 U1 jest czerwonawy lub “rdzawy” – dość podobny do wielu obiektów w naszym Układzie Słonecznym, w szczególności do niektórych przedstawicieli planetoid trojańskich Jowisza.

Obserwacje VLT – 1I/2017 U1 jest zaskakująca!

Orbita 1I/2017 U1 / Credits - ESO/K. Meech et al.

Orbita 1I/2017 U1 / Credits – ESO/K. Meech et al.

Dwudziestego listopada Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) opublikowało informacje o wynikach pomiarów innej grupy astronomów. Praca podsumowująca badania zespołu pod przewodnictwem Karen Meech z hawajskiego Institute of Astronomy została opublikowana na łamach prestiżowego czasopisma Nature. Do pomiarów wykorzystano potężne obserwatorium o nazwie Bardzo Duży Teleskop (VLT). Wyniki okazały się bardzo zaskakujące.

Przede wszystkim 1I/2017 U1 okazała się być dłuższym obiektem. Zespół Karen Meech uważa, że 1I/2017 U1 ma przynajmniej 400 metrów długości. Możliwe zatem, że stosunek długości to w tym przypadku aż 1:10. Okres obrotu obiektu wynosi około 7,3 godziny. Nie wykryto oznak aktywności wokół 1I/2017 U1 – co raczej sugeruje, że jest to planetoida a nie kometa.

Analiza koloru sugeruje, że 1I/2017 U1 rzeczywiście ma ciemno-czerwonawy kolor, jednak bardziej podobny do odcienia obserwowanego u obiektów Pasa Kuipera, niż planetoid trojańskich Jowisza. Jest to inny wynik obserwacji niż te, które przedstawiła grupa Davida Jewitt’a.

1I/2017 U1 przybyła do nas z gwiazdozbioru Lutni, z obszaru około gwiazdy Wega. Jednakże, 300 tysięcy lat temu (czyli czas w jakim 1I/2017 U1 podróżowałaby od tej gwiazdy do nas) Wega znajdowała się w innym miejscu. 1I/2017 U1 pochodzi zatem od innej gwiazdy, prawdopodobnie znacznie bardziej odległej. Podróż 1I/2017 U1 mogła zatem trwać nawet setki milionów lat.

Przykład wydłużonego obiektu - kometa 103P/Hartley odwiedzona przez sondę Deep Impact / Credits - NASA/JPL-Caltech/UMD

Przykład wydłużonego obiektu – kometa 103P/Hartley odwiedzona przez sondę Deep Impact / Credits – NASA/JPL-Caltech/UMD

Jak na razie brak wyjaśnienia co do zaskakującego kształtu 1I/2017 U1. Możliwe, że ten obiekt mógł ulec kilkukrotnej transformacji, np fragmentacji i zlepienia z kilku mniejszych fragmentów. W Układzie Słonecznym znamy kilka obiektów o wydłużonym kształcie, ale oczywiście nie takich jak 1I/2017 U1.

Co ciekawe, nowe wyliczenia sugerują także, że tacy mali “międzygwiezdni przybysze” odwiedzają wewnętrzny Układ Słoneczny przynajmniej raz do roku. Zwykle (a raczej do 2017 roku – “zawsze”) były to zbyt słabe obiekty, by móc je wykryć za pomocą dostępnych obserwatoriów astronomicznych. W przyszłości, m.in. dzięki obserwatoriom takim jak Large Synoptic Survey Telescope (LSST), możliwe będzie częstsze wykrywanie “międzygwiezdnych wędrowców”.

(ESO, Nature)

Share.

9 komentarzy

  1. Bo to jest statek przybyszów.
    To miała być zwykła misja badawcza, niestety około 10 ziemskich lat po starcie doszło jego uszkodzenia. Cała załoga zginęła, a sam statek uległ deformacji na skutek zbyt bliskiej odległości od gwiazdy, która już nie istnieje oraz zderzeniom z drobniejszymi “kamieniami” w tamtejszym układzie planetarnym

    Dzisiaj bardziej przypomina planetoidę niż statek. Nie jest jednak ani jednym, ani drugim lecz dryfującą trumną, w której wnętrzu skrywa tajemnicę całej awarii.

    Fiaskiem zakończyły się 2 próby zawrócenia statku (przed minięciem gwiazdy i po jej okrążeniu), a co bardziej przykre to cywilizacja, która ją wysłała już nie istnieje, a ten obiekt jest jednym z niewielu pamiątek, które po niej zostały.