Trwają rozmowy o przyszłości ISS po 2024 roku

22

Przedstawiciele agencji kosmicznych współpracujących przy ISS ogłosili, że mają za sobą rozmowy dotyczące przyszłości stacji po 2024 roku. Wskazali też, że nie spieszą się z ostateczną decyzją zakończenia programu.

Rozmowy na IAC 2017

Na konferencji prasowej podczas odbywającego się obecnie 68. Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego (IAC) w Adelajdzie pełniący obowiązki administratora NASA Robert Lightfoot poinformował o trwających rozmowach z pozostałymi partnerami w sprawie kontynuacji programu ISS oraz proponowanego przez NASA projektu Deep Space Gateway, przy czym żadna decyzja nie została jeszcze podjęta.

“Mamy listę kryteriów, które zbieramy w jednym miejscu by móc stwierdzić co możemy zrobić po 2024 roku.” powiedział Lightfoot odnosząc się do badań, które potwierdziły że możliwości techniczne pozwolą operować ISS po tej dacie. “Cały czas o tym dyskutujemy, zarówno pomiędzy przewodniczącymi agencji oraz ekspertami na niższych szczeblach”

Lightfoot dodał, że rozmowy pomiędzy przewodniczącymi agencji kosmicznych są planowane na nadchodzący tydzień na IAC. Nie powiedział jednak nic o terminach w jakich miałoby zapaść podjęcie decyzji o przyszłości stacji.

Rosyjska stacja orbitalna?

Z drugiej strony Igor Komarow, przewodniczący Roscosmosu, zasugerował że po 2024 roku będzie istniała potrzeba dostępu do jednostki badawczej na niskiej orbicie ziemskiej. “Potrzebujemy czegoś na LEO” powiedział. “Lepiej jest prowadzić badania rozwojowe na LEO jeśli jest taka możliwość”.

Przyszłe badania mogą być również prowadzone inaczej niż dotychczas. “W przyszłości zarządzanie ISS powinno się odbywać na innych zasadach, być może mniej zorientowane na wkład finansowy, a bardziej na efektywność?” dodaje Komarow. “Nowa stacja kosmiczna nie może być kopią obecnej.”

Komarow powołując się na przeprowadzone badania zaprzeczył plotkom o tym że Rosja miałaby odłączyć swoje moduły od reszty ISS by stworzyć nową rosyjską stację orbitalną. “Nie planujemy odłączenia rosyjskiej części ISS. Wciąż chcemy współpracować z resztą krajów nad rozwijaniem stacji.”

Deep Space Gateway następcą ISS?

Naoki Okumura, przewodniczący JAXA, stwierdził że za wcześnie jest jeszcze na długoterminowe przewidywanie przyszłości stacji. “Musimy dokładnie przyjrzeć się teraźniejszości zanim zaczniemy rozmyślać o dalekiej przyszłości. Do 2024 roku musimy wygenerować jak najwięcej wyników z misji związanych z ISS.”

Wizja artystyczna Deep Space Gateway / Credits: NASA/Lockheed Martin

Okumura dodał też że JAXA prowadzi rozmowy z NASA na temat potencjalnej roli projektu Deep Space Gateway w misjach okołoksiężycowych. “JAXA jest w trakcie oszacowywania swoich możliwości i wkładu, jaki mogłaby wnieść w przypadku dołączenia do programu Deep Space Gateway.” dodał przewodniczący JAXA. “Jesteśmy właśnie mniej więcej w połowie rozmów.”

Lightfoot zaznaczył że projekt Deep Space Gateway to dopiero koncepcja, nie mająca jeszcze oficjalnego poparcia administracji i Kongresu Stanów Zjednoczonych. “Taka informacja została przekazana naszym międzynarodowym partnerom.” powiedział Lightfoot w kwietniu podczas Space Symposium w Colorado Springs.

Po konferencji prasowej w panelu dyskusyjnym zabrali głos przedstawiciele Boeinga i RSC Energia. Wyrazili oni poparcie dla kontynuacji prac nad ISS oraz rozwoju Deep Space Gateway. “Uważam, że trzeba zwrócić uwagę na wszystkie lekcje, których nauczyliśmy się z programów ISS i wahadłowców kosmicznych by nie popełniać w przyszłości tych samych błędów.” powiedział John Elbon, wiceprzewodniczący i główny manager do spraw eksploracji kosmicznej w Boeingu. “To oznacza że nie powinniśmy wyznaczać z góry daty zakończenia misji ISS dopóki nie będzie innego obiektu na niskiej orbicie kosmicznej, która spełni wymagania stacji kosmicznej.”

(SN)

Share.

22 komentarze

  1. Co tu dużo mówić:… Stacja ISS powinna być wykorzystana przy budowie nowej stacji z prawdziwego zdarzenia tym razem stacji ze sztuczną grawitacją. Czy zbudowanie kilkunastu “puszek” i wprowadzenie ich w ruch obrotowy wykracza ponad możliwości współczesnej techniki oraz ponad możliwości inwencji twórczej współczesnych inżynierów?

      • Nie, nie wykracza… Wykracza natomiast i to dość znacznie poza kwoty, które państwa i firmy biorące udział w przedsięwzięciu, są skłonne wyłożyć.

        • W tak kategorycznym, jedynie słusznym, stwierdzeniu zabrakło mi rzeczowego uzasadnienia. Czyżby dysponował Pan tylko takim uzasadnieniem: “wykracza bo wykracza”?.

          • Krzysztof Kanawka on

            Uzasadnię to tym, że temat był co nieco poruszany na łamach Kosmonauta.net oraz forum. Zwyczajnie – najpierw zbudowanie takiego modułu wymaga przejście przez kilka etapów skali TRL, obecnie z pewnością jest na niskim poziomie. Do tego dochodzi kwestia “fault modes”, zidentyfikowana form naprawy czy też pewności długości działania takiego modułu czy jego elementów na orbicie, kwestia odporności na uderzenia mikrometeorytów czy śmieci kosmicznych oraz kwestie termiczne. Więc pi razy drzwi można powiedzieć, że gdyby dziś taki projekt zaakceptowano to z pewnością szło to by dłużej niż budowa rakiety SLS.

          • Panie Krzysztofie załóżmy, ze zdecydowaliśmy się na budowę modułu porównywalnego gabarytowo ze zbiornikiem wodoru II-go stopnia rakiety SLS,- co wchodziłoby w zakres 1-,2-, 3-go etapu skali TRL? Kwestie “fault modes” takiego modułu będą analogiczne jak w przypadku modułów ISS.
            Zbudowanie zespołu kilkunastu takich modułów na orbicie na pewno nie będzie trudniejsze od budowy stacji ISS czy rakiety SLS.
            Czas budowy jest z kolei rzeczą względną- to przecież kwestia priorytetów – zamiast puszczać samochodziki na powierzchniach innych planet można byłoby skupić się na budowie w pierwszej kolejności stacji orbitalnej (z grawitacją), która na stałe pozostanie pierwszym etapem każdej następnej misji kosmicznej.
            Czyżby dalej wyzwanie pt. budowa stacji z grawitacją przekraczała inwencję twórczą współczesnych inżynierów?

        • Oczywiście, że nie wykracza… Wysokość niezbędnych kwot jest problemem względnym szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę koszt wypraw sond do odległych planet i ich księżyców, które można spokojnie odłożyć do czasu uruchomienia pierwszych statków międzyplanetarnych z zainstalowaną normalną grawitacją, budowanych zresztą stopniowo, na orbicie z modułów dostarczanych rakietami Falcon czy SLS.

          • Mieszamy dwie sprawy – możliwości techniczne i możliwości finansowe.
            Gdyby ( z jakiegoś powodu) zdecydowano się na wielokrotne zwiększenie nakładów finansowych na przemysł kosmiczny to otwarło by się zapewne wiele różnych możliwości w tej dziedzinie – budowa stacji na LEO czy np. w punktach libracyjnych czy stacja na Księżycu. Jednak ta się (raczej) nie stanie i w związku z tym jesteśmy skazani na takie tempo rozwoju technologii jakie teraz widzimy. Tempo może nie jest wielkie ale nasza wiedza o Układzie Słonecznych jest teraz nieporównywalna niż nawet 20 lat temu.

      • Krzysztof– A gdyby do wytworzenia grawitacji ziemskiej na takiej Stacji wykorzystać względnie tanie dwa Moduły dmuchane Firmy Bigelow B-330 połączone ze sobą linami dwoma stalowymi zamocowanymi od strony Rdzenia z panelami Słonecznymi i wprowadzenia i w ruch obrotowy wokół wspólnego środka silniczkami korekcyjnymi co są Fabrycznie wyposażone. Dodam że są względnie tanie w porównaniu do tych kilkunastu EJL i może oba B-330 na LEO wynieść 1-na Rakieta FH.Muska. Pod względem wytrzymałości na mikro meteoryty to na ISS zostało udowodnione że są wytrzymalsze od tych metalowych modułów ISS. Można jeszcze w środku po rozparciu B-330 podzielić je na 3-kondygnacje , i tak od strony lin i paneli – Sypialnie dla Załogi i osobiste pokoje ,środek -piętro gospodarcze ,jak Kuchnia ,jadalnia ,WC i Łazienka (normalna ziemska gdzie woda leci z sitka do dołu),3- cia kondygnacja , to pokoje robocze .laboratorium i dowodzenie z Cumą w suficie do dokowania Kapsuł ,Dragon, Orion, CST-100 Boeing itd. dodam że środek B-330 Stały może służyć do komunikacji pomiędzy kondygnacjami ( schody ) . Tanio, Szybko i można uruchomić Załogę od razu po rozparciu.

  2. a ja bym zamomtował do ISS parę silników rakietowych lub jonowych i pchnąlbym ją w głeboki kosmos. początkowo na orbitę księżyca a potem na orbitę marsa. jak się myśli o wyprawie załogowej to trzeba mieć stacją orbitalną. nie żebym był jakimś zwolennikiem zaogowych wypraw na marsa ale jeśli już to to by było najtańsze wyjście. w końcu szkoda by było spalić 100 miliardów dolarów w atmosferze…

    • Aegis Maelstrom on

      Cool story bro, ale MSK nie jest przystosowana do tak dalekich lotów. Tam nie ma chociażby odpowiedniej osłony radiacyjnej na takie wycieczki, a sama stacja korzysta z umiejscowienia na bardzo niskiej orbicie (przecież to ledwie ca 400 km n.p.m.). Istniejące promieniowanie już stanowi problem mimo różnych prób mitygacji, a górną granicą bezpieczeństwa jest mierne 500 km n.p.m.

      Innymi słowy, tego projektu nie można podnieść na nieco wyższą LEO typu 800, 2000, 4000 km n.p.m., a co dopiero wynieść na jakieś L1, L2 czy orbitę planetarną.

      Podsumowując, wiele rzeczy by się chciało, ale one nie są łatwe – a orbita Marsa to jest już wielokrotnie inny rząd wielkości odległości oraz problemów. Proponuję się każdemu zapoznać na początek z różnicami w odległości, bo chyba im się wydaje, że taki lot na Marsa to trochę większy księżyc…
      O innych problemach strukturalnych, kwestiach zasilania i chłodzenia, komunikacji i sterowania, trudniejszego zaopatrzenia i ewakuacji etc. można długo rozmawiać.

      • Ale jeszcze lepiej i prościej byłoby rozłączyć stacje i nie pchać w kosmos, żeby się wcześniej czy później rozpadła tylko dopchać na Księżyc. Przysypać regolitem (żeby obniżyć promieniowanie) i byłaby wreszcie pierwsza ludzka osada kosmiczna. To jedynie rozwiązanie, aby powstała taka baza. Po pierwsze te elementy już są, po drugie te elementy już są na orbicie (co zwielokrotnia wartość infrastruktury, bo np. nie ma problemu utraty modułów na starcie). Inaczej kolejne kilkadziesiąt lat ludzie będą czytać kolejne terminy kolonizacji…

        • SDF– A czym byś chciał te poszczególne elementy ISS jak już je dopchniesz na Orbitę Księżyca “miękko posadził “na gruncie Księżyca, CZYM?.

          • Akurat lądowania na Księżycu były wielokrotnie przeprowadzone z sukcesem. To technika nieporównywalnie prostsza niż obecnie nieprawdopodobny lot na Marsa czy górnictwo kosmiczne, którymi się wszyscy podniecają…

          • SDF– Tak ,lądowania były wielokrotne na Księżycu ,ale nie tak ciężkich i dużych Modułów Stacji ISS. Człowieku toż to jest 20-t ,a może i więcej .Czym ty to chcesz miękko posadzić na gruncie Księżyca ,czy ty wiesz o czym ty piszesz ? Wbij na WIKI Stacja ISS i poczytaj o poszczególnych Modułach fizycznych tej stacji.

  3. W piątek Musk powie coś więcej o mini-ITS a jego 2 stopień to jakby nie patrzeć taki lepszy prom kosmiczny.

  4. “Uważam, że trzeba zwrócić uwagę na wszystkie lekcje, których nauczyliśmy się z programów ISS i wahadłowców kosmicznych by nie popełniać w przyszłości tych samych błędów.”

    Czyli takie zawoalowane przyznanie, że wycofanie wahadłowców, w sytuacji gdy nie ma się nic w zamian, a tym samym uzależnienie sie od Rosjan, to nie była mądra decyzja…
    Kto wie, może gdyby faktycznie wykorzystać doświadczenia z programu STS (30 lat eksploatacji), ciekawe pomysły z programu Buran oraz najnowsze osiągnięcia (rakiety SpaceX wielokrotnego użytku) to może wartoby wrócić do koncepcji wahadłowców jako uniwersalnych pojazdów obsługowych na LEO i ew. stacji na orbicie Księżyca lub pomiędzy i mogące “zwieźć z orbity” całkiem spore ładunki (do 14,4t!).
    Żaden z obecnie ekspolatowanych i projektowanych pojazdów nie daje takich możliwości.

    • Aegis Maelstrom on

      Na początek witaj na forum – zawsze to miłe, nawet jeśli to, co piszesz, jest MSZ nieco naiwne. 🙂

      “Czyli takie zawoalowane przyznanie, że wycofanie wahadłowców, w sytuacji gdy nie ma się nic w zamian, a tym samym uzależnienie sie od Rosjan, to nie była mądra decyzja…”

      Przecież to nie jest wypowiedź NASA tylko Boeinga. Czego się spodziewałeś od dostawcy, którzy utracił lukratywny rynek nosiciela wahadłowca, właśnie traci jeszcze większy rakietowy (mimo zabiegów lobbyingowych na rzecz United Launch Alliance) i ma zagrożone kilka następnych? 🙂

      STS były strasznie drogie w użyciu i musiały odejść. Nie było co w to brnąć – tylko szybciej pracować nad zastępstwem. Natomiast prawdę jest, że długa przerwa w posiadaniu stacji byłaby kosztowna: w stracony czas, konieczność odtwarzania możliwości (oraz bardzo biłaby dostawców po kieszeni). Lepiej tego uniknąć.

      @wahadłowce a SpaceX

      Przecież osiągnięcia SpaceX i cała koncepcja Falcon-Dragon to gwóźdź do trumny wahadłowców jakie znamy. Gdyby wygrała konstrukcja Rutana i Scaled Composites, gdyby inwestowano w rakietoplany, gdyby ESA wydawała więcej na program własnego statku / nośnego skrzydła, gdyby… może byłoby inaczej.

      Tymczasem konstrukcja SpaceX właśnie dlatego jest lepsza, że realizuje kluczowe oszczędności, a jednocześnie NIE powiela kluczowych błędów wahadłowców (gdzie w ogóle wymuszono ultradrogie naśladownictwo samolotu – one tak złe być nie musiały).

      Do tego: na dalekie misje wahadłowiec as we know it nie ma sensu, a na krótkie nie jest tak potrzebny, bo robotyzacja oraz istnieje stacja kosmiczna. Wahadłowiec musiałby ulec wielkim przeobrażeniom by móc konkurować – a na razie nie widać tu wiele prac. 🙂

      • Krzysztof Kanawka on

        Wszystkim zainteresowanym przypominam, że adres forum to forum.kosmonauta.net 🙂 Tutaj są raczej jedynie komentarze, które mogą być “przeoczone” i nie zawsze opierać się o fakty, a raczej o marzenia i uczucia. 🙂

      • Mimo wszystko SpaceX czerpie, przynajmniej w swoim pierwotnym pomyśle na ITS, z programu wahadłowców… to sposób wejścia w atmosferę i zarządzanie energią kinetyczną, to dlatego drugi stopień nie jest okrągły w przekroju, choć nie ma skrzydeł, to jest w stanie wytworzyć siłę nośną… można w sumie też rzec, że ITS wykorzystuje doświadczenia ze starego programu – X-24.

        • Aegis Maelstrom on

          Wszystko chyba zależy jak rozumiemy pojęcie “wahadłowiec” – dla mnie np. (częściowo) wykorzystywana rakieta i osobno wracający Dragon – kapsuła (w lwiej części wykorzystywalna) jeszcze nimi nie są – ale mogę dyskutować o definicji. 🙂

          Co do X-24 i konstrukcji typu tzw. lifting body – coś takiego obecnie jest opracowywane przez Sierra Nevada Corporation (Dream Chaser) oraz co i rusz wraca w Europie np. pod postacią IXV (test w 2015 r.) i projektu SpaceRider. Zresztą rozwinięciem X-24 był projekt X-38, w którym brały udział ESA i DLR.

          Może wreszcie się doczekamy jakiejś sensownej operacyjnej kontynuacji, o której zresztą pisałem (“gdyby ESA wydawała więcej na program własnego statku / nośnego skrzydła”). 🙂 Ew. program DreamChaser lecącego na rakietach Ariane… 🙂

          • Nie wiem czy to naiwne, wg mnie to dość obiektywne, z drugiej strony wahadłowce możliwościami biły na głowę właściwie wszystko co dzisiaj dociera na LEO/ISS… w zależności od konfiguracji mogłeś mieć platformę serwisową, habitat badawczy, kosmiczną “brygadówkę” ;), pojazd obsługowy do stacji kosmicznych, a od biedy i śmieciarkę (bodajże do 10t, te maszyny potrafiły przywieźć z powrotem na Ziemię). Dzisiaj masz tak, że ladają głównie “kapsuły”, które poza dostawami do ISS, nie bardzo mogą cokolwiek innego robić. Z tego tylko Progressy i nieużytkowane już ATV od ESA, potrafiły samodzielnie zadokować, a pozostałe, to trzeba nawet “dostawić do doku”… Trochę kicha panie… (tak, wiem Elon już zapowiedział automatyczne dokowanie)
            Platforma STS była droga w eksploatacji, jednak z drugiej strony, jakbyś latał dzisiaj samolotami pasażerskimi, zbudowanymi w latach 70 (zwłaszcza z oryginalnymi silnikami), to też byłby drogie w eksploatacji…
            Naprawdę, przez 30 lat eksploatowania danej maszyny można opracować sensowną “wersję 2.0”, która będzie bardziej wydajna – popatrz jaki postęp dokonał się właśnie w lotach pasażerskich.
            Tu także dochodzi pewna kwestia “administracyjnego niedasizmu” NASA, która wolała testować całą chmarę koncepcji by na końcu zostać z niczym i płacić 60-100 mln $ za miejsce w Sojuzach… opłacalne jak cholera 😉
            (Tutaj ogólnie dotykamy problemu wydajności finansowania agencji rządowych do stopnia ich zbiurokratyzowania, oraz pewnego “niedasizmu”, jaki je cechuje…)
            Co do SpaceX, to jednak studziłbym entuzjazm, bo poza opanowaną umiejętnością odzyskiwania pierwszego członu, dużo tańszym wynoszeniem satelit i bezzałogowymi kapsułami Dragon, to jednak takiego szału nie ma.
            A BFR/ITS, cóż, jak rozpocznie loty próbne – to wtedy porozmawiamy 😉 Potencjał jest, przynajmniej na animacjach, jednak do realizacji dość daleka droga… Na razie poczekajmy na Falcona Heavy, niech wejdzie do służby, podobnie jak załogowy Dragon.