Relacja z ESOC – Schiaparelli ląduje na Marsie!

17

Zapraszamy do relacji “na żywo” prowadzonej przez naszego przedstawiciela prosto z europejskiego centrum operacji kosmicznych ESOC (European Space Operations Centre), znajdującym się w Darmstadt w Niemczech. To właśnie to centrum stanie się wkrótce mózgiem operacji wprowadzenia sondy Trace Gas orbiter na orbitę Marsa oraz lądowania misji Schiaparelli na powierzchni Czerwonej Planety.

Przekaż dalej

17 komentarzy

  1. Czy można przez to rozumieć, że lot łazika 2020 jest zagrożony? Argumentacja, że to tylko drugorzędny lot demonstratora mnie… nie przekonuje. To miało udowodnić że lądowanie jest możliwe i ESA wie jako się do tego zabrać.

  2. Dochodzenie co poszło nie tak będzie ciekawe lub krótkie, w zależności od tego ile i co było w ostatnich sekundach telemetrii. Niełatwe to mimo niektórych komentarzy że to już rutyna i nic ciekawego. Rutyna może dla NASA chociaż pewnie przed każdym ‘rutynowym’ lądowaniem stawiają wielki kubeł tabletek na ciśnienie 🙂

    • A pisałem ,po co się ESA bawi systemami Lądowania swoimi ,jak mogli poprosić NASA o udostępnienie ich dokumentacji lądownika Sky Crane który posadowił na Marsie Łazik o wadze 1-t. To jest powielanie tego co już było za mld.Euro.

      • To wszystko nie jest takie proste. Ten lądownik był mniejszy i innej konstrukcji. Przeskalowanie nigdy nie działa w inżynierii. Najbardziej oczywistym problemem jest fakt że powierzchnie i przekroje rosną i maleją z kwadratem skali a objętości (i masa) z sześcianem skali. To jest wierzchołek góry lodowej. Niektóre komponenty mają minimalne rozmiary i wagi, efektywność niektórych skaluje się z objętością (zbiorniki paliwa, komoty spalania w silnikach), niektóre z powierzchnią (panele słoneczne, anteny, radiatory). Nie wystarczy powiedzieć – weźmy SkyCrane i pomniejszmy dwa razy. Poza tym w tym systemie nie ma tajemnic. Diabeł ktwi w szczegółach, technologii i generalnym know-how. Którego brak ESA w porównaniu do NASA.
        ESA postępuje właściwie nie polegając na cudzych rozwiązaniach. Lepiej jest budować bazę własnych technologii. Być może po drodze trafią na rozwiązania na które nie trafiła NASA bo poszła inną drogą. Takie rzeczy są cenne, nieważne czy się udaja czy nie. Nie czarujmy się że cokolwiek w eksploracji kosmosu jest łatwe.
        Swoją drogą oglądałem animację jak miało wyglądać lądowanie EDM na rakietach. 9 silników? Większa ilość silników rakietowych zwykle nie zwiększa niebezpieczeństwa tylko je mnoży. Silniki lubią wybuchać 😛

  3. Po mojej analizie wypowiedzi ESA: po prostu po uwolnieniu EDM od spadochronu niewłaściwie uruchomiły się silniczki manewrowe (lub całkiem nie uruchomiły), radar i antena nadawały do momentu dezintegracji lądownika w powietrzu. A potem już tylko łubudu resztki o glebę.

  4. Sygnał się urwał, bo przy lądowaniu urwał się kabelek od anteny 😛 Och ależ to by była złośliwość kosmosu.