Nowe zdjęcie krateru po uderzeniu EDM Schiaparelli

7

Sonda Mars Reconnaissance Orbiter przesłała na Ziemię nowe zdjęcie krateru powstałego na skutek uderzenia EDM Schiaparelli w powierzchnię Marsa. Na zdjęciu widać kilka zagadkowych szczegółów.

Dziewiętnastego października na powierzchni Marsa, kilkanaście minut przed godziną 17:00 CEST, miał osiąść europejski lądownik EDM Schiaparelli. Pojazd ten odłączył się od orbitera Trace Gas Orbiter (TGO) trzy dni wcześniej.

EDM Schiaparelli wszedł prawidłowo w atmosferę i pierwsza część lotu już po otwarciu spadochronu hamującego przebiegała zgodnie z planem. Jednak około 50 sekund przed planowanym lądowaniem pojazdu na powierzchni, łączność została przerwana i nie udało się już jej wznowić. Wykonane wkrótce potem zdjęcia z Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) – sondy NASA krążącej na orbicie Czerwonej Planety – wykryły nowy krater w rejonie lądowania. Wykorzystując dogodną orbitę MRO sfotografował po raz drugi rejon lądowania 25 października. Nowe zdjęcie zostało opublikowane 27 października.

Rejon uderzenia EDM Schiaparelli okiem MRO / Credits - NASA/JPL-Caltech/University of Arizona

Rejon uderzenia EDM Schiaparelli okiem MRO / Credits – NASA/JPL-Caltech/University of Arizona

Na zdjęciu widać wyraźnie ciemny krater, w którym znajduje się (nie ma już co do tego praktycznie żadnych wątpliwości) sam lądownik lub jego wrak. Dookoła krateru występują asymetryczne smugi, sugerujące skomplikowany charakter interakcji z podłożem w momencie uderzenia. Jest możliwe, że w momencie zetknięcia lądownika z powierzchnią Marsa doszło do eksplozji hydrazynowego paliwa, będącego nadal w zbiornikach pojazdu (w dużej ilości jeśli istotnie silniki przerwały pracę zbyt wcześnie). Jedna ze smug ma podłużny i wąski kształt. W tej chwili trudno zinterpretować tą anomalię, choć istnieje możliwość, że jest to jakiś element lądownika, który uwolnił się podczas uderzenia w powierzchnię Czerwonej Planety.

Dookoła ciemnego krateru dostrzeżono również kilka jasnych punktów. Jak na razie trudno określić czym mogą być te anomalie, jednak przypuszcza się, że są to po prostu fragmenty lądownika, odrzucone po uderzeniu i ewentualnej eksplozji.

Na zdjęciu z MRO można także zobaczyć w dalszej odległości spadochron oraz osłonę termiczną. Ich kształt jest zgodny z oczekiwaniami i podobny do poprzednich misji marsjańskich.

Zdjęcie w wysokiej rozdzielczości można zobaczyć na stronie ESA. Poniżej prezentujemy nagranie, prezentujące “zbliżenie” do rejonu lądowania EDM Schiaparelli.

Zbliżenie na ciemny krater powstały prawdopodobnie powstały po uderzeniu EDM Schiaparelli / Credits – NASA, MRO, SciNews

Z dostępnych informacji wynika, że odrzucenie spadochronu oraz osłony termicznej nastąpiło za wcześnie względem pierwotnego planu lądowania i mniej więcej od tego momentu trajektoria lotu lądownika zaczęła coraz bardziej odbiegać od planowanej. Następnie silniki lądownika zostały uruchomione, ale czas ich pracy wyniósł zaledwie około 3 sekund, a więc znacznie mniej niż planowane 30 sekund w czasie których lądownik miał zwolnić z prędkości wynoszącej 200 km/h do mniej niż 5 km/h. Wstępne szacunki, wykonane 21 października, sugerowały, że po wyłączeniu silników lądownik mógł opadać swobodnie z wysokości od 2 do 4 km i uderzyć w powierzchnię Marsa z prędkością bliską 300 km/h.

Dwudziestego piątego października pojawiła się również informacja, za utratę lądownika może odpowiadać błąd w oprogramowaniu jednego z komputerów pokładowych, odpowiedzialnego za obsługę radaru. Przypuszcza się, że mógł on w krytycznym momencie zawiesić się lub przestać przekazywać poprawne dane do głównego komputera pokładowego (lub w ogóle nie przesyłać do niego informacji). Efektem anomalii mogło być uznanie przez lądownik, że znajduje się na innej wysokości (niższej) niż miało to miejsce w rzeczywistości.

Misja EDM Schiaparelli jest komentowana w wątku na Polskim Forum Astronautycznym.

(ESA, PFA)

Przekaż dalej

7 komentarzy

    • dlatego własnie mówię że Europejczycy powinni sobie odpuścić marsa i zająć się np Europą. może z tym ciałem mieliby więcej szczęścia:)

    • Niekoniecznie. Był jeden orbiter który huknął w atmosferę Marsa z prędkościami międzyplanetarnymi bo oprogramowanie nawigacyjne było pisane przez dwie instytucje. Jedna używała stóp a druga metrów. Pomiędzy dwoma modułami oprogramowania nie dochodziło do przeliczenia jednostek. Sonda nie wykonała manewru wejścia na orbitę okołomarsjańską bo myślala że jeszcze ma czas.
      Wiem że brzmi to jak farsa ale taka rzecz się zdażyła. Dokładnych szczegółów nie pamiętam do było to parę lat temu. Czasami wystarcza glupota bardzo mądrych ludzi którzy sie nie dogadali. 🙂

      • no też słyszalem o takim przypadku hehe. śmieszne i straszne w jednym.
        ale cóż, głupota to naturalny stan ludzkiego umysłu. zawsze będzie przeważać. geniusz to tylko krótkie przebłyski;p