Interplanetary Transport System – Mars dla każdego?

27

Elon Musk to CEO firmy SpaceX i jednocześnie chyba najbardziej rozpoznawalna obecnie osoba sektora kosmicznego. Kilka dni temu, niejako przy okazji konferencji IAC w Meksyku, ogłosił plany swojej firmy dotyczące budowy ciężkiej rakiety nośnej oraz wielkiego pojazdu kosmicznego, mającego stać się podstawowym środkiem transportu pozwalającym ludzkości na skolonizowanie Marsa. Czy ta śmiała wizja ma szansę się spełnić?

Pomysły na kolonizację Marsa nie są nowością – w przeszłości istniało wiele studiów i projektów, których założeniem było stworzenie architektury pozwalającej na loty do Marsa lub samej technologii umożliwiającej takie loty. Większość projektów zakończyła się jednak już na etapie planowania, część wydała owoce w postaci nowych technologii i materiałów, inne upadły z braku odpowiedniego finansowania lub w wyniku decyzji politycznych, a część po chwilowym sukcesie medialnym odeszła szybko w niepamięć.

Z tego względu gdyby pomysł Elona Muska przedstawiał ktokolwiek inny, chyba nikt nie brałby go poważnie – era wielkich wyzwań takich jak inicjatywa księżycowa Kennedy’ego jest już daleko za nami i na ich powrót raczej nie ma co liczyć. Jednak tym razem prezentującym był Elon Musk, a z jego zdaniem liczą się wszyscy. Zatem, co właściwie zostało zaprezentowane?

Na konferencji IAC 2016, odbywającej się w Guadalajarze pokazano koncepcję systemu transportowego, mającego docelowo pozwolić na kolonizację Marsa. Na system składa się ciężka rakieta nośna wielorazowego użytku oraz ogromny, jak na dzisiejsze standardy, pojazd kosmiczny, umożliwiający jednorazowe zabranie do stu osób załogi w drogę do Marsa oraz pozwalający na bezpieczne lądowanie na jego powierzchni (pojazd jest jednocześnie lądownikiem), a także – ewentualnie – na powrót na Ziemię, jeśli zaistniałaby taka konieczność.

Zacznijmy od rakiety nośnej, która stanowi podstawę całej architektury – jest to w zamierzeniu konstrukcja dwustopniowa, przy czym górnym stopniem jest tutaj sam pojazd załogowy, posiadający własne silniki i zbiorniki, pozwalające mu osiągnąć pierwszą prędkość kosmiczną i wejście na niską orbitę okołoziemską. Koncepcja już na wstępie różni się zatem od typowego systemu nośnego rakiety Saturn V, będącej koncepcją trójstopniową (z wyłączeniem misji Skylab). Możliwości wynoszenia ładunków są jednak nieporównywalne – Saturn V umożliwiał wyniesienie ładunku o masie 140 ton na niską orbitę parkingową. Planowany ITS, byłby w stanie wynieść 300 ton na podobną orbitę i aż 550 ton w przypadku zrezygnowania z odzysku górnego stopnia – około 20 razy więcej, niż najcięższa obecnie używana rakieta nośna – Delta IV Heavy! Więcej nawet, niż hipotetyczny projekt UR-900, umożliwiający w teorii wyniesienie do 240 ton ładunku!

Jednakże pomimo dramatycznie różnych osiągów, rozmiary obu rakiet nie różnią się aż tak bardzo, jak można by oczekiwać. Saturn V posiadał wysokość 110 metrów, a planowany ITS – 122 metry. To co się najbardziej rzuca w oczy, to różnica w średnicach stopni napędowych – o ile Saturn V posiadał średnicę 10 metrów w odniesieniu do pierwszego i drugiego stopnia, o tyle kolejne były już mniejsze – S-IVB posiadał średnicę 6,6 metra, a osłona ładunku jeszcze mniej. W przypadku projektu SpaceX pierwszy stopień w całości posiada średnicę 12 metrów, a przyłączony do niego pojazd załogowy nawet więcej – posiada rozpiętość 17 metrów w najszerszym miejscu.

Co ciekawe, system ITS ma być w całości odzyskiwalny – pierwszy stopień po rozpędzeniu pojazdu do prędkości około 2,4 km/s miałby się odłączać i wracać na miejsce startu. I to dosłownie – stopień ma bowiem lądować dokładnie w tym samym miejscu, z którego wystartował, a więc na własnej wyrzutni i być bardzo szybko przygotowany do kolejnego lotu. Byłby to zatem krok dalej w odniesieniu do obecnego systemu, pozwalającego rakiecie wylądować na barce lub lądowisku znajdującym się na lądzie.

Planowana operacja z pewnością będzie jednak bardzo trudna do zrealizowania – wymaga bowiem dopracowania systemów umożliwiających automatyczne lądowanie oraz wprowadzenia procedur pozwalających na szybkie przygotowanie wyrzutni i stopnia ponownie do lotu. Konieczna będzie przyspieszona integracja – ten sam stopień ma bowiem wynosić przygotowany uprzednio pojazd bezzałogowy, którego zadaniem będzie wyniesienie paliwa potrzebnego do lotu na Marsa. Wiele z kluczowych dla powodzenia tego programu elementów będzie musiała dopiero powstać.

Także dużym znakiem zapytania obarczona jest zdolność pierwszego stopnia do zakładanych, wielokrotnych lotów, które mają docelowo bardzo obniżyć koszta wysyłania ładunków na orbitę – na myśl przychodzi tutaj problematyka, jaka ujawniła się w przypadku misji wahadłowców kosmicznych. Początkowe założenia lotu wahadłowca zakładały bowiem bardzo szybki okres przygotowawczy pojazdu do kolejnego lotu. Założenia te okazały się w toku eksploatacji pojazdów niemożliwe do spełnienia, ponieważ wiele elementów zużywało się bardziej niż zakładano, a na etapie projektowania nie pomyślano o zapewnieniu do nich łatwego dostępu. Oczywiście złożoność wahadłowca świadczy na jego niekorzyść, jednakże podobny problem może wystąpić i tutaj, zwłaszcza, że dla każdego stopnia napędowego zakładano bardzo dużą liczbę lotów (dochodzącą nawet do trudnej do wyobrażenia obecnie liczby 1000 startów). Właśnie wielokrotność użycia stanowi o niezwykle niskiej cenie pojedynczego lotu tej rakiety, ale warunkiem koniecznym jest faktyczna zdolność do wykonania tak wielu lotów. W przypadku gdyby okazało się, że podanej wartości nie da się spełnić, oznaczać to będzie wzrost kosztów pojedynczego lotu.

Koncepcja Interplanetary Transportation System zaprojektowana przez SpaceX (SpaceX)

Koncepcja Interplanetary Transportation System zaprojektowana przez SpaceX (SpaceX)

Co więcej, projekt zakłada wykorzystanie lekkich, kompozytowych zbiorników na paliwo kriogeniczne. Trwałość oraz odporność takich pojemników ciśnieniowych, pozwalających na przechowywanie bardzo zimnych substancji (ciekłego tlenu oraz ciekłego metanu) trzeba będzie dopiero ustalić. A może to się okazać technicznie rozwiązaniem bardzo trudnym i kłopotliwym – w przeszłości wiele zbiorników projektowanych z podobnych materiałów nie przechodziła testów wytrzymałościowych – kompozyty pękały lub ulegały delaminacji. Jednakże na konferencji zaprezentowano prototypowy zbiornik kompozytowy, zaplanowany do wykorzystania w rakiecie ITS jako zbiornik ciekłego tlenu, co pozwala sądzić, że firma prowadzi już pewne prace mające za zadanie sprawdzenie koncepcji w praktyce. Tym bardziej, że technologia może znaleźć zastosowanie również w pozostałych konstrukcjach SpaceX. Projekt nowej rakiety idzie jednak jeszcze dalej – nie tylko zbiorniki, ale wręcz cała struktura główna rakiet ma być wykonana z materiałów kompozytowych.

Schemat prezentujący lokalizację silników Raptor na pierwszym stopniu rakiety nośnej systemu ITC (SpaceX)

Schemat prezentujący lokalizację silników Raptor na pierwszym stopniu rakiety nośnej systemu ITC (SpaceX)

Kolejnym ważnym aspektem budowy nowego systemu są planowane dla niego silniki. Pierwszy stopień ITS ma zostać wyposażony w potężną liczbę 42 jednostek napędowych, ułożonych w trzech pierścieniach (układ nieco przypominający rozkład w pierwszym stopniu rakiety N-1), przy czym za sterowanie wektorem ciągu odpowiedzialne byłby jedynie silniki pierścienia centralnego. Za silniki tego stopnia posłużyłaby zupełnie nowa konstrukcja, opracowywana obecnie przez SpaceX, a mianowicie silnik Raptor, przystosowany na potrzeby tego stopnia do pracy na poziomie morza (atmosferze) i wykorzystujący ciekły metan oraz ciekły tlen.

Silnik Raptor to nowa konstrukcja napędzana ciekłym metanem, aktualnie testowana przez SpaceX (SpaceX)

Silnik Raptor to nowa konstrukcja napędzana ciekłym metanem, aktualnie testowana przez SpaceX (SpaceX)

Przyglądając się podanej specyfikacji, silnik sprawia wrażenie doskonałego – dysponuje olbrzymim ciągiem przy stosunkowo małych rozmiarach i masie, za co płaci jednak bardzo wysokim ciśnieniem w komorze spalania (300 bar), wyższym o około 40 bar od najlepszej obecnie dostępnej konstrukcji – silnika RD-180. Trzy z silników Raptor mają zostać zamontowane także na pojeździe załogowym i posłużą do startu z powierzchni Marsa. Równolegle planowane są także jednostki przystosowane do pracy w próżni o bardzo dużej wydajności – ich impuls właściwy ma wynosić około 382 sekund. Sześć takich jednostek znajdzie się na pojeździe załogowym i posłuży do wyniesienia go na orbitę okołoziemską, realizując zadania typowe dla górnego stopnia rakiety dwustopniowej. Te same silniki będą pełnić także rolę silników EDS (Earth Departure Stage) po przetoczeniu do zbiorników paliwa przysłanego na pokładzie pojazdu bezzałogowego.

Co więcej, Elon Musk ujawnił na konferencji zdjęcie z testów silnika, pokazując, że SpaceX już dysponuje przynajmniej prototypem takiej konstrukcji.

Wiele problemów związanych z obsługa tak dużej rakiety może być jednak obecnie trudna do przewidzenia. Całość będzie posiadała ogromną masę – prawie cztery razy większą niż Saturn V. Do tej pory nigdy nie zmierzono się z podobnym wyzwaniem i zjawiska spowodowane już samym tankowaniem podobnego pojazdu są trudne do oszacowania. Przykładowo – nie wiadomo jak zareagują fundamenty wyrzutni poddane tak dużemu obciążeniu, ani jak duży wpływ będą miały wytwarzane fale akustyczne na infrastrukturę wyrzutni.

Istnieje jeszcze jeden problem – czy w ogóle w obecnym stanie rynku istnieje zapotrzebowanie na takie rakiety? W odniesieniu do ładunku – raczej nie. Pomijając planowany pojazd załogowy, nie istnieją obecnie tak ciężkie ładunki, które można by wysłać za pomocą tak ciężkiej rakiety nośnej. Być może w przyszłości takie zapotrzebowanie może wyrazić firm Bigelow Aerospace, projektująca i budująca moduły nadmuchiwanych stacji orbitalnych, ale obecnie nawet najcięższy planowany moduł BA 2100 posiadałby masę w okolicach 70-90 ton, zatem znacznie mniej niż zdolności rakiety ITS (co ciekawe planowana średnica BA 2100 wynosiłaby 12 metrów – dokładnie tyle samo ile planowana średnica rakiety nośnej SpaceX). Jednakże nośność planowanej rakiety to nie wszystko – jeśli rzeczywiście ilość planowanych startów będzie zgodna z rzeczywistością, rakieta ITS może okazać się tak tania w eksploatacji, że faktycznie korzystne będzie wynoszenie nawet małych ładunków na orbitę okołoziemską. Jednak taki stan rzeczy rodziłby kolejne pytanie – czy bardziej opłacalne nie byłoby po prostu zbudowanie mniejszej rakiety, mniej skomplikowanej, wyposażonej w mniejszą liczbę silników, ale jednocześnie posiadającej podobne możliwości co ITS – lądowanie precyzyjne i całkowita odzyskiwalność. Co więcej – SpaceX w swoich prezentacjach pokazywało już taki wariant istniejącej rakiety Falcon 9, w którym także przyszły górny stopień można by odzyskiwać przez lądowanie. Z tego względu przyszłość rakiety ITS będzie raczej zależeć bezpośrednio od postępów SpaceX w budowie samego pojazdu załogowego.

Z drugiej strony, sam Elon Musk studzi nieco oczekiwania – obecnie plan “marsjański” realizowany jest przez około 5% środków firmy, z czego większość i tak może znaleźć zastosowanie w istniejących konstrukcjach (zbiorniki kompozytowe oraz silniki Raptor).

Jednakże możliwe problemy techniczne będzie można w jakiś sposób rozwiązać. Bardziej problematycznym wydaje się sam pojazd załogowy, stanowiący górny stopień. Na początku należy nadmienić, że prezentacja bardzo ogólnie przedstawiła jego koncepcję. W zasadzie patrząc na przekrój pojazdu można odnieść wrażenie, że jest to statek kosmiczny bardzo przestronny – sam Musk w prezentacji ograniczył się do stwierdzenia, że będzie to pojazd posiadający “dużo przestrzeni do zabawy w warunkach mikrograwitacji”.

Jest to wypowiedź bardzo mało mówiąca o pojeździe mającym przecież nie tylko zanieść setkę osób w podróż na Marsa, ale jeszcze pozwolić im wylądować i na pewien czas stać się ich domem. Co więcej – rodzi to naturalne problemy związane z ergonomią środowiska – w mikrograwitacji można sobie pozwolić na dość swobodne umiejscowienie elementów pokładowych. Na powierzchni Marsa takiego luksusu już nie będzie. Pojazd będzie więc wymagał przyjęcia jakiegoś kompromisowego rozwiązania.

Co ciekawe, pojazd SpaceX ma kształt kadłuba nośnego, przez co będzie wykorzystywał hamowanie aerodynamiczne do wytracania swojej energii w trakcie zejścia z orbity – rozwiązanie jest interesujące, ponieważ zarówno Ziemia jak i Mars posiadają atmosferę. W praktyce oznacza to, że pojazdy będą mogły zabrać mniejszą ilość paliwa by wykonać zadanie i wylądować na planecie. Elon Musk idzie jednak dalej – pojazd ma mieć możliwość samodzielnego wytworzenia paliwa na powierzchni Marsa (podobnie jak pojazdy zaprojektowane przez dr. Zubrina). Wykorzystując dwutlenek węgla z atmosfery marsjańskiej oraz wodór uzyskany z marsjańskiej wody, możliwe będzie wytworzenie metanowego paliwa oraz jednocześnie tlenu, pełniącego funkcję utleniacza. Z tego względu opracowanie konstrukcji silnika wykorzystującej te rodzaje materiałów pędnych jest bardzo opłacalne. Jednak do tej pory udało się wytworzyć paliwo jedynie w laboratorium – na Marsie tego rodzaju eksperyment jeszcze nie został przeprowadzony.

Idąc dalej – załogę będzie stanowić setka osób – ilość nieporównywalna absolutnie z niczym co znajdowało się na orbicie do tej pory. A mówimy dodatkowo o zapewnieniu im powietrza do oddychania, żywności i wody pitnej na lot, odpowiedniej temperatury i pewnej ilości własnej przestrzeni na pokładzie. Proces wydalania, który w małym, trzyosobowym Sojuzie załatwia mała toaleta, tutaj potencjalnie urasta to rangi poważnego problemu w przypadku awarii takiego systemu. A to tylko problemy technologiczne. W przypadku setki osób nie do uniknięcia będą konflikty personalne, zwłaszcza, że załogę będą stanowić ludzie, którzy raczej nie będą poddawani wcześniej wyczerpującym testom psychologicznym.

Innym problemem będzie konieczność wykonania dodatkowego lotu samego pojazdu bezzałogowego – latającego zbiornika, zawierającego paliwo niezbędne do podjęcia lotu marsjańskiego przez pojazd załogowy. Do tej pory nie przeprowadzano bowiem operacji przetaczania paliwa na tak dużą skalę.

Wiele pytań pozostało zatem bez odpowiedzi. Ale szef SpaceX idzie dalej i snuje wizje, w których pojazdy załogowe ITS będą w stanie przemierzać nawet bardzo odległe rejony naszego Układu Słonecznego, być może odwiedzając jakiś obiekt w pasie asteroid, być może lądując na jednym z księżyców Jowisza, lub nawet zapuszczając się na tyle daleko by wylądować na Enceladusie.

(SpaceX, IAC)

Przekaż dalej

27 komentarzy

  1. pff hehehe mars dla każdego a forsa dla pana miliardera. ciekawe ile pan Elon już zdążył sprzedać biletów na lot którego nigdy nie będzie:) pierwszy lot załogowy na buraczaną planetę w 2024? jeśli to niego dojdzie zjem swój komputer, monitor i głośniki… nosem

    • Może nie będziesz musiał czekać długo żeby zacząć posiłek 🙂 SpaceX twierdzi że w okienku startowym 2018 wyśle na Marsa bezludny wariant Dragona 2 (Red Dragon) na Falconie Heavy. Życzę im w przeciwieństwie do Ciebie 🙂 powodzenia ale niepokoją mnie takie deklaracje. Jest końcówka 2016, Falcona Heavy jeszcze nie ma, nie mają zabezpieczonego stanowiska startowego po ostatnim wybuchu. Jak się człowiek śpieszy to różne rzeczy wybuchają… Jak im akcje pójdą w dół to kiepsko to wszystko widzę.

      • Tylko, że nie są notowani na giełdzie. Te daty podawane przez Elona są podawane na wyrost, to jest oczywiste – wystarczy spojrzeć na tego sławetnego FH, który miał polecieć już w 2013… Ale mimo wszystko liczę, że uda im się wysłać… cokolwiek w okolice Marsa w przeciągu najbliższych kilku lat 🙂

        • Z tymi akcjami to była przenośnia :). Chodziło mi o to że nikt nie będzie chciał korzystać z tych rakiet jeśli premiera FH zakończy się fiaskiem. W wyniku tego główne źródło dochodów SpaceX oprócz obsługi ISS, czyli wynoszenie satelitów, może ucierpieć. A później może pójść z górki.

  2. Bardzo kibicuje firmie SpaceX ale moim zdaniem, cały ten projekt jest tylko marketingowym chwytem firmy. Niczym więcej. Dlaczego Elon Musk nie wykorzysta planu Mars Direct dr. Robert Zubrina który już dawno wykazał, że na Marsa można polecieć przy obecnej technologii?

    • zasadniczo dlatego że mars direct miał za zadanie dolecieć, zatknąć flagę, chwilę pomieszkać, zrobić parę badań i wrócić. takie pierdoły elonna nie interesują on chce marsa kolonizować. na stałe. zbudować bazę, potem miasto. całkowicie samowystarczalne zarówno pod względem produkcji żywności jak i potrzebnego sprzętu. co wymaga przewiezienia co najmniej o dwa rzędy wielkości więcej ładunku. i setki razy częściej.

    • Może dlatego że Mars Diret przewidywał o ile mnie pamieć nie myli, lot załogi składającej się z 6 osób. Cena dla jednego astronauty byłaby za duża. A przecież jak wiemy Musk che aby koloniści to byli zwykli śmiertelnicy, którzy za bilet na taka podróż sami zapłacą.
      Mozę jakby NASA i SpaceX współpracowały to wtedy realizacja takiego projektu byłaby bliższa Mars Direct, ale wyszło jak wyszło. Pożyjemy zobaczymy, trzymajmy kciuki.

    • Zubrin był bardzo szybki w komentarzach i stosunkowo celny. Inną rzeczą jesk że Elon Musk powiedział że on tylko dostarcza środki transportu, ładunek użyteczny (koloniści, sprzęt ISRU, materiały na bazę) to nie jego broszka. Będzie się musiał marketingowo bardzo wysilić żeby to sprzedać gdy już opadnie szum medialny po IAC. Nie liczyłbym na milardy o których opowiada Proton. Zresztą Musk stwierdził publicznie że wszystkie zyski z Tesli, Paypala i co on tam jeszcze ma topi w programie marsjańskim. Ciekawe czy to prawda.

      • ISRU jednak chyba będzie musiał sobie zapewnić, inaczej nie wyprodukuje paliwa na powrót. Jeszcze jedna technologia do przetestowania na Marsie. A co do promieniowania, to akurat to ze Słońca nie jest wielkim problemem – gorzej z kosmicznym (intergalaktycznym) bo znacznie bardziej energetycznym.

  3. Zabrakło w artykule informacji że zbiorniki w II stopniu będą musiały wytrzymać łagodniejsze temperatury niż dotychczas z racji na inne paliwo – co znacznie ułatwia zbudowanie zbiornika. Musk wyraźnie mówił, że sprawę doboru załogi działania ludzi na miejscu zaopatrzenia zostawia innym, skupiając się tylko na środku transportu. Ponadto wyraźnie była pokazana skala z której wynika że największy skok kosztów uzyskuje się między 1 i 4-krotnym odzyskiwaniem – a potem coraz mniejszy, więc czy to będzie 1000 startów czy 20 nie stanowi wielkiej różnicy w kosztach. Liczba 1000 pojawiła się jako ilość startów która do stworzenia populacji 100.000 ludzi na planecie. Spraw zabezpieczenia przed promieniowaniem słońca rozwiązana jest “schowaniem” załogi za silnikiem i zbiornikiem (co w przypadku lotu z odwracaniem nie ma miejsca, a przypadkowa burza na Słońcu może doprowadzi do poważnych uszkodzeń. Mówił też że dzisiaj nad technologiami pracuje 5% jego personelu, ale dzieje się tak dlatego że kończą się programy i wtedy znaczna część przejdzie do misji międzyplanetarnej co zapewni szybki rozwój technologii. Całość prezentacji pokazuje że stosują nowatorskie podejście nasza technologia nie jest daleko od osiągnięcia takiego rezultatu.

  4. wreszcie jakiś dobry artykuł – warto przeczytać… pokazuje jak nierealna może być podróż na marsa… i mimo naszej wiary w Elona Muska może się nie udać… nie wiem jak będzie działała wersja Raptora w próżni ale tam powinien być wykorzystany silnik jonowy, plazmowy lub fotonowy – obecnie tylko tak można dotrzeć do marsa naprawdę szybko… a użycie silnika na metan i wodór może okazać się zupełnie nie opłacalne gdyż na dłuższą o kilkadziesiąt dni podróż trzeba będzie zabrać więcej wody, jedzenia, tlenu i paliwa i to dla 100 ludzi.

    • Ciekawe czy przy zakładanej wielkości statku i ilości ludzi jest możliwe wprowadzenie całkowitego odzysku wody przetwarzanej przez ludzi. Liofilizowana i sprasowana żywność plus woda z odzysku pozwoliłaby wykarmić załogę przez dość długi czas. A odwodnione ekskrementy przydałyby się do nawożenia upraw już w kolonii na Marsie.

      • Czytałem opracowania ESA które przewisywały jeszcze jedno zastosowanie dla odchodów. Proponowano umieszczenie żywności, wody i jeśli się da sprasowanych śmieci i odchodów w ścianach habitatu. Wszelkie związki chemiczne zawierające wodór są doskonałym spowalniaczen i pułapką dla neutronów (promieniowanie z reaktorów) i protonów i cząstek alfa ze słońca. Ot takie dwa w jednym 🙂

    • Masz w zupełności rację z tymi silnikami .Ja proponuję do tego pojazdu Transferowego ze 100-Ludzmi 3-5 silników VASIMR-300 kW. na przelot w 40-dni i 3-siliki Raptor w środku do lądowania na Marsie. Zasilanie dla VASIMR -ów to Reaktor atomowy z Łodzi podwodnej ze 2-MW. Te silniki pozwolą w Pojeździe wytworzyć Sztuczną Grawitację ziemską 1-G. poprzez Stałą przyspieszającą na 2/3 odległości ,silniki stop,obrót pojazdu o 180stopni i na 1/3 stała Hamująca 1-G. i w 40-dni melduje się pojazd na Orbicie Marsa i Ląduje na nim na tych 3-Raptorach. Myślę ,że na 40-dni Lotu ,to znajdzie się miejsca dla 100-Ludzi na Wodę ,Tlen,i Jedzenie, a komfort poruszania się w pojeździe na 3-ch piętrach z Grawitacją i używania normalnych WC i Prysznica jak na Ziemi, doda tym Ludziom więcej chęci do Lotu. Myślę że jak na taki komfortowy Lot w Kosmosie ,to znajdzie się wiele chętnych polecieć na Marsa na Stałe. Z kolei już na Marsie jak wylądują to te 3-krotne mniejsze 1-G , to sobie powinni poradzić .Muszą odpowiednio wcześnie mieć Zbudowane Budowlanymi Drukarkami 3-D duże Kopuły Mieszkalne połączone ze szklarniami w których będą hodować Roślinki które w trakcie wzrostu do dojrzałości będą wytwarzać Tlen ,a potem Powietrze do oddychania. CO-2 do wzrostu roślin jest na Marsie multum ,to powinny rośliny dobrze rosnąć ,jest tylko jeden problem Regolit-gleba na Marsie się do Hodowli roślin nie nadaje bo rośliny po wzroście zawierają dużo substancji Trujących, dlatego Hodowla musi być w szklarniach metodą kropelkową . Kopuły Mieszkalne jak i Szklarnie muszą być przeszklone żeby w dzień łapać maksimum Słońca ,a na noc muszą być przykryte żeby to ciepło nie uchodziło ,bo na Marsie średnia Temperatura to – 63 C.

      • Wszystko pięknie z reaktorem tylko potrzebowałbyś kratownicy długiej na jakieś 150m żeby oddzielić reaktory od kabin pasażerskich i musiałbyś zainstalować wielotonową tarczę biologiczną pomiędzy reaktorem i całą resztą statku. Inaczej koloniści wyrzygaliby swoją śluzówkę długo przed przybyciem. Do tego reaktor potrzebowałby radiatorów – do samej komory i do generatorów Braytona które dostarczałyby energii elektrycznej do VASIMrów. Stopień komplikacji wzrósłby wielokrotnie. Samo dokowanie do takiej konstrukcji byłoby ryzykowne – musiałbyś trzymać się w stożku cienia wytwarzanym przez tarczę biologiczną inaczej choroba popromienna.

        • Ciągle piszesz o zabezpieczeniach ,Tarczach ,kratownicach ,odpowiednich podejściach dokowania. Tego wszystkiego nie ma w Atomowych Łodziach podwodnych i jakoś Marynarze nie wyrzygają swojej śluzówki ,nie wchodzą do Łodzi jakimś Trapem pod odpowiednim kątem i przebywają w Łodziach nawet ponad Pół ,a i Rok. Pojazd Muska dostarcza na Marsa ponad 250-t. i z tymi VASIMR -ami w 40-45 dni. Nie bądź takim pesymistą.

          • Łódź podwodna może sobie pozwolić na odpowiednio ciężkie osłony przeciwpromienne wokół reaktora. Pewnie wykorzystują dodatkowo wodę w zbiornikach balastowych jako osłonę. Chłodzenie też nie jest problemem – cały ocean jest chłodnicą. A w kosmosie każdy gram się liczy więc nie robisz osłony wokół całego reaktora tylko w tym kierunku którym jest potrzebna. Zwykle projekty przewidują umieszczanie zbiorników paliwa na kratownicy pomiędzy reaktorem a resztą statku żeby służyły jako dodatkowa osłona.
            To wszystko jest do zrobienia i nie staram się być pesymistą. Z atomem nie ma żartów. Uważam podobnie do Ciebie że plany Muska oparte tylko na napędach chemicznych są krótkowzroczne ale to wszystko nie jest takie proste. Łódź podwodna to nie statek kosmiczny.

      • Nie wiem skąd czerpiesz swoją wiedzę i wiadomości na temat VASIMR -ów ale przestań robić ludziom wodę z mózgów 🙂 Żaden silnik plazmowy nie ma takiego ciągu żeby rozpędzać statek z przyspieszeniem 1G . To czysta fikcja i fantastyka a w stosunku do tego monstrualnego statku ze SpaceX to można by było z jego pomocą co najwyżej robić drobne korekty kursu. Na temat użycia reaktora w przestrzeni kosmicznej….przemilczę 🙂

        • Są w NASA projekty przewidujące dublowanie napędu NTR jako źródła energii elektrycznej dla drugorzędnych napędów jonowych (link http://ntrs.nasa.gov/archive/nasa/casi.ntrs.nasa.gov/20140009587.pdf ). Ale napędy jonowe czy plazmowe są użyteczne do korekt w trakcie transferu, w studniach grawitacyjnych używane są napędy chemiczne albo NTR (są też opcje podnoszenia ciągu domieszkami ciekłego tlenu – LANTR). Nie są to wszystko mrzonki ale umieszczanie reaktora atomowego gdziekolwiek blisko załogi to kiepski pomysł 🙂

          • oczywiście że takie napędy istnieją i nadal pracuje się nad ich udoskonaleniem ale te działające łącznie ze wspomnianym Vasimr-em mogą zapewnić ciąg na poziomie kilku Niutonów!! w porównaniu z masą statku załogowego na Marsa….chyba nie muszę nic dodawać:) Podany wyżej przykład jest bardzo interesujący ale na razie to tylko projekt a nawet gdyby go zrealizowano to ciąg na poziomie 10kN jest nadal śmiesznie niski w porównaniu do tego potrzebnego aby uzyskać przyspieszenie 1G .

        • Nie wiem czemu nie da się bezpośrednio komentować pod twoim ostatnim komentarzem 🙂 Nie bronię rzecz jasna przyśpieszen 1G – to czyste science-fiction (‘torch drive’). Przeglądałem też inne studia NASA. Jednym z bardziej odjechanych technologicznie projektów był statek załogowy w kierunku Jowisza z napędem termojądrowym. I to chyba dawało 0.05g, po rezygnacji z ekonomii paliwa do 0.15g. Czytałem gdzieś że minimalne użyteczne przyśpieszenie w napędach jonowych to 0.005g – inaczej nie jesteś się w stanie nawet przeciwstawić przyciąganiu słońca w odległości 1JA. W tym kierunku długa droga przed nami. Albo Orion.

    • A nie zapominajmy o tym, że póki co Falcon Heavy jeszcze nie oderwał się od ziemi. Co tam FH, na razie F9 wybucha w trakcie tankowania na wyrzutni!

      Największym sukcesem Muska jest to, że udaje mu się odzyskiwać pierwsze stopnie. Nie wiemy jednak wciąż czy będzie to opłacalne.

      W kontekście powyższego wizja Muska z IAC w mojej opinii to bajka. Trzymam kciuki za realizację ale szczerze mówiąc większe nadzieje pokładam w Skylonie czy stopniowym rozwoju F9 i FH.

      • Co do Skylona ,to nie ma porównania z ilością wynoszonego ciężaru – 500 kg. ,a IAC 550-t. Jeżeli chodzi o opóźnienia w Locie F.H. ,to prawdopodobnie jest to związane z zastosowaniem do niego nowych silników Raptor ,o znacznie lepszym ciągu ,a to się wiąże z mniejszą ilością zastosowanych silników .Jak wiemy F.Heavy będzie miał 3-identyczne 1-sze Stopnie Falkona 9 zintegrowane Razem ,a to daje aż w F. Heavy 27-silników . 1-den Raptor zastąpi aż 3- y teraźniejsze silniki Falkona i to wychodzi w Falkonie 3-Raptory ,a nie 9. i w F. Heavy 9- Raptorów ,a nie 27- .Myślę że F. Heavy który ma 1-szy lecieć w 1-2 kwartale 2017r. będzie miał Raptory do przetestowania dla IAC.

        • Bądź poważny, Raptora udało im się odpalić ledwie na 8 sekund, a ty chcesz, żeby już za pół roku leciał w kosmos?

          Gdyby to wszystko było takie proste, to już dawno latałbym na wczasy na Enceladusa 😉