Eksplozja Falcona 9 (01.09.2016)

11

Pierwszego września doszło do eksplozji rakiety Falcon 9R w trakcie wykonywanych przed startem testów. Zarówno rakieta nośna, jak i satelita zostały utracone. Ten artykuł podsumowuje obecnie dostępne informacje.

Do eksplozji rakiety Falcon 9R doszło w trakcie przygotowań do próbnego odpalenia silników. Test był elementem prac przygotowawczych do startu, który zaplanowano na 3 września. Na szczycie Falcona był już zainstalowany ładunek w osłonie aerodynamicznej, czyli satelita telekomunikacyjnego AMOS-6.

Moment eksplozji / Credits - USLaunchReport

Moment eksplozji / Credits – USLaunchReport

Eksplozja nastąpiła około godziny 15:10 CEST, mniej więcej na trzy minuty przed próbnym odpaleniem silników pierwszego stopnia. W tym momencie oba stopnie rakiety Falcon 9R były napełniona paliwem i utleniaczem. Początkowo nie wiadomo było, gdzie dokładnie doszło do wybuchy, a także ile eksplozji nastąpiło. Przez długie godziny wokół stanowiska LC-40 unosił się dym, który nie pozwalał na dokładne określenie szkód. Dość szybko jednak okazało się, że rakieta nośna oraz satelita zostały zniszczone.

Kilka godzin po stracie opublikowano nagranie prezentujące eksplozję. Jednoznacznie wynika z niego, że pierwsza eksplozja nastąpiła w drugim stopniu rakiety. Zniszczyła ona rakietę i oderwała AMOSa-6 oraz owiewkę, które opadły kilka sekund później. Upadek satelity wywołał drugą eksplozję – prawdopodobnie wskutek zapalenia pokładowego paliwa (hydrazyny). Poniżej prezentujemy to nagranie.

Eksplozja Falcona 9R z AMOS-6 – 01.09.2016 / Credits – USLaunchReport

W tej chwili nie wiadomo, czy przyczyna eksplozji leżała po stronie drugiego stopnia Falcona 9, czy też infrastruktury naziemnej. Niektóre niezwiązane ze SpaceX źródła sugerują, że warunki pogodowe (bardzo duża wilgotność) mogły tutaj być przyczyną eksplozji – jeśli były jakieś przecieki po stronie naziemnej.

Bezpośrednim efektem eksplozji jest utrata satelity AMOS-6 o wartości bliskiej 200 milionów USD. Z dostępnych informacji wynika, że AMOS-6 był ubezpieczony od momentu startu rakiety, ale ubezpieczenie nie obejmowało testów przedstartowych.

Stanowisko LC-40 czeka prawdopodobnie kilkumiesięczna ocena uszkodzeń i naprawa infrastruktury. Nastąpi również identyfikacja przyczyn eksplozji i wprowadzenia proceduralnych albo technicznych usprawnień dla tego typu rakiety. W międzyczasie można się spodziewać zawieszenia lotów Falcona 9, aż do czasu upewnienia się, że loty mogą być wznowione. Być może kolejne loty rakiety odbędą się wpierw z innych stanowisk startowych, np. kosmodromu Vandenberg.

Jak długo będzie trwać przerwa w lotach Falconów 9 – w tej chwili trudno określić. Z całą pewnością będzie to przynajmniej kilka miesięcy. Do końca roku przedtem planowano m.in. start kapsuły Dragon do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (CRS-10) oraz pierwszy lot z odzyskanym dolnym stopniem Falcona 9R.

Grafika prezentująca startującą rakietę Falcon Heavy / Credits - SpaceX

Grafika prezentująca startującą rakietę Falcon Heavy / Credits – SpaceX

Trudno w tej chwili określić, czy ta eksplozja będzie mieć długoterminowy wpływ na stan firmy SpaceX. W przyszłym roku miała ona zaprezentować rakietę Falcon Heavy oraz wykonać pierwsze loty orbitalne kapsuły Dragon 2, w tym jeden załogowy. W lotach Dragona 2 będzie wykorzystywać rakietę Falcon 9R, zatem zrozumienie przyczyn eksplozji będzie miało duże znaczenie. Również nie wiadomo, na ile wpłynie to na przemówienie Elona Muska dotyczącego dalekosiężnych marsjańskich planów spółki, które miało zostać zaprezentowane na tegorocznym Międzynarodowym Kongresie Astronautycznym w Guadalajara w Meksyku.

Budowa, testy i użytkowanie rakiet wciąż pozostaje zajęciem obarczonym dużym ryzykiem. Katastrofy i awarie rakiet będą się wciąż zdarzać, pomimo najlepszych procedur i lat udanych startów. Każda taka katastrofa to ważne źródło informacji, które pozwoli na ograniczenie ryzyka – co ma duże znaczenie zarówno w lotach bezzałogowych, jak i załogowych.

Polecamy wątek na Polskim Forum Astronautycznym poświęcony tej eksplozji.

(PFA, SpaceX)

Przekaż dalej

11 komentarzy

    • Krzysztof Kanawka na

      To nie jest prawda. Kamera była około 4 km od LC-40. Dużo tam lata ptaków, gdyż dookoła Cape Canaveral jest rezerwat przyrody.

  1. Drugi raz eksplozja w tym samym miejscu,w drugim członie Falkona ,to daje do myślenia. Silniki główne 9 szt. nie zostały jeszcze nawet włączone ,a II-człon eksploduje ,w 1-szej katastrofie w 2015 r. I-człon pracował prawidłowo prawie do końca i w momencie jak miał się odłączyć od II-członu i się załączyć nastąpiła eksplozja II-członu , tak jak teraz ,I-człon cały czas stał sprawny ,niezałączony ,a tu II-wybucha ,coś tu śmierdzi.

    • Poprzednim razem II człon uległ zniszczeniu bo pękła jedna z rozpórek podtrzymująca zbiornik helu który był umieszczony wewnątrz zbiornika z ciekłym tlenem. Hel był używany do sprężania ciekłego tlenu w kierunku pompy zasilającej silnik. Zamiast tego cała zawartość zbiornika sprężającego uwolniła się w jednej chwili i zwiększyła ciśnienie w zbiorniku ciekłego tlenu na tyle że pękł (filmiki z tej katastrofy pokazują najpierw biały pióropusz ciekłego tlenu a potem wciąż przyśpieszający I człon przebija się przez osłabiony strukturalnie drugi człon ).
      Rozpórka pękła podobno pod wpływem przyśpieszenia – późniejsze badania wykazały że jakaś duża część zamówionych przez SpaceX rozpórek była wybrakowana. Zerwali kontrakt z dostawcą i zaczęli je fabrykować samemu żeby mieć kontrolę nad jakością.
      Wczoraj rakieta była statyczna, było 3 minuty przed włączeniem próbnym silnika. Portale zachodnie sugerują że tuż przed wybuchem pompowano paliwo i utleniacz.
      Moja prywatna teoria spiskowa jest taka że człowiek od Boeinga lub ULA siedział w krzakach z wiatrówką 😛

  2. A co obsługą naziemną? Czy byli blisko stanowiska w czasie eksplozji ? Czy były ofiary lub ranni?

    • Podczas testu statycznego obowiązują takie same procedury jak podczas regularnego startu, więc stanowisko było ewakuowane. Nie było ludzi, nikt nie został ranny 😉

    • Podczas testu statycznego obowiązują takie same procedury jak podczas regularnego startu, więc stanowisko było ewakuowane. Nie było ludzi, nikt nie został ranny 😉

  3. “Kilka godzin po starcie” Chyba Autorowi chodziło o stratę, nie start, bo do faktycznego startu nie doszło..