Trwają prace nad procedurami naziemnymi dla SLS

5

Na Przylądku Canaveral trwają prace związane z opracowaniem odpowiedniej infrastruktury naziemnej, przeznaczonej do obsługi budowanej obecnie, nowej rakiety nośnej SLS. Równolegle tworzone są podstawowe procedury startowe dla zbliżającej się, pierwszej misji tej rakiety oraz pojazdu Orion.

Do planowanego startu ma dojść pod koniec 2018 roku. Oznaczenie tej misji to EM-1. Zanim do niego dojdzie, konieczne będzie ukończenie budowy elementów wspomagających na wyrzutni LC-39B, historycznie używanego w lotach rakiet Saturn, wahadłowców kosmicznych, a także wykorzystanego podczas testowego lotu rakiety Ares I-X. Prace również są prowadzone nad dostosowaniem budynku VAB (Vehicle Assembly Building), a konkretnie sekcji HB-3 (High Bay 3), a także transportera, który będzie odpowiedzialny za transport SLS z VAB na wyrzutnię.

Oprócz elementów hardware, powstają także procedury, od których zależeć będzie faktyczna obsługa rakiety, kiedy znajdzie się ona już na wyrzutni, w tym także specjalny skrypt, realizowany przez komputer naziemny (GLS – Ground Launch Sequencer), odpowiedzialny za monitorowanie SLS, wydawanie komend oraz sterowanie infrastrukturą wyrzutni. Obecnie procedura obejmuje około 46 godzin poprzedzających moment startu, jednakże jest bardzo prawdopodobne, że czas ten ulegnie zmianie ze względu na wczesny etap opracowywania procedur, które będą się zmieniać im bliżej SLS będzie gotowa do swojego pierwszego lotu, a obsługa nabierze doświadczenia z nowymi urządzeniami.

W ramach obecnej procedury przewidywane są dwa etapy, przed którymi odliczanie będzie planowo wstrzymane. Pierwszy, występujący przed rozpoczęciem tankowania rakiety, narażający jej strukturę na obciążenia termiczne ze względu na kriogeniczny charakter materiałów pędnych (ciekłego wodoru oraz ciekłego tlenu), będących w stałym kontakcie ze ścianami zbiorników, a także wpływający bezpośrednio na poziom zagrożenia na wyrzutni – materiały te są bowiem nie tylko niezwykle zimne, ale również silnie reagują ze sobą, co może być przyczyną pożarów lub nawet eksplozji. Prawdopodobnie etap ten będzie miał miejsce w punkcie T-8 godzin (8 godzin zegara odliczającego do startu), nieco wcześniej niż w przypadku wahadłowców kosmicznych.

Drugi etap wprowadza zatrzymanie zegara na około 10 minut przed startem, co pozwala obsłudze naziemnej na ostateczne podjęcie decyzji co do wydania pozwolenia na start. Etap ten ma potrwać planowo 30 minut, choć może być wydłużony, zależnie od kondycji rakiety, infrastruktury naziemnej, a także czynników dodatkowych np. atmosferycznych czy ludzkich – silnego zachmurzenia, opadów oraz obecności pojazdów w strefach zamkniętych (najczęściej statków). Będzie to zatem etap zbliżony w funkcjonowaniu do podobnej przerwy, będącej charakterystycznym punktem każdego odliczania w przypadku lotów wahadłowców kosmicznych.

W trakcie odliczania prowadzone będą również przygotowania systemów pokładowych rakiety do lotu. Jeszcze zanim materiały pędne zostaną przetransferowane do zbiorników rakiety, obsługa naziemna przeprowadzi testy pojazdu Orion, uruchamiając jego zasilanie, sprawdzi systemy komunikacyjne oraz system GNC (Guidance and Navigation Computer). Równolegle będą trwały prace nad wyrzutnią – niektóre elementy zostaną zdemontowane, deflektor gazów odrzutowych zostanie odpowiednio ustawiony w pozycji do startu, niektóre elementy, które do tej pory służyły do obsługi rakiety zostaną odsunięte.

Najważniejszy etap odliczania rozpocznie się po jego wznowieniu na 10 minut przed planowanym startem. Na 6 minut przed opuszczeniem wyrzutni, odsunięte zostanie ramię, umożliwiające załodze dostęp do pojazdu Orion. Minutę później uruchomione zostaną jednostki APU i przerwane zostanie uzupełnianie materiałów pędnych w zbiornikach. Na 33 sekundy przed startem uruchomiony zostanie komputer ALS (Autonomous Launch Sequencer), który przejmie większość działań. Zainstalowany jest na pokładzie rakiety, a jego zadaniem jest monitorowanie stanu rakiety i podejmowaniu decyzji w razie napotkania anomalii. ALS jest zbliżony w działaniu do GLS, jednak jego czas reakcji jest znacznie krótszy, co ma bardzo duże znaczenie w krytycznym momencie odliczania. Od tego momentu funkcje GLS zredukowane są do monitorowania niektórych krytycznych parametrów i wydawania najważniejszych poleceń – w tym także komendy GMES (Go for Main Engine Start), uruchamiającej zapłon silników na 10 sekund przed startem.

Zespół silników RS-25, uruchamiany będzie podobnie jak to miało miejsce w przypadku wahadłowców (SLS wykorzystuje zmodyfikowane wersje tych samych jednostek napędowych) w odstępach 120 milisekund. Pierwszy, jednostka numer 1, na 6,36 sekund przed startem, a potem kolejne w sekwencji: jednostka numer 3, jednostka numer 4 i na końcu jednostka numer 2. Po uruchomieniu wszystkich silników i osiągnięcia przez nie pełnej mocy w punkcie T0, uruchomione zostaną silniki pomocnicze na paliwo stałe i SLS będzie musiała opuścić wyrzutnię.

Zmiany obejmą też personel pracujący w centrum sterowania – obecnie jest to 91 osób, ale jest wielce prawdopodobnym, że wartość ta ulegnie zmianie.

(NSF)

Przekaż dalej

5 komentarzy

  1. Nie mogę się oprzeć wrażeniu że Space Launch System – rakieta wykorzystująca elementy wycofanych wahadłowców, jest budowana m.in. po to aby zachować miejsca pracy tych pracowników z NASA którzy przez lata pracowali nad programem wahadłowców STS. Wraz z zakończeniem lotów wahadłowców około 10 tyś. pracowników (wysoko wyspecjalizowana i wykwalifikowana kadra inżynierów i techników) zostałaby zagrożona utratą pracy, więc jednym z ukrytych celów Space Launch System jest “danie zajęcia” i utrzymania miejsc pracy tych tysiącom pracowników z programu STS. Również jestem b. rozczarowany niską przewidywaną częstotliwością lotów SLS – dużą niższą niż STS czy Saturna 5 – chyba że z czasem produkcja SLS by wzrosła do 3 rakiet rocznie i do np. dwóch startów SLS każdego roku. Technologia wahadłowców była już wielokrotnie wcześniej planowana jako elementy niedoszłych rakiet: Shuttle C, NLS, Magnum, Ares 5, Jupiter – te rakiety nigdy nie powstały a NASA wydaje od czasu zakończenia programu Apollo miliardy dolarów na – niedokończone projekty.
    W tym samym czasie prywatna firma SpaceX – strzela Falconami raz po raz – wciąż go udoskonalając: Falcon 9, Falcon 9 v.1.1, Falcon 9 FT Falcon Heavy – za ułamek kosztów programu SLS.
    Ile można by – mniejszym kosztem wysłać w najbliższych dekadach satelitów – komercyjnych i naukowych, sond , Dragonów, i Dragonów z załogą.
    SpaceX już niemal opanowało sztukę odzyskiwania pierwszych stopni swoich Falconów i przygotowuje się do wykorzystania ich w następnych lotach – co powinno obniżyć koszty startów o rząd wielkości.
    Dlaczego SLS nie jest także projektowana – jako chociaż częściowo odzyskiwana rakieta nośna – przecież NASA mogłaby ponownie odzyskiwać np.boczne rakiety SRB – jak w wahadłowcach.
    Nie wiem jaka będzie dalsza przyszłość NASA i SpaceX – ale jeżeli NASA przerwie program SLS i przyzna że niemożliwe jest wysłanie ludzi na Marsa w latach czterdziestych 21 wieku – to totalnie się skompromituje – jeżeli zaś SLS będzie nadal w takim tempie wdrażany to społeczeństwo się tym znudzi (A ja będę oglądał lądowanie ludzi na Marsie z domu OJCA 🙂

    • Wiele wskazuje , że decyzja o budowie SLS była podjęta za wcześnie i rozwój partnerstwa publiczno – prywatnego okazał się bardzo , jeśli chodzi o koszty , efektywny.
      SLS powstaje wg starych zasad.
      Kontynuowanie czasochłonnego bardzo projektu powoduje, że w międzyczasie pojawiły się lepsze rozwiązania.
      Ale dalsze podtrzymywanie polityczne projektu staje się bardziej prawdopodobne, im większy jest już etap realizacyjny.
      Ale decyzje polityczne mogą okazać się dla SLS niekorzystne.
      Jednak wycofanie się z projektu na etapie tak dużego zaawansowania realizacyjnego oznaczałoby, wg mnie , jedną z największych i kosztownych porażek NASA.
      Pozostaje kwestia celów dla potężnego środka transportu.
      Wspomina się o zastosowaniu rakiety do misji do planet zewnętrznych.
      Obecnie użycie SLS do lotu do planetoidy jest kwestionowane.
      Niekoniecznie Mars musi być celem dla SLS.
      Ostatnio pojawiły się głosy o przekierowaniu zainteresowania NASA na Księżyc.
      Wg mnie , przed osiągnięciem statusu operacyjnego SLS wskazane byłoby zdefiniowanie ścisłe celów (poza pierwsze misje o charakterze raczej eksperymentalnym) dla potężnego środka transportu.
      Jeśli zadania zostaną osiągnięte to może nastąpić przejście niekonkurencyjnej rakiety na emeryturę.
      Na pewnym etapie dotknęło to STS. Ryzykowny bardzo dla ludzi system po dokończeniu budowy ISS trafił do muzeów.

  2. Ogromnym rozczarowanien jest dla mnie przewidywana częstostliwośc startów SLS, mniejsza niż rakiet Saturn 5. Tak, wiem: finanse. Jednak zdecydujmy się – czy budujemy horrendalnie drogi system by go używać “na ćwierć gwizdka”? Cóż, miejmy nadzieje, że postępy Chin spowodują, iż USA jednak dobitniej zechcą zaznaczyc swój prymat…

  3. Nie wiem, czuję przez skórę, że ten cały SLS będzie niewypałem. Nie tyle rakieta co cały system, horrendalnie drogi.

  4. Niby fajnie ale bardziej czekam na pierwszy start kapsuły Dragon 2 i na ciężkiego Falcona. Starty SLS mają być niezbyt częste i profile pierwszych planowanych misji też nie wydają się być ciekawe. Czas pokaże… :/