Potencjalna współpraca pomiędzy Polską a Ukrainą

7

Przez dwa dni polska delegacja brała udział w wizycie na Ukrainie. Poruszone zostały kwestie m.in. możliwości współpracy obu państw w zakresie technologii rakietowych.

Od czasu konfliktu w Donbasie, ukraiński przemysł kosmiczny znajduje się w trudnym stanie. Większość ukraińskiego sektora kosmicznego mieści się w Dniepropietrowsku, blisko obwodu Donieckiego, w którym regularnie mają miejsce działania zbrojne.

Ukraińskie przedsiębiorstwa kosmiczne wciąż próbują się odnaleźć w nowej sytuacji geopolitycznej, szukając nowych partnerów. Jeszcze w 2013 roku Ukraińcy wyjątkowo wystawnie prezentowali się na Międzynarodowym Kongresie Astronautycznym (IAC) w Pekinie. Ukraiński przemysł miał wówczas trzecie największe stanowisko, zaraz po chińskim i południowoafrykańskim. Ponad dwa lata później sytuacja jest dramatycznie odmienna.

Obecnie, przynajmniej częściowo ze względów politycznych, zamykane są programy rakiet Dniepr i Zenit. Dodatkowo amerykańsko-rosyjsko-norwesko-ukraińskie przedsiębiorstwo Sea Launch, które wystrzeliwało rakiety z przerobionej platformy wiertniczej, znajduje się w niejasnej sytuacji prawnej. Aktualnie przejęciem Sea Launch interesują się Chińczycy, zaś ich wysiłki odbywają się w utrudnionych warunkach spowodowanych amerykańskim zakazem rozprzestrzeniania technologii rakietowych (ITAR). Wcześniej natomiast doszło do zakończenia brazylijsko-ukraińskiego projektu rakiety Cyklon 4.

Polska jest jednym z krajów, z którym Ukraina próbuje obecnie nawiązać bliższą współpracę w branży kosmicznej. Wstępne rozmowy oraz bilateralne wizyty odbywają się już od 2014 roku. Temat współpracy w kontekście technologii rakietowych omawiany był nieformalnie również podczas IAC w 2015 roku w Jerozolimie. W rozmowach brały udział głównie polskie środowiska rządowe i naukowe, z mniejszym udziałem przemysłu.

Rozmowy dotyczyły m.in. technologii rakietowych, w tym możliwości budowy małej orbitalnej rakiety nośnej. Nieoficjalny dialog w zeszłym roku obejmował temat dołączenia Polski do programu nowej rakiety nośnej, wewnątrz państw udzielających się w ESA, z ewentualnym udziałem Ukrainy. Inna konfiguracja zakładała budowę rakiety polsko-ukraińskiej. W obu opcjach mowa była o kilkustopniowej architekturze, zdolnej do wyniesienia około 200-300 kg na niską orbitę okołoziemską.

8-9 lutego polska delegacja, złożona głównie z przedstawicieli Polskiej Agencji Kosmicznej, instytutów naukowych (m.in. Instytut Lotnictwa) i organizacji pozarządowych, brała udział w wizycie na Ukrainie. Dyskutowano m.in. o możliwości współpracy przy rozwoju technologii rakietowych oraz o zagadnieniach teledetekcyjnych. Jednym z omawianych tematów była możliwość budowy małej rakiety nośnej. Z dostępnych informacji wynika, że jak na razie, nie zapadły wiążące deklaracje. Spotkanie było prawdopodobnie pierwszym z serii bardziej szczegółowych wizyt z udziałem przedstawicieli POLSA.

Warto zaznaczyć, że polskie środowisko kosmiczne jest podzielone co do zasadności inwestowania w małą orbitalną rakietę nośną. Niektórzy przedstawiciele sektora komercyjnego wyrażają swoje obawy, że taka rakieta miałaby zaspokajać przede wszystkim potrzeby środowisk naukowych, być może nawet kosztem powstającego polskiego przemysłu kosmicznego. Jest to ważne zdanie, ponieważ współpraca pomiędzy podmiotami naukowymi a przemysłem w Polsce jest daleka od ideału, a podmioty konkurują ze sobą o fundusze. Ponadto, kwestią do ustalenia jest zdolność współpracy z ukraińskim sektorem kosmicznym w dziedzinie technologii rakietowych – nie tylko ze względu na różnice technologiczne, ale także z uwagi na ryzyko braku opłacalności tych działań.

Dodatkowym czynnikiem utrudniającym sytuację jest fakt, iż Europejska Agencja Kosmiczna stara się, aby państwa członkowskie nie powielały rozwoju tych samych technologii. Segment mniejszych rakiet nośnych jest w ESA rozwijany przede wszystkim przez Włochy. Jednocześnie Polska nie uczestniczy w bardzo kosztownym programie opcjonalnym dotyczącym rozwijania technologii rakietowych w ESA. Z tego powodu zachodzi ryzyko, iż potencjalny projekt rozwoju technologii rakietowych wraz z Ukrainą mógłby być realizowany tylko w ramach programu narodowego, co negatywnie odbiłoby się na składce do różnych programów w ESA.

Jednocześnie trzeba podkreślić, iż widoczne są możliwości współpracy Polski i Ukrainy w zakresie technologii teledetekcyjnych i satelitarnych. Szczegóły wymagają jednak dokładnej analizy, także pod względem ostatecznej opłacalności.

Przekaż dalej

7 komentarzy

  1. I to jest dobry biznes kupić technologie której nie mamy. W dobie kryzysu państwa sąsiedniego. A nie kupować jak jest droga lub opracowywać.

  2. A jakie silniki rakietowe produkują przemysły polski i ukraiński? Bo nie słyszałem o żadnym

    • Bo tam pewnie pojechała pani dyrektor z salonu samochodowego autka Ukraińcom upchnąć i sobie pozwiedzać:)

    • My to nie wiem, ale naprzykład AVUM czyli silnik 4 stopnia rakiety VEGA jest produkowany przez Ukrainę

      • Aegis Maelstrom na

        Jużmasz produkował i produkuje wiele silników, nie tylko RD-843 (nazywane przez ESA AVUM) dla Vegi, ale i z tego co czytałem np. RD-171, RD-120 i RD-8 dla Zenitów i inne:

        http://www.astronautix.com/mfrs/yuzhnoye.htm

        Silniki na różne paliwa, z różnych biur konstrukcyjnych (w tym im. Michaiła Jangiela).

        Zastosowanie głównie militarne. Co ciekawe, kiedyś też mocno robili satelity.

        W Polsce w porównaniu z tym to bieda z nędzą, jakieś zestawy przeciwlotnicze na licencji, paaaanie… Inna sprawa to kto, co i niby dla kogo miałby w tej współpracy produkować. Arainespace już dostarcza Ariane 5, Sojuza (ma być zastąpiony Ariane 6) i Vegę. Rakietę mniejszą od Vegi dłubią sobie po cichu np. Niemcy, silniki dalekiej przyszłości to w UK. Najwyższy czas odpowiedzieć sobie na pytanie jakie elementy przemysłu kosmicznego miałyby być kupowane przez Polskę oraz produkowane przez Polskę (w ramach ESA można wymienić się zamówieniami z innymi państwami).

        Prawda jest taka, że w nic wielkiego nie zainwestujemy, bo nie ma za co oraz chęci (ma być pińcet na dziecko i na górników).

    • USA produkują ale i tak w Atlasach wykorzystują rosyjskie RD-180 ze względu na cenę i niezawodność. Zaczynamy od zera ale na podstawie budowy tej rakiety możemy zbudować bazę wiedzy którą być może wykorzystamy w przyszłości do budowy samodzielnej lekkiej rakiety albo komponentów dla ESA.