Japońska sonda kosmiczna Akatsuki weszła na orbitę Wenus!

Sonda kosmiczna Akatsuki, przeznaczona do badania atmosfery Wenus, weszła na orbitę tej planety dokładnie pięć lat po pierwszej, nieudanej próbie. Jest to pierwsza misja Japonii skierowana ku „bliźniaczce Ziemi”.

Orbita hibernacyjna VCO Akatsuki / Credit: JAXA

Orbita hibernacyjna VCO Akatsuki / Credit: JAXA

Misja Venus Climate Orbiter (VCO) „Akatsuki” (dosł. świt) rozpoczęła się 20 maja 2010 r., kiedy z kosmodromu w Tanegashima wyniosła ją w przestrzeń kosmiczną rakieta H-IIA. Po kilku miesiącach podróży, na początku grudnia 2010 r. Akatsuki zbliżyła się na wystarczającą odległość do swojego celu podróży, by móc stać się jego satelitą. Trwający 12 minut manewr wejścia na orbitę Wenus (VOI – 1) rozpoczął się 6 grudnia o godz. 23:49 czasu CEST. Niestety nie przebiegał tak, jak zaplanowano. Kontakt z sondą nawiązano dopiero o godz. 01:28, a nie jak oczekiwano, po 22 minutach od początku procesu. Okazało się, że sonda przeszła tryb awaryjny – safe – mode.

Przez pierwsze godziny przyczyna opóźnionego kontaktu ze statkiem kosmicznym była nieznana. Przypuszczano, że winowajcą jest uszkodzona antena. Jednakże 8 grudnia Japońska Agencja Kosmiczna JAXA, potwierdziła czarny scenariusz – Akatsuki tylko przeleciała obok Wenus i weszła na orbitę okołosłoneczną. Źródłem niepowodzenia okazał się nieprawidłowo działający zawór w systemie paliwowym, co w efekcie doprowadziło do awarii dyszy silnika głównego.

Wizja artystyczna sondy Akatsuki na orbicie Wenus

Wizja artystyczna sondy Akatsuki na orbicie Wenus, credits: JAXA

Status misji zdawał się wtedy przesądzony. Kolejnego zbliżenia z docelowym globem można było się spodziewać dopiero po kilku latach. Akatsuki nie była przygotowana na tak długą misję, ryzyko wyczerpania paliwa było dość wysokie. Wówczas, podczas kolejnego przelotu obok Wenus, byłaby już tylko nieczynnym wrakiem.

Japończycy jednak nie dali za wygraną. W kolejnych miesiącach prowadzono testy silników: głównego oraz sterowania reakcyjnego (RCS), które potwierdziły nieużyteczność głównego silnika. Poprzez odłączenie zbędnego utleniacza, sonda zmniejszyła swoją masę. W listopadzie 2011 przy użyciu silników RCS przeprowadzono korekty orbity. Sonda została przełączona w tryb hibernacji, aby zaoszczędzić energię na ponowną próbę wejścia na orbitę.

Druga próba, zgodnie z wcześniejszymi obliczeniami, nastąpiła 7 grudnia bieżącego roku, równo pięć lat po nieudanym manewrze. Krótko przed tą datą, znajdując się w odległości ok. 1,1 mln km od Wenus, Akatsuki wykonała kilka zdjęć tej planety przy użyciu kamer na pokładzie. Tym razem manewr przebiegał bez większych problemów. 9 grudnia 2015 r. JAXA potwierdziła sukces misji – Akatsuki wszedł na orbitę Wenus.

Akatsuki umieszczana na zasobniku z drugorzędnymi ładunkami misji / Credit: JAXA

Akatsuki umieszczana na zasobniku z drugorzędnymi ładunkami misji / Credit: JAXA

Uratowanie misji to niewątpliwie duży sukces będący efektem prac szeregu naukowców i inżynierów. W historii astronautyki takie sytuacje nie są powszechne. Warto zauważyć, że Japonia ma już złe doświadczenia z misjami planetarnymi. Na początku obecnego stulecia nie udało jej się umieścić sondy Nozomi na orbicie Marsa. Temat Akatsuki jest omawiany na forum astronautycznym.

Akatsuki jest pierwszą japońską misją ku Wenus. Główne cele misji obejmują wykonanie badań dynamiki atmosfery, zwłaszcza superrotacji jej górnych warstw w dużej skali (rotacji atmosfery z szybkością znacznie wyższą od szybkości rotacji planety); zmierzenie temperatury atmosfery i jej dynamicznych zmian; wykonanie poszukiwań aktywności wulkanicznej; oraz wykonanie poszukiwań wyładowań atmosferycznych.

 

 

(JAXA, SFN, SD)

Przekaż dalej

6 komentarzy

  1. W sumie to się dziwię że nadal planują lądowania na jakichś planetoidach czy na Fobosie – jak się przekonaliśmy na przykładzie Rosety obiekty te są nieregularne i rotują a każde delikatne odbicie powoduje odskoczenie na duże odległości. O ile sonda kierowana zdalnie z niewielkiej odległości (czas na reakcje człowieka jak coś nie przebiega prawidłowo) to jeszcze ma szanse wylądować ale lądowanie człowieka na Fobosie to już nie ma żadnego sensu – na Księżycu było się ciężko poruszać a na Fobosie poruszanie małym palcem odbije astronautę na setki metrów. Więc po co tam lądować ??

    • po co ladować na fobosie? no właśnie z tych powodów które wymieniłeś. astronauta może się ulotnić z tego obiektu za pomocą 1 pierdnięcia a za pomoca drugiego może dolecieć do statku matki i zabierać sie stamtąd do domu zanim zabije go jedno z wielu niebezpieczeństw. kosmos podobnie jak dno oceanów to cholernie niefajne miejsce dla człowieka i powinny się tam pojawiać wyłącznie roboty. wiecej zdziałają niż ludzie. a wogóle to chyba pomyliłes wątki. artykuł o fobosie jest gdzie indziej:)

      • A ty pomyliłeś prognozy co do przyszłosci. Wszystkich prac, które są potrzebne w Kosmosie nie da sie opanować robotami. Zaś przstrzeń kosmiczna jest średnio niebezpieczna, przede wszystkim niepoznana. W.z.w. z tym należy ruszyć dupy z foteli.

        • mógłbyś wyjaśnić o jakie prognozy przyszłości Ci chodzi? bo rzucasz jedno zdanie i nie wiadomo o co chodzi. juz lepiej wogóle nic nie pisać skoro nie ma sie zamiaru wyklarować jakiegoś konkretnego stanowiska.
          o jakich pracach w kosmosie mówisz? największa praca jaką musi tam wykonac człowiek to utrzymać sie przy życiu. samo wypróżnianie się to już wyzwanie. mycie się i niedopuszczenie do zaniku kości i mięśni – kolejne. no i jeszcze powstrzymanie sie przed zamordowaniem irytujących członków załogi. jak już to sie zrobi to nie ma się siły na inną pracę. koszty utrzymania człowieka przy życiu – astronomiczne. co praca na zewnątrz statku? w skafandrze człowiek traci swobode ruchów i wiekszość pierwotnej zręczności. robot może więcej.
          średnio niebezpieczna to jest przestrzeń miejska. w przestrzeni kosmicznej masz nieustanne promieniowanie większe niż na powierzchni ziemi. apollo 13 to też dobry przykład. to co na ziemi masz za darmo w kosmosie kosztuje miliony dolarów.
          a ja nie mówię że nie należy badać kosmosu. wręcz przeciwnie. poprostu trzeba twardo stąpać po ziemi i robić to mądrze.

  2. Takie uratowanie w dotychczasowej historii miało chyba miejsce tylko raz NEAR-Shoemaker. Czy ktoś pamięta inne.