Fragmentacja NOAA 16

2

25 listopada doszło do fragmentacji amerykańskiego satelity NOAA 16. Jak na razie nie jest znana liczba powstałych szczątków.  

Satelita meteorologiczny NOAA-16 został umieszczony na orbicie we wrześniu 2000 roku. Satelita znalazł się na orbicie polarnej o wysokości ok. 850 x 860 km. Przez kolejne 14 lat NOAA-16 regularnie zbierał i przesyłał dane meteorologiczne, aż do czerwca 2014 roku. Wówczas nastąpiła awaria satelity, która zakończyła zbieranie danych. Od tego czasu satelita pozostawał nieaktywny.

Prawie półtora roku później, 25 listopada 2015, doszło do fragmentacji NOAA-16. W tej chwili nie jest znana dokładna ilość powstałych szczątków – wg. szacunków jest ich przynajmniej kilkadziesiąt. Z dostępnych informacji wynika, że NOAA-16 prawdopodobnie nie został uderzony przez żaden inny obiekt, a fragmentacja mogła mieć związek z wewnętrznym wydarzeniem lub nawet eksplozją. W przypadku NOAA-16 mogło dojść m.in. do eksplozji pokładowej baterii lub elementu w systemie korekcji orbity (np. zbiornik paliwa lub utleniacza albo zawory).

Wstępne analizy sugerują, że nie ma bezpośredniego zagrożenia kolizji szczątków z innymi obiektami na orbicie. W perspektywie długoterminowej to ryzyko istnieje. Orbity o parametrach podobnych do orbity NOAA-16 są jednymi z najczęściej używanych przez satelity telekomunikacyjne i obserwacji Ziemi. Każdy z operatorów tych satelitów musi coraz uważniej analizować dostępne katalogi “kosmicznych śmieci”, by być w stanie w porę zmodyfikować orbitę satelity i w ten sposób uniknąć kolizji.

(SN, Tw)

Przekaż dalej

2 komentarze

  1. Nie pierwszy raz dochodzi do fragmentacji sztucznych satelitów Ziemi. Potrzeba pewnie jakiegoś spektakularnego zderzenia na orbicie , by większe środki poszły na zapobieganie takim sytuacjom.W ciągu ostatnich 30 lat doszło do około 30 podobnych zdarzeń. Celowe niszczenie satelitów w celach testowania broni antysatelitarnej, zderzenia z fragmentami rakiet nośnych, dochodziło też do zderzenia samych satelitów. ISS dokonuje manewrów orbitalnych celem ewentualnego uniknięcia zderzenia z jakimś obiektem sztucznego pochodzenia. Około 40000 obiektów sztucznego pochodzenia obiega Ziemię. Są różne koncepcje czyszczenia wokółziemskiej orbity, ale na razie nie wydaje się, by było bardzo pilne wdrażanie takich rozwiązań. Ale w miarę zwiększania się kosmicznego śmiecia rośnie prawdopodobieństwo kolizji. Im więcej kolizji obfitujących bardzo dużą ilością szczątków .tym sytuacja staje się poważniejsza. Jeśli nic nie będzie się robiło to może dojść do sytuacji ,że posyłanie satelitów na bliskie orbity wokółziemskie będzie obarczone nadmiernym ryzykiem.

  2. Coś mi się wydaje, że w najbliższym czasie, dużo ważniejsze od lotu na Marsa będzie powołanie orbitalnych śmieciarzy. Niestety rezygnacja z systemów typu STS będzie prowadzić w dalszym ciągu do zaśmiecania przestrzeni. Zastanawiam się jak długo trzeba będzie czekać, aż bezpieczeństwo na orbicie stanie się kwestią na tyle palącą, że NASA i spółka przestaną żałować kasy i zaczną wdrażać rozwiązania typu hipotetycznej “Aurory”.