Zwiększający się poziom mórz zagrożeniem dla infrastruktury NASA

0

XXI wiek może się okazać dla NASA czasem ucieczki przed oceanami.

Średni wzrost poziomu morza od 1880 roku.

Średni wzrost poziomu morza od 1880 roku.

Od roku 1880 poziom morza zwiększył się średnio o około 20 centymetrów (8 cali). Wiemy o tym, ponieważ już w drugiej połowie XIX wieku zaczęto wykonywać pomiary wysokości lustra wody za pomocą mierników zwanych mareografami (tide gauge). Od dwóch dekad dane z mareografów uzupełniane są o dane satelitarne. Wnioski są niepokojące, ponieważ podnoszenie się lustra wody postępuje coraz szybciej. Przedstawiono to na wykresie powyżej (NASA Earth Observatory).

Trzeba mieć świadomość, że niektóre „piękne, nadmorskie okolice” staną się wkrótce okolicami „podmorskimi”. Przykład dla Gdańska i okolic możemy zobaczyć na symulacji pod tym adresem.

Tak niepokojące predykcje nie wpływają w wielu przypadkach na rynek budownictwa, gdzie osoby prywatne jak i duże firmy budowlane, przy pozwoleniach ze strony miast, dokonują inwestycji w regionach, gdzie w przyszłości zagrożenie powodziowe będzie bardzo duże.

Czy inżynierowie i planiści z NASA również o tym zapomnieli? Większość obiektów Agencji znajduje się niewiele 5 metrów nad poziomem morza, przy brzegach Oceanu Atlantyckiego oraz Spokojnego. Są to warte 32 miliardy dolarów laboratoria, wyrzutnie, pasy startowe, fabryki i infrastruktura do testów, centra przetwarzania danych i budynki administracyjne. W przypadku ich zamknięcia, zagrożonych byłoby 60 tysięcy pracowników NASA.

Rozmieszczenie jednostek NASA

Rozmieszczenie jednostek NASA

Większość centrów NASA rozsiana jest na wybrzeżach Stanów (na mapie powyżej pokazano rozmieszczenie poszczególnych jednostek NASA, źródło: NASA Earth Observatory). Powód jest prosty: decyzją rządu rakiety powinny być wynoszone w miejscach, gdzie stanowią najmniejsze zagrożenie dla ludności, a wybrzeża oceanów są właśnie takimi placówkami. Wraz z wyrzutniami rakiet pojawiła się jednak inna infrastruktura, od stanowisk testowych poczynając, kończąc na budynkach administracyjnych.

Centra szczególnie narażone na wzrost poziomu morza to:

  • Kennedy Space Center – odbywały się stąd najważniejsze loty załogowe NASA, wyprawy Apollo oraz promów kosmicznych,
  • Wallops Flight Facility – regularnie odbywają się starty instrumentów naukowych i cywilnych, także starty lotnicze i loty balonów stratosferycznych,
  • Langley Research Center – badania aerodynamiczne, wytwarzanie elementów, symulacje,
  • Ames Research Center – główne centrum badawcze NASA,
  • Johnson Space Center – centrum lotów załogowych NASA.

Z zestawienia jasno wynika, że straty związane z ociepleniem klimatu i wzrostem średniego poziomu morza byłyby olbrzymie. Choć niektóre z centrów położone są wyżej, a do 2050 roku przewiduje się wzrost poziomu morza od 13 do 69 centymetrów, nie można zapominać o powodziach. W latach 50 XXI wieku będą one występować 50% częściej w rejonie Johnson Space Center, 2 do 3 razy częściej w Langley Research Center i Kennedy Space Center i 10 razy częściej przy Ames Research Center!

Centra NASA szczególnie narażone na podtopienia

Centra NASA szczególnie narażone na podtopienia

Kolorem czerwonym przedstawiono obszary w okolicach jednostek NASA które zostaną podtopione przy wzroście poziomu morza o 30 centymetrów (źródło: NASA Earth Observatory).

Więc jaka przyszłość czeka jednostki NASA? Kennedy Space Center, znajdujące się na Florydzie, zajmujące 170 kilometrów kwadratowych i grupujące 20% całej infrastruktury agencji jest położone na przybrzeżnych terenach, które były kiedyś moczarami. Budynki znajdują się na wysokościach od 1,5 do 3 metrów nad poziomem morza.

Modele klimatyczne zakładają, że poziom morza w okolicach KSC podniesie się od 12 do 20 centymetrów do 2050 roku i od 21 do 40 centymetrów do lat 80. XXI wieku. Jeśli pokrywa lodowa Grenlandii i Antarktydy będzie topnieć w aktualnym tempie, te wartości osiągną od 50 do 60 centymetrów do 2050 roku oraz od 110 do 125 centymetrów do lat 80 XXI wieku. W latach 60. XX wieku kierownictwo i naukowcy byli świadomi zmian klimatu, jednakże wtedy istotny był wyścig na Księżyc, a baza sił powietrznych Stanów Zjednoczonych znajdująca się na tych terenach stanowiła doskonały punkt wyjścia dla załogowych lotów kosmicznych.

Kennedy Space Center, zdjęcie z satelity Landsat

Kennedy Space Center, zdjęcie z satelity Landsat

Czas nie okazał się łaskawy i plaża znajdująca się przed KSC stała się mniejsza i przemieściła się w stronę głębi lądu o 60 metrów. Fale są coraz bliżej wyrzutni, przede wszystkim 39B i 39A (wyraźnie widać to na zdjęciu satelitarnym powyżej, NASA Earth Observatory). W 2004 roku trzy huragany przeszły przez Florydę. Na szczęście żaden z nich nie uderzył bezpośrednio w Cape Canaveral. Z drugiej strony łącznie zadały straty 100 milionów dolarów. Kolejne huragany i sztormy na przestrzeni lat doprowadzały do nowych uszkodzeń.

Z tego względu kierownicy jednostki zdecydowali się na budowę nowych pasów wydm – mimo wielu przeciwności losu, bo każdy kolejny huragan porywał ze sobą materiał z zabezpieczających wałów.

Wyrzutnia w Wallops Flight Facility. NASA/Bill Ingalls

Wyrzutnia w Wallops Flight Facility. NASA/Bill Ingalls

Historia Wallops Flight Facility jest podobna do historii KSC. Jednostka jest położona na wybrzeżu, a ochronę stanowią plaże oraz Wyspa Assateague. Problemem jest erozja, wyspa traci każdego roku od 3 do 7 metrów plaży. Dodatkowo każdego roku 20 hektarów pól uprawnych znajdujących się w okolicach WFF staje się mokradłami.

Huragan Irene w 2011 roku zadał duże straty Wallops. Inżynierowie zbudowali długi pas zabezpieczeń (wydm). Projekt zakończył się w sierpniu 2012 i kosztował 43 miliony dolarów. Jednakże kilka miesięcy później Huragan Sandy porwał 20% piasku, a kolejne 10% zostało wymyte. Koszt rewitalizacji wzrósł o następne 11 milionów dolarów.

W „ciekawej” sytuacji jest Langley Research Center, znajdujące się niedaleko największej bazy marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Poziom morza w zatoce przy centrum rośnie o 3,4 milimetra na rok, dwa razy szybciej niż średnia światowa. Ma to związek z… tonięciem lądu. Lądolód pokrywający powierzchnię Ziemi przemieścił wielkie pokłady roztopionych skał pod rejon, w którym znajduje się teraz Langley. Po cofnięciu się lądolodu skalny materiał cofa się, wypiętrzając tereny na północy, a tereny na południu zapadają się.

Pozostałe centra NASA znajdujące się na brzegach oceanów, choć są położone wyżej i regularnie doświadczają huraganów, mogą spodziewać się w przyszłości większych kosztów związanych z naprawami szkód po ekstremalnych kataklizmach, których częstotliwość zwiększa się wraz z ocieplaniem się klimatu.

Przyszłość NASA zależy od wielu ludzi: inżynierów budownictwa, urbanistów, chemików procesowych, ale również księgowych i działów utrzymania ruchu. W niektórych miejscach wymagane będzie przeprojektowanie budynków, w innych usypywanie sztucznych wałów stanie się czynnością rutynową. Niewykluczone także, że administratorzy NASA, podobnie jak wielu ludzi zamieszkujących regiony przybrzeżne, będą musieli zadać sobie pytanie: czy to nie czas na przeprowadzkę w głąb lądu?

Źródło: NASA Earth Observatory

Przekaż dalej

Komentarze są wyłączone.