Gdzie wyląduje łazik marsjański w 2020 roku?

15

NASA ogłosiła wstępną listę potencjalnych lądowisk dla misji łazika marsjańskiego w 2020 roku.

Misja łazika o roboczej nazwie “Mars 2020” będzie najbardziej zaawansowaną wyprawą bezzałogową, która zbada powierzchnię Czerwonej Planety. Będzie to także ważny etap przygotowań do misji typu “sample-return”, która powinna nastąpić w następnej dekadzie oraz – w dalszej kolejności – do pierwszej załogowej wyprawy na Marsa.

W połowie 2014 roku NASA poinformowała o wyborze instrumentów naukowych, które zostaną zainstalowane na tym łaziku. Od tego czasu trwa projektowanie oraz rozwój technologii, które zostaną wykorzystane w wybranych instrumentach. Co ciekawe, trzy instrumenty zostaną zbudowane w Europie. NASA zadecydowała także o wyposażeniu łazika w instrument, którego celem będzie produkcja tlenu z dwutlenku węgla z marsjańskiej atmosfery.

W międzyczasie rozpoczęły się prace nad określeniem miejsca lądowania łazika Mars 2020. W sierpniu tego roku NASA przeprowadziła warsztaty, podczas których naukowcy z różnych instytucji zaprezentowali swoje propozycje dla tej wyprawy łazika. W wyniku tych warsztatów wybrano 21 potencjalnych lądowisk. Zaraz po tych warsztatach zespół o nazwie Landing Site Steering Committee przedyskutował wybrane miejsca i dokonał kolejnej selekcji. Łącznie wybrano osiem potencjalnych miejsc lądowania dla misji Mars 2020.

  • Columbia Hills/Gusev
  • Eberswalde
  • Holden
  • Jezero
  • Mawrth
  • Północno-wschodni region Syrtis
  • Nili Fossae
  • Południowo-zachodni region Melas
Delta we wnętrzu krateru Eberswalde / Credits - NASA, MSSS

Delta we wnętrzu krateru Eberswalde / Credits – NASA, MSSS

Połowa z tych potencjalnych miejsc to wyschnięte delty dawnych marsjańskich rzek (Eberswalde, Holden, Jezero, Melas). Ma to związek z przeświadczeniem naukowców, że właśnie w deltach dawnych rzek Czerwonej Planety mogą być skryte ślady życia. Najpopularniejszym ze wszystkich celów okazał się być krater Jezero, które w przeszłości prawdopodobnie w dwóch oddzielnych okresach było jeziorem ciekłej wody. W regionie Jezero wykryto już minerały ilaste, które sugerują obecność środowiska wodnego. Niektóre prace naukowe sugerują, że grubość osadów w kraterze Jezero może wynieść nawet jeden kilometr.

Z kolei dolina Nili Fossae prawdopodobnie została wyżłobiona przez lawę, a następnie znalazła się tam woda. Orbitalne obserwacje tego regionu wykazały obecność węglanów i iłów. Jest możliwe, że zaobserwowany skład powierzchni Nili Fossae ma związek z dawną aktywnością hydrotermalną. Co więcej, Nili Fossae jest jednym z niewielu zidentyfikowanych marsjańskich źródeł metanu, które może mieć związek z ciągle trwającą aktywnością biologiczną. Warto tu dodać, że Nili Fossae było jednym z czołowych kandydatów dla misji najnowszego łazika – Mars Science Laboratory (MSL).

Wycinek Nili Fossae z zaznaczoną elipsą lądowania dla łazika MSL. Elipsa lądowania dla łazika Mars 2020 ma być mniejszych rozmiarów. / Credits - NASA

Wycinek Nili Fossae z zaznaczoną elipsą lądowania dla łazika MSL. Elipsa lądowania dla łazika Mars 2020 ma być mniejszych rozmiarów. / Credits – NASA

Kolejna runda selekcji miejsc lądowania nastąpi w styczniu 2017 roku. Do tego czasu naukowcy zamierzają dowiedzieć się więcej na temat ośmiu wyżej wymienionych regionów. Ponadto, określone zostaną czynniki inżynieryjne, takie jak ryzyko lądowania czy trudność w przeprowadzaniu prac. Niewątpliwie selekcja miejsca lądowania dla misji Mars 2020 będzie bardzo trudna.

Instrumenty misji Mars 2020 / Credits - NASA

Instrumenty misji Mars 2020 / Credits – NASA

(NASA)

Przekaż dalej

15 komentarzy

  1. 10 października minęło 55 lat od pierwszego startu w kierunku Marsa. Radziecka sonda po osiągnięciu pułapu 120 km spadła na Ziemię . Pierwszy przesył danych z okolic Marsa był udziałem amerykańskiego Marinera-4, który w dniu 15 VII 1965 roku zbliżył się na odległość 9846 km od powierzchni Czerwonej Planety. Minęło pół wieku owocnej obecności ziemskich sond na Marsie lub jego okolicy. Przełomowa misja Vikingów uczciła niejako 200-lecie USA . Czy na 250-lecie USA w 2026 roku będziemy mieli misję,której celem będzie sprowadzenie na Ziemię próbek marsjańskiego gruntu?
    Jak wynika z sugestii zamieszczonej w artykule , NASA w przyszłej dekadzie planuje to zrobić.
    Czy naprawdę jest to możliwe ?
    Jak by się tutaj rozłożyły głosy czytelników Kosmonauty?

    A więc nowy etap się otwiera : od badania Marsa do przeprowadzania na nim eksperymentów.
    Produkcja tlenu z CO2 na Marsie jest kolejnym małym, ale znaczącym krokiem, po zainstalowaniu na Curiosity miernika promieniowania kosmicznego ,zbliżającym nas powoli do obecności człowieka na Marsie. Ostatnio NASA ogłosiła konkurs na opracowanie sposobów wytwarzania różnych konstrukcji z dostępnych na Marsie zasobów. Nagroda za 1 miejsce ma wynosić 10000 dolarów. Mamy zdolnych ludzi. NASA czeka na wasze pomysły.

    • no ja mam doskonały pomysł: odpuścić sobie marsa na 10-15 lat i w tym czasie wszystkie środki które poszły by na badanie tej martwej planety przeznaczyć na misje do niezbadanych planet zewnętrznych (uran, neptun) oraz księzyców takich jak Europa i Enceladus.
      kolejna sprawa do misja sondy która mogłaby określić które z księżyców planet zewnętrznych posiadają/posiadały wodę w stanie ciekłym pod swoją powierzchnią. tu lista kandydatów jest bardzo długa idzie w kilkanaście księżyców więc trzeba to koniecznie zweryfikować.

      przyjacielu. skoro od prawie 50 lat nikt nie wysłał żadnej znaczącej misji na księżyc to o marsie możesz zapomnieć. możesz co najwyżej napisac książkę s-f o “zdobywaniu” tej planety lub nakręcić podobny film na ten temat. mamy w tym już spore osiągnięcia i nie wygląda na to żeby ludzkość jakoś szczególnie paliła się do kolonizacji. skoro nawet księżyc jest poza zasiegiem to zapomnij o marsie. i tyle w temacie.

      • Na początek trochę faktów : w ciągu 25 lat odbyło się 14 udanych startów z sondami do badania Księżyca plus przelot Galileo (4 misje pracują jeszcze).
        W Kierunku Marsa odbyło się 11 udanych misji. (7 dostarcza nadal danych naukowych).
        W Kierunku planet poza Marsem odbyły się 3 starty : Cassini,NH, Juno). Można tu dodać jeszcze Ulissesa, który 2 razy przeleciał kolo Jowisza. Można też dodać Galileo,który wystartował w październiku 1989 r. 7 grudnia będziemy obchodzić 20-lecie wejścia tej sondy na orbitę wokół Jowisza. Naprawdę niesamowita misja. Zaczęto chyba o niej już myśleć w latach 70.
        Faktycznie, misje do niektórych planet olbrzymów są zaniedbane. Zgadzam się z Tobą Protonie, że załogowa misja na Marsa jest sporym wydatkiem. I Mars może być tu co najwyżej zdobywany przed długi czas w utworach science-fiction. Popieram poznawanie tej planety w automatyczny sposób, z myślą o lądowaniu tam w dalekiej przyszłości. Sondy marsjańskie coraz dłużej pracują, więc istnieje możliwość rzadszego ich wysyłania w kierunku Czerwonej Planety . Nie wszystkie okna startowe NASA wykorzystuje do wysyłki marsjańskich misji. Całkowite zawieszenie na okres 20 lat lotów ku Marsowi, by środki zaoszczędzone w ten sposób przeznaczyć na eksploracje planet zewnętrznych napotkałoby zbyt duży opór. Pozostaje mieć nadzieję, że wysyłka orbiterów ku Uranowi i Neptunowi w okolicach 2040 (jak wstępnie planuje się) stanie się faktem. Pewnie powodem odraczania takich misji są jakieś ograniczenia techniczne skoro nie mamy tam jeszcze orbiterów i innych urządzeń. Np. bardzo wolny przesył danych z NH był tylko skutkiem ograniczeń budżetowych ?
        Ostatnio szef ESA propaguje powrót ludzi na dłużej na Księżyc . Do tej pory ESA wysłała jeden orbiter Księżyca. Jaka misja na Księżyc dla Ciebie miałaby znaczenie?

        • zapomniałeś jeszcze wymienić sondy voyager i pioner;P
          pamiętaj że są 3 rodzaje misji – typu flyby, orbiter oraz lądownik. mars miał wszystkie 3 typy misji.
          misje flyby są najtańsze ale dostarczają najmniej danych. ani voyagery ani pioneery nie dały żadnych dowodów na istnienie oceanów na europie i enceladusie, dopiero misje orbitalne galileo – cassini pozwoliły sie dokładniej im przyjrzeć.
          dlaczego zaprzestanie badań marsa napotkało by zbyt duży opór? bo za dużo ludzi chce sie na tych badaniach doktoryzować i forsę ciągnąć z dotacji. mars to przykład czystego i obrzydliwego sukcesu komercyjnego. w końcu ludziom nauki trzeba dac etety. mars pełni w kulturze masowej znacznie wyolbrzymioną rolę.aż do przesady. od tych idiotycznych mżonek o terraformingu i zasiedleniu tej planety aż po “marsjanki”- cukierki dla dzieci. ohyda. połowa akcji wszystkich filmów i powieści a nawet audycji s-f rozgrywa się na marsie. dla mnie to jest dowód na irracjonalnosć ludzkiego umysłu. zajmujemy sie zdechłym kawałkiem czerwonego piachu z takim pietyzmem że az sie niedobrze robi. i na tym cierpią badania innych dużo bardziej wartościowych obiektów. z pewnością dużo trudniej zdobyć fundusze na badania światów innych niż czerwona pustynia.
          jakie ograniczenia techniczne? sygnał od sondy cassini leci do nas pewnie ze 2 godziny i jakos dają radę tym sterować. niby dlaczego podwojenie czasu oczekiwania na sygnał miało by być takim ograniczeniem? mamy świetne komputery, programy obliczeniowe itp. w czym problem?
          sondy na urana i neptuna w 2040? o ile nie będzie 20 letniego opóźnienia. dla mnie to oznacza NIGDY!. w połowie wieku będę równie zdechły jak ta cholerna czerwona planeta którą sie dziś tak niezdrowo podniecacie. no i jeszcze żeby to była misja typu cassini z orbiterami księżyców i ich lądownikami to jeszcze spoko. ale oczywiście kuźwa nie mozna tego załatwić w jednej misji.
          najpierw musi być jedna misja typu flyby, 30 lat poźniej orbiter całego układu, 30 lat później orbiter(y) księżyców i dopiero 30 lat później lądownik. niech ich szlak jasny trafi z takim systemem badań! jak mają tak robić to lepiej niech nic nie robią i mi nerwów nie psują.
          weźmy choćby sondę JUNO. czy tak trudno byłoby doczepić do niej niewielki próbnik atmosferyczny? tak sie powinno budować sondy.

          a co do naszego księżyca to oczywiście mam tu takie samo zdanie jak w przypadku marsa. badania tego martwego obiektu to strata czasu i pieniędzy.

    • Dobre pytania, choć nie tylko że tutaj to sobie możemy najwyżej porozmawiać, co boję się, że w rzeczywistości nikt nawet nie decyduje po odpowiednim panelu pytań i odpowiedzi, a wszystko będzie efektem chceń paru osób (w tym prezydenta USA i odpowiedniego doradcy) i efektem gry lobbyingu.

      Co do misji załogowej – zgadzam się z Protonem. Misja załogowa na Marsa przy obecnym stanie wiedzy oraz finansowania to mrzonka. Koszt jest niebotyczny i nikt nie chce go obecnie ponosić, zaś to co robią od dłuższego czasu Amerykanie (otwieranie kolejnych wielkich programów, topienie kasy porównywanej z dużą misją bezzałogową ESA, zamykanie programu) to jest rozpacz.

      Co do powrotu łazików – musiałbym dużo pokopać by sprawdzić, na ile to jest tak wtórna jak twierdzi Proton, a na ile jednak pozwala na przetestowanie jeszcze wielu rzeczy w bliskiej przyszłości. Zdrowy rozsądek kazałby przypuszczać, że instrumenty nowego łazika zostały dobrane z wiedzą o wynikach Opportunity oraz innych łazików i misji i mają odpowiedzieć na nowe pytania, rodzące się po dotychczasowych misjach. Na ile tak będzie, trudno powiedzieć, nie jestem ekspertem od spektometrów i zdalnego badania, niewiele osób na to może odpowiedzieć.

      Z pewnością jednak łazik jest stosunkowo tani i stosunkowo pewny: dotychczasowe działały i to nad wyraz długo. W skali takiej NASA moim zdaniem to nie są wielkie pieniądze i ta misja nie blokuje np. eksploracji odległych planet. Oczywiście, można zadawać pytania czy nie lepsza byłaby strategia roju wielu tanich urządzeń o mniejszej pewności ale i znacznie mniejszym koszcie.

      Co do bezzałogowego sprowadzenia próbki z Marsa – to byłoby spore osiągnięcie techniczne i kolejny rekord dla NASA (co oni lubią), natomiast na razie chłopaki nie mają tu większych doświadczeń; a my możemy obserwować co będzie z Hayabusa 2 JAXA. Czy oni to zrobią – niestety, nie mam szklanej kuli i nie wiem co wpadnie do głowy kolejnemu prezydentowi USA (za parę lat spodziewam się kolejnej zmiany priorytetów amerykańskiego programu kosmicznego) oraz ile USA będzie chciało wydać. Na razie nowy wyścig kosmiczny jest dość uśpiony, np. ChRL koncentruje się na budowie ziemskiego przemysłu elektronicznego, finansowego, rozbudowie infrastruktury, zbrojeniach itp., a w kosmos nie chcą ładować gigantycznych sum + mieli problemy techniczne. Rosji też skończy się para, ESA, JAXA czy ISRO mają własne, ograniczone cele.

      Prawda jest taka, że kosmos dziś to bardzo wątpliwa inwestycja w daleką przyszłość. Inni naukowcy też mają takie pomysły (np. CERN i LHC), ale przede wszystkim ludzie domagają się bardziej wymiernych i szybszych efektów.

      Osobiście tak jak Proton lubię badania bezzałogowe, w tym dalsze sondy, choć jedno zapoznanie się z tym jak wyglądają te robotyczne narzędzia ujawnia, że to jest wciąż trochę prymityw, mało elastyczny i zawodny (pod wieloma względami bardziej niż drodzy i wrażliwi ludzie). Z tego względu sam bym poświęcał znacznie więcej uwagi na badania bardziej podstawowe: redukcję kosztów wyniesienia, redukcję wagi, lepsze, odporniejsze i sprawniejsze instrumenty.

      A wątek księżyca to temat rzeka – chyba musimy doczekać wymarcia pokolenia, które widziało lądowanie w TV, by wrócić do tematu. I teraz zrobić to porządnie, z badaniami itp.

  2. jasne że poza orbitą marsa jest trudniej, niebezpiecznbiej i jest wiecej problemów ale cechą ambitnych misji jest własnie pokonywanie trudności. wszystkie kolejne misje na marsa od lat 80-tych potwierdzają tylko to co już było wiadomo od czasów sondy viking. nie ma tu wiekszego postępu ani naukowej rewolucji i dalsze zasypywanie marsa sondami to marnotrawstwo czasu i środków.
    tymczasem jedna sonda do jowisza- galileo i jedna sonda do saturna – cassini dostarczyły nam wiecej danych niż wszystkie misje ma marsa z ostatnich 30 lat. te dwie sondy wywróciły nasz obraz zewnetrznego układu słonecznego do góry nogami.
    wystraczyło by skopiować sondę galileo lub cassini i wysłać do urana i neptuna. nie potrzeba tu żadnych nowych technologii. gdyby np środki wydane na misje curiosity przeznaczyć własnie na kopię galileo/cassini już teraz w kierunku planet zewnętrznych zmierzałaby sonda o nieocenionej wartości naukowej. zamiast tego mamy miliardy dolarów zmarnowane na robienie zdjęć czerwonej pustyni i niejasne misje planowane na połowę tego wieku. to jest skandal.

  3. Co ma oznaczać sformułowanie “minerały pochodzące z gliny” lub “obecność minerałów powstałych w glinach”, czyżby redakcja nie umiała przetłumaczyć zwykłego słowa angielskiego “clay minerals”?, co oznacza po prostu minerały ilaste, a są nimi np montmorylonit lub kaolinit. Oczywiście one wchodzą w skład gliny i tworzą to co nazywamy pospolicie gliną.

    • dlatego że tak własnie jest w istocie. to byłoby śmieszne gdyby nie było tragicznym marnotrawstwem. kolejny wózek z kamerą na marsa za pół miliarda zielonych. szczyt możliwości rodzaju ludzkiego. jakby wszyscy ci naukowcy wpadli w somnabuliczną pułpkę schematu i nie mogli sie z niej wydostać. ile jeszcze trzeba takich klonowanych misji? nie wiem może oni chcą rozpoczać seryjną produkcję tych łazików i zagracić nimi całą tą nieszczęsną planetę. utarte szlaki. tak boją sie porażki że wolą w nieskończoność wałkować stare schematy niż odważyć sie na coś nowego. a przecież jałowe, rutynowe misje które nie przynoszą postępu, przynoszą większą stratę niż misje nieudane lecz ambitne.
      wolałbym przeczytać artykuł mówiący o miejscu lądowania sondy na którymś z lodowych księżyców jowisza lub saturna. ewentualnie misji do urana lub neptuna. lepiej byłoby się raz rozbić na enceladusie niż posadzić 10 wózeczków na czerwonej planecie. ale jak widać marsjańska piaskownica i jeżdzące po niej samochodziki przesłoniły tym “naukowcom” cały wszechświat. to takie smutne.

      • Mars jest pełen zagadek. Jest poza tym łatwy do osiągnięcia. Mimo obecności na Marsie i na orbicie wokółmarsjańskiej wielu sond dopiero teraz NASA przedstawiła informacje na temat obecności tam ciekłej wody. Ponadto kolejne misje są technologicznie coraz bardziej zaawansowane. Zważ chociaż na różne technicznie sposoby lądowania na Marsie np. Vikingów, Opportunity czy Curiosity. Też uważam, że pewne rzeczy mogłyby mogłyby przebiegać szybciej, ale nie jest najgorzej. W miarę krótkim odcinku czasu możemy śledzić misje : New Horizons, Rosetta, Dawn, MRO, Mars Express, Maven, MOM, 2001 Mars Odyddey, Opportunity, Curiosity, Cassini, LRO, ARTEMIS. Niedawno skończyła się misja MESSENGERA. Inne wyprawy ku innym ciałom Układu Słonecznego są w drodze lub projektowane.

      • “Po co wydajemy pieniądze na badania geologiczne Ziemi, przecież już tyle tego było?”
        “Po co wysyłamy ludzi na ISS, przecież to w kółko to samo?”

        Po setkach lat badań własnej planety wciąż jest na niej milion zagadek. A co dopiero obca planeta – mamy jeszcze wiele rzeczy do zrozumienia, tak więc nowe łaziki nie są bez sensu.

        Choć oczywiście, dobrze byłoby zachować jakieś proporcje i przy przyzwoicie poznanym Marsie nie mieć niemal całkowicie obcych innych światów. Mars jest najbardziej gościnną bliską Ziemi planetą. Mars w przeszłości oblany był wodą, być może istniało na nim życie. Chcemy go skolonizować praktycznie w pierwszej kolejności. To rozbudza wyobraźnie, motywuje do dalszego odkrywania…

        Co do dalszych światów to racja – powinniśmy je bardziej badać, ale tu są problemy z dużym delta v (zwłaszcza jak chcemy je orbitować), zasilaniem, polem magnetycznym…

        Także sądzę że jeżeli jest taka możliwość to powinniśmy badać Marsa, ale też – nawet jak nie możemy “zasypać” dalekich planet sondami – wysłać tam chociaż jedną sondę. No i przydałoby się z tym Marsem zrobić coś nowego np. samolot.

        Pozdrawiam, jeśli ktoś to przeczytał 🙂

        • Badanie innych planet, księżyców to jedno, choć wątpię czy z informacji że Uranie są burze albo wiry była przydatna nam w najbliższym wieku. Brak wyraźnego postępu w badaniach Czerwonej Planety to drugie. Naukowcy przyjmują zasadę: zbadajmy czy jest woda, a potem planujmy misję uwzględniając że jest lub nie. Uważam że powinno się planować znacznie bardziej przyszłościowo. Zaplanować już dawno misję uwzględniając przypuszczenie że woda jest, a gdyby się okazało że jej nie ma to spokojnie instrumenty by mogły być użyte to tysiąca innych badań.

          Teraz powinniśmy przygotowywać misję z udziałem ludzi. Niezależnie od tego czy za 15 lat okaże się że “kryształy gliniane” są podłużne czy poprzeczne.

          No i wreszcie ilość środków. To co NASA czy inni wydają na podbój kosmosu to jest kpina ! w porównaniu np. do wydatków na broń czy choćby reklamy środków chwastobójczych.

          • no co poradzisz że badania kosmosu nie sa priorytetem dla naszego gatunku? ale trudno skoro środki są tak niewielkie trzeba je wykorzystać efektywnie a nie efektownie.

            to że na uranie sa wiry i burze to można se przez teleskop zobaczyć. nie wiadomo co jest pod nimi. i tak jak jowisz miał swój próbnik atmosferyczny, tak powinny go mieć 3 pozostałe planety- giganty. (chociaż poczytaj sobie jak to było z tym próbnikiem atmosferycznym sondy galileo a sam dojdziesz do wniosku że badanie powinno sie powtórzyć. swoją drogą dziwię się że nie zamontowali takiego próbnika w sondzie JUNO ani cassini).
            ale atmosfery gazowych gigantów to drugorzędna sprawa.
            najważniejsze jest to że ich księżyce mogą zawierać ciekłą wodę. to jest prawdziwa bomba a ty mi tu pierdzielisz o burzach i wirach na uranie.
            misja załogowa na marsa? efektowne propagandowo ale nie efektywne. najpierw niech spróbują sobie z naszym ksieżycem poradzić. zesztą koszty takiej misji marsjańskiej byłyby iście astronomiczne. setki miliardów a może i biliony $. za te pieniądze możnaby wysłać sondy do wszystkich 4 gazowych olbrzymów, zamontować orbitery na niemal wszystkich ich księżycach, posadzić lądowniki na Europie i Enseladusie które przebiją sie do oceanu pod lodem , przewieść próbki tej wody na Ziemię i jeszcze by ci trochę drobnych zostało na sylwestrowe fajerwerki. dla mnie wybór jest oczywisty.

        • Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to akurat słaby przykład, bo bardzo łatwo znaleźć głosy, że w obecnej postaci to jest ćwiczenie bez większego sensu: bardzo niska orbita (mikrograwitacja, osłona przed promieniowaniem) powodują, że niewiele tam się da przebadać i przetestować, część czasu załogi była i tak niewykorzystana, a duży udział czasu eksperymentów to jest badanie zachowania ludzkiego w warunkach Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

          Generalnie podstawowym uzyskiem merytorycznym z tej stacji jest testowanie niskoorbitalnej stacji kosmicznej (czyli rozwiązywanie problemów, które się samemu tworzy), ale to już się w dużej mierze dokonało a nawet nie wiadomo ile z tej wiedzy wykorzysta się w przyszłości (bo przyszłe rozwiązania mogą być np. nadmuchiwane, mogą mieć inne chłodzenie itp., dodatkowo bardziej odległe stacje / pojazdy załogowe będą potrzebowały mocniejszego ekranowania, IMO wyższej odporności/redundancji i z pewnością będą się znacząco różniły konstrukcyjnie.

          Wiele czasu poświęciłem na szukanie efektów MSK i z tego co udało mi się wydobyć, uzysk dla ludzkości i innych badań z tego nie jest wielki. Ot, parę rzeczy się przetestowało, słupki sondażowe są w górze, kosmonauci połączyli się z ziemią i np. porozmawiali z uczniami.

          Czy jest to warte tych pieniędzy – IMVHO niebardzo, tak jak jestem fanem przestrzeni kosmicznej, tak chyba lepiej to wydać na badania nad rakiem.

          W przyszłości ten bilans może się zmienić: inna stacja, tańsze loty itp., natomiast to wymaga podgonienia.