Dzięki sondzie Rosetta udało się wyjaśnić naturę dziwnego kształtu komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko: jest to zlepek dwóch obiektów.

67P w obiektywie Rosetty / Credit: ESA / Rosetta / MPS for OSIRIS Team MPS / UPD / LAM / IAA / SSO / INTA / UPM / DASP / IDA

Jedne z pierwszych ujęć komety 67P / Credit: ESA / Rosetta / MPS for OSIRIS Team MPS / UPD / LAM / IAA / SSO / INTA / UPM / DASP / IDA

Na kilka tygodni przed dotarciem sondy Rosetta do 67P/Czuriumow-Gierasimienko, naukowcy tej misji zauważyli, że kometa jest „dziwna”. 67P zamiast być kometą z grubsza nieregularnego, podłużnego, ale dość okrągłego kształtu, okazała się być obiektem złożonym z dwóch połączonych ze sobą części. Przez pewien czas kometę 67P nazywano żartobliwie „największą gumową kaczką w Układzie Słonecznym”, z uwagi na wyraźnie oddzielone dwie części. Pomiędzy tymi dwiema częściami znajdował się natomiast zagadkowy obszar „szyi” o zupełnie innym wyglądzie od „głowy” i „tułowia” 67P.

Przez kolejny rok naukowcy próbowali wyjaśnić naturę komety 67P. Brano pod uwagę bardzo niejednorodne procesy i aktywność dżetów, zmiany w prędkości obrotowej komety oraz zlepienie z dwóch mniejszych obiektów. Ten ostatni wariant powstania 67P w obecnej formie wydawał się być najmniej prawdopodobny: złączenie obiektów musiałoby być delikatne, ze względną prędkością mniejszą od kilku metrów na sekundę.

Jedna z 18 zidentyfikowanych dziur na powierzchni 67P, u których widać wewnętrzne warstwy / Credits - ESA, Rosetta, Vincent et al.

Jedna z 18 zidentyfikowanych dziur na powierzchni 67P, u których widać wewnętrzne warstwy / Credits – ESA, Rosetta, Vincent et al.

Dokładne obserwacje i pomiary sondy Rosetta wykazały jednak, że te złączenie dwóch obiektów przyczyniło się do powstania „kaczki 67P”. Okazało się, że „głowa” i „tułów” mają różne grubości warstw przypowierzchniowych. Ponadto, pomiary pola grawitacyjnego wyraźnie wskazują, że 67P składa się z dwóch oddzielnych obiektów, a nie jednego, który doznał znacznej transformacji w trakcie swoich zbliżeń do Słońca.

To odkrycie rzuca nowe światło na mechanizmy powstawania komet. Przykład 67P wskazuje, że przynajmniej niektóre komety nie powstały w „indywidualnych” warunkach – raczej następowała interakcja pomiędzy różnymi populacjami komet.

Komety 19P/Borrelly i 103P/Hartley-2 / Credits - NASA

Komety 19P/Borrelly i 103P/Hartley-2 / Credits – NASA

Czy inne komety, obok których przeleciały sondy kosmiczne, też mogą mieć podobną naturę jak 67P? Okazuje się, że tak. Przykładowo, komety 19P/Borrelly i 103P/Hartley-2 wydają się składać z dwóch obiektów. W przypadku Hartley-2 zauważalny jest nawet wyraźny, „gładki” obszar pomiędzy dwiema składowymi komety – podobny do tego zauważonego u 67P.  Sugeruje to, że „dziwny” kształt 67P może nie być wcale taki dziwny wśród komet.

Kometa 67P wciąż skrywa wiele tajemnic. Przykładowo, aktualnie gęstość 67P jest szacowana na około 470 kg na metr sześcienny. Oznacza to, że około 70-80 procent objętości tej komety to pusta przestrzeń. Nie wiadomo jednak, czy wewnątrz komety są duże otwarte i puste przestrzenie, czy też pory 67P są małe.

Zaplanowana misja nominalna Rosetty miała zakończyć się w grudniu 2015 roku, jednak Komitet Programu Naukowego ESA (Science Programme Committee) podjął decyzję o przedłużeniu misji o kolejne 9 miesięcy, do końca września 2016 roku. Wówczas sonda przestanie otrzymywać dostateczną ilość energii słonecznej do podtrzymania normalnego funkcjonowania jej instrumentów badawczych. Prawdopodobnie wówczas dojdzie do próby posadzenia sondy na powierzchni komety 67P.

(ESA, PFA)

Przekaż dalej

4 komentarze

  1. Jeśli kometa jest “pusta”, coraz puściejsza (skojarzenie mam z pumeksem) z każdym zbliżeniem do słońca, skąd materiał, który umożliwił połączenie dwóch odrębnych obiektów w miejscu nazwanym “szyją”. Czy obiekty z których kometa jest złożona znów ponownie się rozpadną bo to co je spaja ucieknie w przestrzeń?
    Teza wydaje się absurdalna bo porównując 65P z kometą 19P , 19P wydaje się być w bardziej zaawansowanym stadium przekształcenia się dwóch obiektów astronomicznych w jeden.
    Ponadto, jakie oddziaływanie powoduje budowę szyi? Co powoduje że materia np. po uderzeniu opada w dokładnie w tym miejscu!? Przecież ani w 19P i 65P nie jest to grawicentrum…
    Nie tak dawno temu wydawało nam się, że kometa “sublimuje” na powierzchni i tworzy warkocz… Teraz wiemy, że to jety ze środka komety wyrzucają materię… Ciężko mi uwierzyć, że kilkustopniowa zmiana temperatury powierzchni kilkukilometrowej średnicy ciała astronomicznego umożliwia podgrzanie zewnętrznej skorupy do takiej temperatury, że materia ze środka wydostaje się na powierzchnię… I teraz nawiązanie do tego co napisałem na początku – pumeks jest świetnym izolatorem ze względu na zamknięte pory z gazem.

  2. Kosmos lubi zaskakiwać naukowców. I udaje mu się to nad wyraz często. Może kiedyś odkryjemy jakąś egzoplanetę o kształcie podobnym do komety o której mówi ten artykuł. Wedle współczesnej wiedzy to wydaje się zupełnie niemożliwe. A mimo to skłonny jestem nie wykluczać nawet takiej ewentualności.

    • Naukowcy lubią popuszczać wodze fantazji i następnie uznawać to za obowiązującą teorię. Tak np. w XIX wieku było z eterem a obecnie być może jest z ciemną materią/energią.

  3. Może być jednak tak to nie dwa oddzielne obiekty ale dwie części tego samego jądra rozbitego silnym impaktem i “złożonego” na nowo.