Początek prac nad Ariane 6 i Vega C

7

12 sierpnia ESA podpisała kontrakty na rozpoczęcie prac nad nową europejską rakietą Ariane 6 oraz nową, większą wersję rakiety Vega.

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) prowadzi prace rozwojowe nad nowymi systemami rakietowymi. Aktualnie Europa korzysta z dwóch rakiet nośnych: ciężkiej Ariane 5 oraz lekkiej Vega. Te dwie rakiety startują z kosmodromu w Kourou, skąd także odbywają się loty “europejskiej” wersji rakiety Sojuz, której nośność plasuje się między Ariane a Vegą..

ESA w listopadzie zeszłego roku zadecydowała, że “następcą” rakiety Ariane 5 będzie mniejsza Ariane 6. Jej pierwszy lot powinien nastąpić w 2020 roku. Ponadto, w 2018 roku powinien nastąpić pierwszy lot nowej wersji rakiety Vega, o oznaczeniu Vega C. Te dwie rakiety mają mieć elementy wspólne, m.in. silnik na paliwo stałe P120C. Ma on napędzać pierwszy stopień rakiety Vega C oraz silniki pomocnicze rakiety Ariane 6.

Dwunastego sierpnia 2015 roku ESA podpisała kontrakty na rozpoczęcie prac nad rakietami Ariane 6 oraz Vega C. Kontrakt w wysokości 2,4 miliarda euro na prace przy Ariane 6 przypadł konsorcjum Airbus Safran Launchers. Kolejne 600 milionów euro otrzyma od ESA Francuska Agencja Kosmiczna CNES, która zbuduje wyrzutnię startową dla tej rakiety. 395 milionów euro otrzyma włoska firma European Launch Vehicle, której zadaniem będzie zbudowanie rakiety Vega C.

Ariane 6 ma być w stanie wynosić od 5 do 10,5 tony na orbitę geostacjonarną transferową, w zależności od ilości użytych rakiet pomocniczych. Z kolei Vega C ma być zdolna wynosić przynajmniej 1800 kg na orbitę okołobiegunową, czyli około 300 kg więcej od obecnej wersji tej rakiety.

Warto tu dodać, że Ariane 6 będzie pierwszą europejską rakietą składaną horyzontalnie. Wszystkie dotychczasowe europejskie rakiety były składane w pozycji pionowej, co podnosiło stopień komplikacji przygotowań do lotu. W przypadku Ariane 6 zmiana formy składania ma przynieść oszczędności, co powinno przełożyć się na niższy koszt lotu.

(ESA)

Przekaż dalej

7 komentarzy

  1. ESA w końcu poszła w ślad za Rosją, której rakiety są od dawna montowane techniką poziomej integracji od bardzo wielu lat. Jednak same projekty VEGA C i ARIANE 6 mają bardzo znaczący udział czynnika politycznego, nie ekonomicznego. W umowie użytkowania tych rakiet jest gwarantowana liczba startów, które ESA ma wykupić, aby spółka Airbus i Safran wyszły na swoje. Podsumowując, biznes wynoszenia będzie jak zwykle, tylko spółki będą z przewagą kapitału prywatnego. Dla Elona Muska raczej to żadna konkurencja.

    • Aegis Maelstrom na

      Cóż, dotychczasowe doświadczenia w lotach kosmicznych wydają się wskazywać, że nie należy być nadmiernie ambitnym. Najbardziej konkurencyjne na rynku wciąż są rozwiązania rosyjskie bazujące na radzieckim programie z lat 60., oraz (IMO nadmiernie konserwatywny, ale mimo to o wielkim sukcesie rynkowym i podstawa komercyjnych satelitów od paru dekad) program Ariane.

      Tymczasem ambitne “promy kosmiczne” okazały się porażką: pod względem ekonomicznym i bezpieczeństwa. Rozdęte hybrydy mające zadowolić wszystkich.

      USA mają największy budżet i mają już bardzo konserwatywne programy ULA – nic dziwnego, że finansują też rzeczy nieco mniej ortodoksyjne. Europa nie ma takiego budżetu, jednocześnie Arianespace to nie jest aż taka skamielina jak ULA.
      Sam żałuję, że to nie idzie prędko do przodu, że bardziej robi się te programy pod zatrudnienie niż pod prędki rozwój, że dawno temu nie wprowadzono A5ME, że Sabre nie jest rozwijany prędzej, że nie zrobiono załogowej kapsuły do Ariane… – może gdyby Polska wyszła z miliardem EUR i powiedziała, że chce przejąć program kapsuły i go rozwinąć, to coś by się ruszyło,

      Ale to się nie stanie, górnicy i becikowe będą ważniejsze.

      • Brak pieniędzy wynika np. z faktu, że hipermarkety nie płacą w Polsce podatków, choć mają olbrzymie zyski. Zwalanie tego na becikowe i górników to nonsens. Becikowe jest niskie, poza tym Polsce grozi katastrofa demograficzna: 1,5 miliona Polaków uciekło z tego “dobrobytu”, ci co zostali nie chcą mieć dzieci. Na węglu dorabiają się pośrednicy a nie górnicy. Ale cóż….Najlepiej pozbyć się dzieciaków, energię importować na kredyt i jeszcze “wyjść z miliardem EUR” by rozwijać program kapsuły, choć przez ostatnie 20 lat orano przemysł lotniczy i zbrojeniowy. To się nazywa kontakt z rzeczywistością! Gratuluję.

        • Aegis Maelstrom na

          Ponieważ tak się składa, że coś na ten temat wiem, to odpowiem.

          Tak, Polska już od dwóch dekad spada w przepaść demograficzną i wszyscy odpowiednio kształceni to wiedzieli. Jest to wynik zmian cywilizacyjnych, ale i neoliberalnego systemu kapitalistycznego (niepewność pracy, dłuższe godziny) połączonego z pogorszeniem struktur socjalnych (żłobki i przedszkola likwidowano, a z otwieraniem w dużych miastach był wielki problem; upadek budownictwa socjalnego, drogi najem; pogorszenie transportu publicznego) i otwarciem granic (emigracja młodych kobiet). Efektem będzie pewna depopulacja i tego się nie da cofnąć, można ją tylko skracać.

          Becikowe nie jest tu żadnym rozwiązaniem, bo ludzie nie decydują o posiadaniu dziecka na podstawie jakichś paru groszy, ale na podstawie tego czy będą w stanie wychowywać to dziecko – a do tego są potrzebne przedszkola, szkoły czy odpowiedni system zatrudnienia oraz zarobki. Natomiast tak, najłatwiej zabawić się w dobrego wujka, zamiast naprawdę powalczyć z problemem – np. pilnować kodeksu pracy, uchwalać plany zagospodarowania przestrzennego czy walczyć o miejsca pracy o wysokiej wartości dodanej.

          Oczywiście górnictwo, do którego się w ogóle nie odniosłeś, to rozdawnictwo czystego typu. Swoją drogą dość durne, bo dla utrzymywania miejsc pracy ładuje się kasę w sektor kapitałochłonny, a nie pracochłonny, a względy bezpieczeństwa są tu mocno dęte i nikt w to specjalnie nie wierzy.

          Opodatkowanie podmiotów, które wytransferowują podatki a nawet dostają wsparcie (bo np. ceny transferowe jak choćby Orange, albo kumple politycy jak SKOKi) to IMO słuszne rozwiązanie, ale politycy są jacy są.

          A wracając do kosmosu – ponieważ chyba nie zrozumiałeś – to napisałem, że nikt w dającej się przewidzieć perspektywie nie wyskoczy w Polsce z miliardem EUR. I nie tylko w Polsce. Co oznacza, że o wielu ambitnych programach w Europie można zapomnieć, bo Establishment w PL go nie ufunduje (a w takich USA przeciwnie, bezdomni, górnicy i nauczyciele nie wzruszają, jeśli można kupić od ULA kolejnego Oriona).

          Tylko po takim myśleniu proszę nie marudzić, że się nie buduje, nie wysyła, a w Polsce nie powstaje przemysł kosmiczny (tylko hipermarkety i tanie montownie).
          Proszę nie jęczeć, że ESA nie buduje np. kapsuły pasażerskiej i sama nie leci na księżyc. ESA to też my.

          @ADAM: nie wiem, o jakiej taniej demagogii mówisz. Ja znam np. tanią demagogię dla półinteligentów z tzw. mediów prawicowych, która jest jeszcze głupsza od demagogii neoliberalnej, przebiła nawet demagogię skrajnej lewicy. Ale ludzie chcą tego słuchać, bo podjęcie wysiłku i samodzielne sprawdzenie danych i wyciągnięcie wniosków jest trudne i żmudne.

          Uff, rozpisałem się. Pozdro. 🙂

          • A zatem, Twoje osobliwe stanowisko ws. górnicy i becikowe, a ESA jest wynikiem trudnego i żmudnego intelektualnego wysiłku. Myślałem, że rzuciłeś to zupełnie z rozpędu i bez refleksji. OK podziwiam… wysiłek. Trochę mniej jego rezultaty.

      • Górnicy i becikowe, albo rozwój i gwiazdy… ok, to nie jest forum polityczne, ale też coś napiszę… to jest tania demagogia dla tzw “lepiej wykształconych”(w pierwszym pokoleniu) i z tzw “dużych miast”(z chłopskimi korzeniami)

        Co do reszty zgoda, ESA to nie NASA.