Jupiter-2 poleci na Atlasie zamiast na Ariane

1

Operator EchoStar zmienił rakietę nośną dla satelity EchoSat 19/Jupiter-2, aby przyspieszyć start.

Jeden z największych operatorów satelitarnych, EchoStar, podał 6 sierpnia powody przesunięcia swojego satelity EchoStar 19/Jupiter-2 z europejskiej rakiety Ariane na amerykańską Atlas.

EchoStar chce przyspieszyć wyniesienie kolejnego satelity z uwagi na popyt na usługi w zakresie pasma Ka. Do 30 czerwca tego roku firma miała już ponad 1 milion subskrybentów na takie usługi, głównie w USA.

Mimo, że EchoStar posiada umowę z Arianespace na kilka startów, to operator rakiet Ariane nie może dać gwarancji wyniesienia Jupitera w drugiej połowie 2016, gdy najwcześniej będzie on gotowy do startu. Jest to spowodowane modelem biznesowym rakiety Ariane 5, który przewiduje wynoszenie 2 satelitów geostacjonarnych na raz. W tym czasie manifest startowy Ariane jest pełen i trudno byłoby znaleźć drugiego satelitę do “pary”, potrzebnego do dodatkowego startu. Co więcej, Jupiter ma być cięższy niż pierwotnie zakładano, co również utrudniłoby sparowanie satelity na potrzeby wyniesienia przez Ariane 5.

Z tego powodu, EchoStar zawarł umowę na wyniesienie satelity z firmą Lockheed Martin Commercial Launch Services, operatorem rakiet Atlas V. EchoStar 19 będzie na niej jedynym ładunkiem. Start Atlasem może pozwolić na wydłużenie oczekiwanego czasu trwania misji, dzięki lepszemu dopasowaniu trajektorii lotu, co spowoduje, że na wejście na orbitę satelita zużyje mnie swojego paliwa.

Jak powiedziały obie strony, których dotyczy przesunięcie, EchoStar i Arianespace, decyzja nie jest zaskoczeniem i nie wpływa na bardzo dobrą i wieloletnią współpracę obu firm. Jak powiedział prezes Arianespace Stephane Israel: „Byliśmy proaktywni przy dokonywaniu tego przesunięcia. Obowiązkiem dostawcy usług wynoszenia jest szukanie możliwości optymalizacji, gdy jest to z korzyścią dla klienta.

Mimo, że wyniesienie Atlasem będzie kosztowało więcej niż rakietą Ariane 5, to zostanie to skompensowane szybszym wejście satelity do służby i dłuższym planowanym czasem działania.

(EchoStar, SN)

Przekaż dalej

1 komentarz

  1. Aegis Maelstrom na

    Jak już to zauważył po katastrofie Falcona Sielding (patrz komentarze, m.in. mój miesiąc temu: http://www.kosmonauta.net/2015/07/przyczyna-katastrofy-falcona-9-zidentyfikowana/ ), obserwujemy obecnie duże spiętrzenie misji oczekujących na wystrzelenie. W wielkiej mierze dotyczy to satelitów komunikacyjnych, gdzie rynek zrobił się bardzo gorący, m.in. w Azji.

    Jak napisałem 2 lipca, “Obecnie chętny na wystrzelenie np. satelity geostacjonarnego musi sporo poczekać albo poważnie dopłacić.” EchoStar zdecydował się dorzucić $$$.
    W tym wypadku, nawet stałemu klientowi Arianespace musiał odmówić wystrzelenia ciężkiego satelity w 2016 roku i odprowadził ich do konkurencji. Wszyscy wiemy, że Atlasy są drogie, nawet jeśli dostawca zawalczył zniżkami (i komunikat prasowy to potwierdza – cena wzrosła). Łatwo można się domyślić, że inne opcje takie jak Proton również były niedostępne lub dostępne na siłę, na bardzo niekorzystnych warunkach i EchoStar był skazany na droższego dostawcę. Z innych opcji Zenit nie lata z powodów politycznych, Delta jest jeszcze droższa, Japonia obrała drogę rzadkich startów bez komercjalizacji, Chiny mają własne problemy, Angara się dopiero rozwija a Indiom wciąż brakuje takiego pojazdu.

    Ciekawe jak wygląda sprawa na rynku nieco lżejszych satelitów – one mogły korzystać z Sojuzów czy Falconów, z drugiej jednak strony ich popularność rosła a dostawcy mają problemy: SpaceX ma znane obsuwy od dawna a awaria z 28 czerwca nie poprawia sprawy, zaś Sojuz ma własne problemy + został mocno zakontraktowany, w tym wersja europizowana (pod flotę satelitów telco).

    Generalnie AFAIK obecnie na lot misji trzeba długo poczekać i sprawa się rozładuje dopiero wraz z przełomami w SpaceX lub u innego dostawcy.