POLSA z oddziałami w Warszawie i Rzeszowie

5

Potwierdzają się wcześniejsze doniesienia o lokalizacji dwóch oddziałach POLSA.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prof. Marka Banaszkiewicza, m.in. na forum Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego, Polska Agencja Kosmiczna ma mieć dwa oddziały. W Warszawie – jako punkt kontaktowy z administracją centralną i wojskiem, i w Rzeszowie – jako silnego ośrodka przemysłu lotniczego w Polsce. Jednym z 13 członków rady PAK jest rektor Politechniki Rzeszowskiej, prof. Marek Orkisz.

Rzeszowski oddział będzie zajmował się sprawami kosmicznymi również w sąsiednich województwach: małopolskim, śląskim, świętokrzyskim, opolskim i dolnośląskim.

Politechnika Rzeszowska, kształcąca również na kierunku lotnictwo i kosmonautyka, chce tworzyć kadry, które potem będą mogły zasilić POLSĘ. Studenci Politechniki wygrali w tym roku prestiżowe zawody University Rover Challenge.

(GW, POLSA)

Przekaż dalej

5 komentarzy

  1. Zgadzam się z Aegis Maelstrom. Gdańsk nie miał i nie ma zaplecza do prowadzenia projektów kosmicznych i nie jest do tego przygotowany, jak uważa p. Senator Wittbrodt. W wypowiedzi Prezydenta Adamowicza wynika, iż środowiska naukowe i stypendyści mają mieć szansę realizacji swoich pasji… bez infrastruktury i kompetencji. Ostatnia konferencja IRMAST2015, spotkania Innobaltica i podpisywanie listu intencyjnego o współpracy pomiędzy środowiskami z Gdańska i Warszawy jest m.in. tego dowodem, że na siłę próbuje się zrobić z Gdańska centrum działalności związanej z kosmosem.

  2. pelna zgoda – pomysl siedziby Polsa W Gdansku od poczatku byl chybiony, i tylko generuje dodatkowe koszty administracyjne..

  3. Aegis Maelstrom na

    A koszty będą rosły i rosły…

    Maleńka na starcie agencja, z symbolicznym budżetem, nie powinna go zużywać na samą siebie i rozbudowane struktury. Oddziały – przy odpowiednich ośrodkach naukowych, przemysłowych czy administracyjno-wojskowych, gdy wejdą do programu: tak. Centra kompetencji tam, gdzie są najsensowniejsze.

    Ale niestety, lokalne środowisko postanowiło ugrać coś dla siebie, a reszta w baranim pędzie zrobienia na złość Warszawie to pchnęła. Szkoda, że nie wpisano siedziby w Jeleniej Górze albo Nowym Targu. To dopiero byłaby decentralizacja, a mieszkańcy Sudetów czy Podhalanie nie gorsi i też swoją agencję chcą mieć.

    • Pod złym artykułem ten komentarz. W obu przypadkach oddziały mają sens – w Warszawie dlatego, że ktoś umoczył i siedziba nie jest tam od początku, oraz przez wzgląd na Politechnikę Warszawską i w Rzeszowie dlatego, że to jedna z niewielu uczelni w Polsce posiadających kierunek Lotnictwo i kosmonautyka i rzeczywiste osiągnięcia w tej dziedzinie.

      Jak najbardziej w obu przypadkach można mówić o tym, że centra kompetencji są tam, gdzie to najsensowniejsze. Ale widzę, że typowo Polskie dziamdziolenie i zakładanie z góry jak to niby wszystko jest robione pod “lokalne środowiska” dalej bierze górę.

      • Aegis Maelstrom na

        Pod złym i nie złym – pod poprzednim komentowałem wcześniej, a teraz – kiedy (na szczęście!) koryguje się błędy, widać, że to będzie kosztować. A pierwotny budżet POLSA jest niewielki, zasadniczo na ołówki i pensyjki wąskiego grona osób. I zaraz zacznie się prawdziwe narzekanie, że na twarde badania idzie mało, a na razie większość wydatków to administracja.

        Co do “dziamdziolenia” – zapomniałeś już relacje i “wyjaśnienia” dlaczego siedziba agencji wylądowała w Gdańsku?

        “Inicjatorem utworzenia w Gdańsku siedziby powołanej pod koniec lipca agencji oraz rozszerzenia kompetencji rady Polskiej Agencji Kosmicznej jest senator prof. Edmund Wittbrodt [były rektor Politechniki Gdańskiej!].

        – Zaproponowałem Gdańsk jako miejsce siedziby Polskiej Agencji Kosmicznej, argumentując tym, że nasze środowisko naukowo-badawcze jest do tego w pełni przygotowane oraz spełnia to proces decentralizacji państwa.”

        “Prezydent Gdańska nie ukrywa, że utworzenie agencji w Gdańsku to świetna wiadomość przede wszystkim dla mieszkańców Trójmiasta oraz pracującej tu kadry naukowej.

        – Powstanie Polskiej agencji Kosmicznej stwarza szansę, że polscy, trójmiejscy naukowcy, będą mieli niepowtarzalną szansę w pełni realizować swoje pasje, również młodzi ludzie, którzy korzystają z miejskiego Stypendium Fahreinheita. Mam nadzieję, że pomorscy parlamentarzyści, niezależnie od przynależności partyjnej, poprą poprawkę zaakceptowaną przez Senat – komentuje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz”.

        Tłumacząc na język polski: gdański profesor z pomorskimi parlamentarzystami w najgorszym stylu amerykańskiego “pork” załatwili sobie agencję. Na rympał. Widzisz tam jakieś uzasadnienie, dlaczego Gdańsk, a nie Szczecin, Katowice, Rzeszów czy Białystok? Ja też nie.

        Prawdziwa żenada polega na tym, że jest wiele ośrodków w Polsce, które w ten czy inny sposób mają do czynienia z badaniami kosmicznymi: oczywiście najwiekszym jest Warszawa, ale są ludzie to ciągnący w Rzeszowie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Toruniu, Białymstoku i innych ośrodkach. Co najsmutniejsze, nie słyszałem o NICZYM z Gdańska.

        Zna ktoś jakiś gdański wkład? Na razie trwa gwałtowne poszukiwanie “co tu można zrobić” oraz przylepianie na wydrę POLSA do Politechniki Gdańskiej.

        http://pg.edu.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/hWGncmoQv7K0/content/id/28371283

        Na innych uczelniach takie rzeczy robi się od pewnego czasu i IMVVHO lepiej: ale ich senatorowie im nie załatwili zabawki. Zabawki kosztem całej Polski i ostatecznego rezultatu naukowego.

        Od serwisu kosmonauta.net oczekiwałem monitorowania sprawy i piętnowania nadużyć.
        Centra kompetencji powinny być w miejscu kompetencji, a nie tam, gdzie rektor-senator sobie załatwił.