Mimo cięć budżetowych i wzrostu cen w imporcie, Rosja chce zbudować nowe stanowiska dla Sojuzów.

Koszty federalnego programu kosmicznego wzrosły o około 30% z uwagi na sankcje nałożone na Rosję przez wiele państw na świecie, poinformował  w miniony czwartek sekretarz Roskosmosu ds. statystyk Denis Łyskow.

Na spotkaniu w Dumie Państwowej (niższej izbie parlamentu Federacji Rosyjskiej) powiedział też, że „obecna sytuacja ekonomiczna, oznacza dla Roskosmosu trudną sytuację. Z powodu tych wskaźników musieliśmy gruntownie przemodelować nasz program kosmiczny”. Sankcje i spadek wartości rubla drastycznie zwiększył koszty niektórych importowanych technologii i urządzeń.

Takich problemów zdaje się nie mieć ministerstwo obrony Federacji, które tego samego dnia, ustami rzecznika Aleksieja Zołotuchina, zapowiedziało rozbudowę kosmodromu w Plesiecku.

Do 2019 roku wojsko chce zbudować tam trzy nowe stanowiska startowe dla rakiet Sojuz-2, a wcześniej dokonać renowacji całego kompleksu. W ramach renowacji mają powstać 72 nowe obiekty, a 26 ma zostać wyremontowanych. Plesieck powstał w 1957 roku i jest jednym z największych kosmodromów na świecie.

Pierwszy start z nowego stanowiska miałby się odbyć już w 2017 roku.

Przekaż dalej

2 komentarze

  1. Koszty rosyjskiego programu kosmicznego wzrosły o 30% z uwagi na sankcje? O do licha, nie wiedziałem, że rosyjski program tak bardzo uzależniony jest od czynników zagranicznych! Zaskoczenie.

    • Hubert Bartkowiak na

      Tak jest, i dotyczy to nie tylko Rosji. Rosja bardzo często importuje urzędzenia telekomunikacyjne dla swoich satelitów. Misje europejskie też, nawet do 50%, wykorzystują elementy zagraniczne. Raczej nie ma kraju na świecie, który jest samowystarczalny pod każdym względem technologicznym.