Vulcan – nowa, częściowo odzyskiwalna rakieta ULA

2

Następca Atlasa V i Delty IV będzie nosił nazwę Vulcan i będzie częściowo odzyskiwany.

Vulcan - nowa rakieta ULA - i jej logo / Credit: ULA

Vulcan – nowa rakieta ULA – i jej logo / Credit: ULA

W głosowaniu internetowym zorganizowanym przez United Launch Alliance oddano ponad milion głosów. Internauci zdecydowali, że nowa rakieta nośna, którą roboczo nazywano Next Generation Launch System, ma mieć nazwę Vulcan. Jak można się domyślać, internauci szukali tu pewnie częściej nawiązania do fikcyjnej planety i rasy z uniwersum Star Treka niż do starożytnego boga ognia.

W finale głosowania wzięły 3 nazwy wybrane spośród 400 propozycji zgłoszonych przez pracowników ULA: Vulcan, Zeus i Galaxy One. Nazwę, jak i samą rakietę, uroczyście zaprezentowano w trakcie 31. Space Symposium w USA.

Nowa rakieta ma przynieść odpowiedź na dwa palące problemy ULA: rosyjskie silniki i rosnącą presję konkurencyjnego SpaceX.

Vulcan skorzysta z silników BE-4 opracowywanych przez Blue Origin lub równolegle zamówionego projektu silników z firmy Aerojet Rocketdyne. ULA chce się w ten sposób uniezależnić od rosyjskich silników RD-180. Z uwagi na relację z Rosją, ich wykorzystywanie jest silnie krytykowane przez opinię publiczną a nawet rząd USA, który nie chce by ich więcej sprowadzano. Siły Powietrzne USA i Kongres przeznaczyły nawet specjalną pulę pieniędzy na opracowanie nowego, wydajnego silnika na paliwo ciekłe, którego konstrukcja byłaby całkowicie amerykańska.

Start rakiety Vulcan - wizualizacja / Credit: ULA

Start rakiety Vulcan – wizualizacja / Credit: ULA

ULA jest też pod silną presją SpaceX, który oferuje rakiety nośne w niższych cenach i niedługo wkroczy na rynek startów wojskowych i rządowych, na którą ULA przez dekady miała monopol.

Nowa rakieta ma powstawać etapami, które w końcowym efekcie mają ponieść konkurencyjność ULA na rynku. Całość prac przewidziana jest na 9 lat i będzie kosztowała około 2 miliardów USD.

Pierwszym etapem będzie nowy pierwszy człon z którymś z nowych silników wspomnianych wyżej, BE-4 lub AR-1. Preferowany jest BE-4, ale ostateczna decyzja ma zapaść w 2016. Ich proces certyfikacji w Siłach Powietrznych USA ma się rozpocząć jeszcze w tym roku. Nowy człon odziedziczy wydłużone zbiorniki paliwa z rakiety Delta IV, która zostać wycofana z użytku w 2018 roku. Mimo, że rakieta będzie mogła zostać wzbogacona aż o 6 rakiet dodatkowych na paliwo stałe, to nie będzie miała takiego udźwigu jak Delta IV Heavy (prawie 26 ton an LEO). Prezes ULA, Tory Bruno, zapowiedział, że w ciągu 12 miesięcy firma wystosuje formalne zapotrzebowanie do podmiotów przemysłowych na większy stopień główny. Jako wykonawcy typowani są tu Orbital ATK albo Aerojet Rocketdyne.

Kolejnym ma być nowy drugi człon – Advanced Cryogenic Evolved Stage (ACES), którego debiut przewiduje się w 2019 roku. Do tego czasu używany będzie stopień Centaur. ACES ma się charakteryzować możliwością kilku tygodni pracy w przestrzeni kosmicznej i możliwością wielokrotnego uruchamiania, ograniczoną jedynie ilością paliwa. Zależnie od misji ma mieć od 1 do 4 silników. Nowy silnik zostanie wybrany w ciągu kilku lat. Konkurować będą tu: silnik RL10 firmy Aerojet Rocketdyne (obecnie używany w rakietach Atlas V i Delta IV), silnik BE-3 firmy Blue Origin, i silnik opracowywany wspólnie przez ULA i XCOR. Osłony aerodynamiczne mają pozostać niezmienione.

Technika SMART odzyskiwania rakiet Vulcan / Credit: ULA

Technika SMART odzyskiwania rakiet Vulcan / Credit: ULA

Trzecim etapem ma być częściowe odzyskiwanie pierwszego członu. Firma chce tu wykorzystać sprawdzony przez dziesięciolecia sposób polegający na przechwytywaniu ładunku w locie przez śmigłowiec, tutaj nazywany Sensible Modular Autonomous Return Technology.

SMART przewiduje, że po zakończeniu pracy I członu nastąpi odłączenie silników od zbiorników paliwa. Silniki zostaną osłonięte nadmuchiwaną pokrywą ochronną i będą opadały na spadochronach hamujących. Następnie zostaną przechwycone w locie przez specjalnie wyposażony śmigłowiec.

Samolot JC-130B przechwytuje kapsułę powrotną satelity Corona, Edwards AFB, rok 1969 / Credit: USAF

Samolot JC-130B przechwytuje kapsułę powrotną satelity Corona, Edwards AFB, rok 1969 / Credit: USAF

Choć taka metoda przechwytywania wydaje się ryzykowna, to została opanowana do perfekcji już w latach 60. XX wieku. W ten sposób USAF przechwytywała opadające na spadochronach kapsuły z kliszami filmowymi z satelitów wywiadowczych pierwszych serii programu Corona.

Odzyskane, sprawdzone i recertyfikowane silniki będą mogły zostać użyte ponownie. Jest to o tyle istotne, że silniki stanowią nawet 2/3 kosztu pierwszego członu rakiety. Bruno ma nadzieję, że koszt startu Vulcana będzie się zamykał w 100 mln. USD. Pierwsza próba odzyskania silników miałaby odbyć się w 2024 roku, rok po wprowadzeniu do służby członu ACES.

(ULA, SFN, SN)

Przekaż dalej

2 komentarze

  1. 2024?? no to Musk może się odprężyć w fotelu.. do tego czasu opracuje już swój Colonial Transporter

    • Z tego co rozumiem, odzyskiwać silniki będą w 2024, a latać zaczną od 2019, czyli za 4 lata. Nie tak odległa to przyszłość.