Stan śledztw w sprawie Antaresa i SpaceShipTwo

2

Śledztwa w sprawie katastrof rakietoplanu SpaceShipTwo i rakiety Antares wchodzą w końcową fazę.

W ciągu kilku miesięcy, jeśli nie tygodni, powinny zakończyć się śledztwa w sprawie dwóch katastrof jakie miały miejsce w USA jesienią 2014 roku: katastrofy SpaceShipTwo firmy Virgin Galactic i katastrofy rakiety Antares firmy Orbital ATK (wtedy jeszcze Orbital Science).

Antares

Palące się szczątki Antaresa-130 / Credit: NASA

Palące się szczątki Antaresa-130 / Credit: NASA

Dwudziestego pierwszego kwietnia na zebraniu Komitetu Aeronautyki i Inżynierii Kosmicznej (Aeronautics and Space Engineering Board, AESB) Narodowej Rady Naukowej George Nield, szef Biura Komercyjnego Transportu Kosmicznego przy Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA), przekazał, że w ciągu kilku tygodni powinien otrzymać raport w sprawie katastrofy Antaresa.

Śledztwo, prowadzone przez Orbital ATK pod nadzorem FAA, nie zmieniło lokalizacji domniemanej przyczyny katastrofy, którą to upatruje się w silniku AJ-26. Tydzień wcześniej, na 31. Space Symposium, prezes Flight System Group w Orbital ATK, powiedział, że przyczyna nieudanego startu leżała w nadmiernym zużyciu jednego z łożysk turbopompy silnika AJ-26. Nie powiedział jednak, co było przyczyną tego zużycia.

Swoje śledztwa prowadzi równolegle jeszcze NASA i dostawca silnika, Aerojet Rocketdyne. Ten ostatni zapowiedział zakończenie śledztwa w ciągu kilku tygodni.

SpaceShipTwo

Na tym samym spotkaniu AESB, Nield powiedział także, że ciągu 1-2 miesięcy powinno zostać zamknięte dochodzenie w sprawie katastrofy SpaceShipTwo. Śledztwo prowadzi Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (National Transportation Safety Board, NTSB). W wypadku tym zginął jeden z pilotów-oblatywczy. Drugi został ranny.

SpaceShipTwo podchodzi od lądowania / Credits: Virgin Galactic

SpaceShipTwo podchodzi od lądowania / Credits: Virgin Galactic

Według przewodniczącego NTSB Christophera Harta, pełen raport z tego dochodzenia powinien zostać opublikowany do końca roku. Ostatni raz NTSB oficjalnie wypowiadała się o wypadku 12 listopada 2014.

Wiadomo, że Rada typowała czynnik ludzki, jako główną możliwą przyczynę wypadku. Uwaga śledczych była skupiona na decyzji drugiego pilota o przedwczesnym zwolnieniu mechanizmu zmiany geometrii skrzydeł rakietoplanu.

Według NTSB wpływ na przebieg wydarzeń w trakcie katastrofy mógł leżeć w założeniach według jakich zbudowano kokpit pojazdu: „Zasadniczo byli przeciwni automatyzacji. Wszystko miało być sterowane możliwie ręcznie”. Gdy pierwszy raz śledczy NTSB przyjrzeli się kokpitowi SpaceShipTwo, to porównywali go do kokpitów samolotów z lat 50.

Według NTSB takie założenie wdrożone w pojeździe, który po odpaleniu silnika przyspiesza w tempie 3g, mogło nie być właściwe. Uruchomienie silnika rakietowego to jedna z krytycznych faz lotu. Pilotowi, obciążonemu wieloma zadaniami, poddanemu przeciążeniu, w dodatku w rękawiczkach, może być trudno wykonywać precyzyjne ruchy w tak skonstruowanym kokpicie.

Lot SS2 zakończony katastrofą / Credits - Kenneth Brown

Lot SS2 zakończony katastrofą / Credits – Kenneth Brown

NTSB przyznaje, że SpaceShipTwo jest statkiem pionierskim i jego konstruktorzy mają prawo nie mieć doświadczenia w takich sprawach. Rada nie ukrywa też, że i ona nie jest doświadczona w takich dochodzeniach, bo to pierwsza katastrofa komercyjnego statku kosmicznego jaką bada. Z uwagi na ograniczoną jurysdykcję FAA nad lotami kosmicznymi, raport końcowy może nawet nie zawierać rekomendacji, które zwykle są wnioskami na przyszłość mającymi zapobiec powtórzeniu się wypadku.

Nield powiedział, że nie będzie jednak zaskoczony, jeśli w czasie, gdy opublikują raport, wszystko, co by w nim zarekomendowali już będzie wdrażane przez Virgin Galactic i Scaled Composites. Panuje bowiem jasność, że wszystkim stronom zależy, aby taka katastrofa nigdy więcej się nie powtórzyła.

Jedno ze zdjęć szczątków SS2 / Credits - twitter

Szczątki SS2 / Credits – twitter

Nield podkreślił też, że ogromnym ułatwieniem dla śledczych było to, że statek wysyłał parametry lotu na ziemię. NTSB nie musiała zajmować się zabezpieczaniem i analizowaniem zapisów “czarnych skrzynek”, tylko od razu miała dostęp do ogromnej ilości danych o locie. Według Nielda, na takim rozwiązaniu skorzystałoby lotnictwo cywilne.

(SN)

Przekaż dalej

2 komentarze

  1. Przy każdym takim przedsięwzięciu jest duuuże ryzyko. To normalne. Pierwsze samoloty odrzutowe też spadały. Pierwsze samoloty spadały. Piloci eksperymentalni własnie na to się godzą.

    • Tak… a śledztwa są potrzebne, ale prowadzi się je nie po to by ukarać winnych, tylko aby znaleźć przyczyny, co pomoże w późniejszym czasie uniknąć większej liczby ofiar.