Polski udział w budowie lądownika InSight

2

Centrum Badań Kosmicznych uczestniczy przy budowie jednego z instrumentów, który znajdzie się na pokładzie marsjańskiego lądownika InSight.
Od połowy lat 90. XX wieku trwa “inwazja” robotów na Marsa. Wszystko rozpoczęło się w 1997 roku, od misji Mars Pathfinder oraz Mars Global Surveyor. Te dwie misje odbyły się w tym samym czasie, gdy na Ziemi ukazały się wyniki badań o możliwych śladach życia w meteorycie marsjańskim ALH84001.

Od tego czasu na powierzchnie Czerwonej Planety wysłano wiele lądowników oraz łazików. Nie wszystkie misje się udały, jednak łącznie wszystkie wyprawy dostarczyły dużej ilości wiedzy, które diametralnie zmieniły nasze postrzeganie Marsa. Dziś wiadomo, że w przeszłości na Czerwonej Planecie przynajmniej czasowo występowała woda w stanie ciekłym, zarówno w formie strumieni jak i zbiorników wodnych. Wiemy również, że na Marsie znajdują się związki organiczne. Dość mało jednak wiadomo o przeszłości geologicznej Czerwonej Planety.

Model instrumentu HP3 dla misji InSight / Credits - K. Kanawka

Jeden z wczesnych modeli instrumentu HP3 dla misji InSight / Credits – K. Kanawka

Za mniej niż rok, w marcu 2016, w kierunku Marsa wyruszy lądownik NASA o nazwie InSight. Tym razem będzie to stacjonarny lądownik, bazujący na Mars Phoenix, który osiadł w maju 2008 roku w regionie Vastitas Borealis, w regionie arktycznym północnej półkuli planety. Głównym celem misji Mars InSight będzie zbadanie wnętrza Czerwonej Planety za pomocą trzech głównych instrumentów naukowych: SEIS, HP3 i RISE.

Instrument HP3 jest budowany przy współudziale polskich naukowców i inżynierów z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN) w Warszawie. HP3, czyli Heat Flow and Physical Properties Package, jest instrumentem, który się wbije w marsjańskie podłoże, aż do głębokości około 5 metrów. Z dostępnych informacji wynika, że w CBK wykonano dużą część prac przy HP3, m.in. przeprojektowano instrument oraz przeprowadzono część testów.

HP3 bazuje częściowo na wcześniejszych penetratorach, które zostały zbudowane w CBK: KRET (księżycowy instrument), CHOMIK, zainstalowany na pokładzie rosyjskiej sondy Fobos-Grunt oraz MUPUS, który znalazł się na pokładzie europejskiego lądownika kometarnego Philae. Dotychczasowe doświadczenia CBK pozwoliły na przetestowanie i dostosowanie szpicy penetratora, co umożliwia zmniejszyć opór podczas wbijania się w marsjański grunt nawet o kilkanaście procent.

Lądownik InSight zostanie umieszczony w okolicach równika marsjańskiego. Zasilanie będzie pochodzić z paneli słonecznych, podobnych do tych z misji Phoenix.

Głównym naukowcem projektu został W. Bruce Banerdt z JPL, związany wcześniej z łazikami marsjańskimi MER Spirit i Opportunity. Czas trwania misji określono na dwa lata (jeden rok marsjański), a budżet na 425 milionów dolarów, wyłączając koszty wyniesienia. Projekt InSight jest bardzo międzynarodowy – oprócz naukowców z USA, Francji i Niemiec w pracach będą uczestniczyć także Belgowie, Austriacy, Kanadyjczycy, Japończycy, Szwajcarzy, Polacy oraz Brytyjczycy.

Wciąż nie wiadomo, czy kiedykolwiek na Marsie istniało życie. Naukowcy przypuszczają, że powierzchnia Czerwonej Planety jest dziś zbyt niegościnna, by jakiekolwiek proste życie mogło się na niej utrzymać. Jest jednak możliwe, że pod powierzchnią Marsa istnieją pewne “oazy życia”, gdzie wciąż utrzymują się proste bakterie.

Misja Mars InSight bezpośrednio nie będzie poszukiwać życia, jednak dzięki temu lądownikowi powinniśmy dowiedzieć się nieco więcej na temat struktury wewnętrznej tej planety. Może to być ważna poszlaka w poszukiwaniu potencjalnych miejsc zdatnych do życia dla prostych organizmów.

Żartobliwie można napisać, że Mars jest jedyną znaną planetą zamieszkałą jedynie przez roboty. Jest w tym zasługa także polskich naukowców i inżynierów.

(NASA, CBK)

Przekaż dalej

2 komentarze

  1. Ile jeszcze misji nie będzie “bezpośrednio” poszukiwać życia? Ile jeszcze pieniędzy wydamy na dowiedznie sią “nieco więcej” ?????

  2. A jak trafią na kamień? Jak się przez niego przebiją, gdy lądownik pozostanie nieruchomy?