BEAM Bigelowa w tym roku na orbicie

0

Testowy nadmuchiwany moduł BEAM firmy Bigelow trafi jeszcze w tym roku na ISS.

William Gerstenmaier (NASA) i Jason Crusan (NASA) oglądają moduł BEAM firmy Bigelow, 12 marca 2015 / Credit: NASA

William Gerstenmaier (NASA) i Jason Crusan (NASA) oglądają moduł BEAM firmy Bigelow, 12 marca 2015 / Credit: NASA

Jeszcze w tym roku na orbitę trafi nadmuchiwany moduł testowy firmy Bigelow. Moduł zostanie dołączony do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS. BEAM – Bigelow Expandable Activity Module – został zbudowany na zamówienie NASA. Agencja chce w ten sposób testować nowe technologie, ale też nowe sposoby kontraktowania usług.

BEAM powstał w ramach umowy z NASA z 2012 roku, opiewającej na 17,8 mln. USD. Budowa modułu została zakończona 12 marca. W oficjalnym zakończeniu tej fazy projektu w centrali Bigelow w North Las Vegas wziął udział Robert Bigelow, założyciel i prezes Bigelow Aerospace (BA), i William Gerstenmaier, dyrektor NASA ds. eksploracji i operacji załogowych NASA.

Pod koniec marca moduł trafi do Centrum Lotów Kosmicznych im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie. Tam zostanie przygotowany do wrześniowego lotu na pokładzie statku transportowego Dragon. Moduł przez dwa lata będzie dołączony do portu modułu Tranquility. Po rozłożeniu i nadmuchaniu, moduł ma zapewnić 16 kubików dodatkowej przestrzeni na Stacji, aczkolwiek na razie pozbawionej funkcji użytecznych. Przez ten czas astronauci będą sprawdzali zachowanie się modułu w przestrzeni kosmicznej, w tym jego przepuszczalności promieniowania jonizującego i odporności na mikrometeoroidy.

Wizualizacja procesu podłączania BEAM do ISS / Credit: NASA

Moduł będzie przez większość czasu “odcięty” od Stacji. Astronauci mają wchodzić do niego co 4-6 miesięcy, aby zebrać dane pomiarowe i obserwacyjne. Jeśli NASA będzie zadowolona z przebiegu eksperymentu, rozważy dalsze, szersze wykorzystanie dodatkowej przestrzeni. Będzie to wymagało pewnych prac, bo BEAM nie posiada żadnych systemów podtrzymywania życia.

William Gerstenmaier (NASA) i Robert Bigelow (Bigelow Aerospace) na uroczystym zakończeniu prac nad BEAM, 12 marca 2015 / Credit: Bigelow Aerospace

William Gerstenmaier (NASA) i Robert Bigelow (Bigelow Aerospace) na uroczystym zakończeniu prac nad BEAM, 12 marca 2015 / Credit: Bigelow Aerospace

Jak mówił podczas uroczystości Jason Crusan, kierownik działu zaawansowanej eksploracji przestrzeni kosmicznej w NASA, niemal całe zebrane doświadczenie inżynierów kosmicznych dotyczy konstrukcji sztywnych. Konstrukcje dmuchane obiecują wiele zalet i udogodnień, ale dotąd nie było możliwości rozstrzygnięcia wielu wątpliwości. Inżynierowie są bowiem zmuszeni do prac teoretycznych, z modelami, używając licznych, trudnych do weryfikacji założeń. Wyniesienie BEAM pozwoli zebrać rzeczywiste dane o zachowaniu się konstrukcji dmuchanej w trakcie długiego przebywania w przestrzeni kosmicznej.

Kontrakt zawarty między NASA a Bigelow Aerospace ma charakter umowy ze stałą ceną (firm fixed price) z dodatkowymi zastrzeżeniami odnośnie kluczowych efektów pracy, głównie startu i testów na Stacji. W skrócie, jeśli misja się nie powiedzie, firma nie otrzyma zapłaty. Taki podział ryzyka pozwolił BA na większą swobodę prac, zaś NASA mogła ograniczyć zasoby związane z projektem do 5 osób. Dla Bigelow to szansa zademonstrowania koncepcji mieszkalnych modułów kosmicznych, które w przyszłości firma chciałaby użyć do budowy pierwszych kosmicznych hoteli.

Do 2017 roku Bigelow chciałby zbudować dwa duże moduły dmuchane, tzw. B330, o objętości 330 metrów sześciennych każdy. To około 1/3 całej objętości hermetycznej części ISS.

(NASA, BA)

Przekaż dalej

Komentarze są wyłączone.