Amerykanie sceptyczni wobec lotów załogowych

5

Badanie Monmouth Universtity pokazuje, że Amerykanie są sceptycznie nastawieni do lotów załogowych.

Monmouth University przeprowadził w USA w grudniu 2014 roku sondaż telefoniczny na reprezentatywnej grupie 1008 Amerykanów (błąd 3,1 pkt. proc.). Pytano w nim o załogowe loty kosmiczne.

Opublikowane 16 lutego wyniki pokazują, że amerykańska opinia publiczna wydaje się być sceptyczna wobec opinii, że prywatne firmy będą w stanie w najbliższych dekadach zaoferować “zwykłym ludziom” loty w kosmos.

Mimo, że 58% ankietowanych powiedziało, że prywatne przedsiębiorstwa powinny móc wysyłać ludzi w kosmos (37% było za tym, aby zajmowały się tym jedynie instytucje rządowe), to ponad połowa (55%) uważała, że nawet w ciągu 20-30 lat takie loty nie będą dostępne dla przeciętnego człowieka. Taki stan w przyszłości jako prawdopodobny lub bardzo prawdopodobny uznało 44% badanych.

Interesujące jest, że mężczyźni wyraźniej wspierali wysiłki firm prywatnych. Zgodę na wynoszenie ludzi w kosmos przez prywatne firmy wskazywało 71% mężczyzn i 44% kobiet. Za tym, że takie loty powinny pozostać w domenie państwa opowiadało się 26% mężczyzn i 44% kobiet.

Jeszcze ciekawsze jest, że ponad 2/3 ludzi (69%) odmówiłoby lotu w kosmos (nie uszczegóławiano czy chodzi o lot suborbitalny czy orbitalny), nawet bezpłatnego. Dwadzieścia osiem procent zgodziłoby się na taki lot.

Fakt rozwijania misji załogowych w głęboką przestrzeń kosmiczną pozostaje dla Amerykanów kontrowersyjny. Na pytanie czy rząd USA powinien przeznaczać „miliardy dolarów na wysyłanie astronautów na Księżyc, Marsa czy asteroidy”, 50% ankietowanych odpowiedziało, że nie, a 42% – tak. Tu również istniała podobna asymetria ze względu na płeć, ale za to nie było widać wyraźnego podziału ze względu na przynależność partyjną.

W ogólności, Amerykanie uznają jednak wydatki na przestrzeń kosmiczną jako zasadne. Jako korzystne dla kraju określiło je 51% respondentów. Przeciwnego zdania było 43%.

(SN)

Przekaż dalej

5 komentarzy

  1. 1. “(…) ponad połowa (55%) uważała, że nawet w ciągu 20-30 lat takie loty nie będą dostępne dla przeciętnego człowieka.” – powstaje pytanie, kim jest “przeciętny człowiek” – przeciętnym obywatelem USA czy może chodzi o przeciętnego przedstawiciela homo sapiens w ogóle. W tym drugim przypadku warto by zauważyć, że obecnie nie stać go nawet na międzykontynentalny lot samolotem, a co dopiero w kosmos.

    2. Mężczyźni interesują się podbojem kosmosu, bo z natury są eksploratorami. Jest to pozostałość ewolucyjna. Z tego samego powodu mężczyźni mają większą tolerancję chłodu, lepsza orientację w przestrzeni oraz bujniejsze owłosienie. Kobiety zaś bardziej interesuje to co się dzieje na miejscu – w rodzinie i w domu (jaskini).

    3. “Miliardy dolarów” to dla przeciętnego obywatela rzecz trudna do zobrazowania. Gdyby zamiast tego określenia pytać o procentowy udział wydatków na badania kosmosu w budżecie Stanów Zjednoczonych, a jeszcze lepiej o miesięczną kwotę, jaką ów Amerykanin miałby na nie przeznaczyć, zapewne wynik ankiety byłby zgoła odmienny.

    4. Nie powinno nas dziwić, że ludzie w większości odmawiają lotu w kosmos, Aktualnie jest to sport dla samobójców, a w każdym razie dla osób, u których żądza eksploracji przewyższa żądzę przetrwania. Moim zdaniem 69% odmów lotu w kosmos to i tak bardzo optymistyczny wynik. Sam oczywiście chętnie skorzystałbym z propozycji lotu w kosmos, ale jakoś jeszcze nikt mi tego nie zaproponował 🙁

    • 2. Nie bardzo wiem po co wrzucać w ewolucję i naturę, ciężko nazwać podbój kosmosu w jakikolwiek sposób uzasadniony rozwojem ewolucyjnym (o ile mężczyźni nie wyhodują sobie odporności na próżnię xD) Może i reprezentatywna grupa amerykanek woli zajmować się “jaskinią”, ale nie widzę powodu do uogólnień.

      • Nie do końca rozumiem ten wpis – mam wrażenie, że niektóre wyrazy i znaki interpunkcyjne zostały w nim połknięte 😉
        Nie twierdzę, że podbój kosmosu jest uzasadniony ewolucyjnie, ale potrzeba eksploracji – już owszem. Najwyraźniej swego czasu cecha ta dawała przewagę i pozwalała przetrwać.
        Potwierdzam, że posłużyłem się uogólnieniami, pisałem o cechach występujących u przeważającej liczby osobników w ramach całej populacji. Osobiście znam bardzo owłosione przedstawicielki płci pięknej oraz facetów, którzy gubią się przy byle okazji w mieście czy niewielkim nawet lesie. Są to jednak wyjątki. Przecież rozmawiamy o badaniu statystycznym. Nikt nie zakłada, że z takiego badania można wysnuć wnioski dopiero, gdy osiągnie się 100% identycznych odpowiedzi. Podobnie jest z próbą wyjaśnienia przyczyn takiego stanu rzeczy.

        • Podbój kosmosu jest jak najbardziej uzasadniony ewolucyjnie – przetrwanie gatunku. Mniej, czy bardziej świadomie zdajemy sobie sprawę, że Ziemia ma “okres gwarancji”, który kiedyś upłynie. Druga sprawa to liczebność populacji – miejsca na Ziemi w końcu braknie, a jeszcze szybciej możliwości wyżywienia. Co prawda można ograniczać rozrost populacji, ale jest to w sprzeczności z naszą naturą – człowiek, to zdobywca, gatunek ekspansywny… gdyby było inaczej, to dalej huśtalibyśmy się na drzewach i okładali patykami.

          • Pozwolę sobie się nie zgodzić.
            Podbój kosmosu jest uzasadniony, ale nie ewolucyjnie. O ile wiem, żaden z gatunków będących naszymi przodkami, nie podbijał kosmosu, no chyba że uznamy teorię panspermii za prawdziwą. Podbój kosmosu jest na pewno racjonalny, ale nie ma nic wspólnego z ewolucją.
            Co do liczebności populacji, wygląda na to, że ostatnimi czasy jej przyrost ostro wyhamowuje. Model rodziny z 2-3 dzieci rozpowszechnia się nie tylko w Azji Wschodniej, ale także w Afryce, czyli w rejonach odpowiedzialnych za największy globalny przyrost ludności w ciągu ostatnich 100 lat. Jeżeli tendencja ta się nie zmieni, globalna populacja wkrótce ustabilizuje się na mniej-więcej stałym poziomie. Zapewne takie rejony jak Europa czy Ameryka Północna doświadczą dalszego spadku liczebności populacji.
            Są inne powody podboju kosmosu – moim ulubionym i najważniejszym jest ciekawość.