Problem z łotewskim PECS?

0

Do 31 stycznia rząd Łotwy musi wpłacić do ESA 1,3 mln EUR, inaczej nie rozpocznie programu PECS. Rząd Łotwy się ociąga.

Do końca tej dekady wiele państw z regionu Państw Nadbałtyckich oraz Europy Środkowej powinno dołączyć do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Ten proces rozpoczął się w 2009 roku, wraz z wejściem Czech do ESA. Kolejnym państwem była Rumunia (2011), a po niej Polska pod koniec 2012 roku. W tym roku do ESA dołączy Estonia oraz Węgry.

Kolejne państwa także przygotowują się do wejścia do ESA. Tryb, w którym postępuje integracja z ESA jest następujący: podpisanie umowy o współpracy, po którym kilka lat później podpisuje się umowę European Cooperating State (ECS). W uproszczeniu, umowa o współpracę pozwala na wspólne działania przy projektach naukowych, z kolei ECS dopuszcza udział firm danego państwa w projektach ESA.

Kolejnym etapem jest program Plan for European Cooperating State (PECS), który jest pięcioletnim etapem przygotowawczym do wejścia do ESA. W trakcie programu PECS państwo aspirujące do ESA wydaje pewną ilość funduszy rocznie (minimum około 1-1,5 M EUR) na projekty realizowane przed krajowe podmioty. Selekcję projektów przeprowadza wspólnie ESA oraz delegacja rządowa danego państwa i jednym z podstawowych wymagań wniosków jest ich zbieżność z programami realizowanymi przez ESA.

W ostatnim roku PECS następują negocjacje akcesyjne z ESA, zakończone oficjalnym wejściem danego państwa do tej agencji kosmicznej. W trakcie negocjacji państwo ustala wielkość swojej składki, podzielonej na część obowiązkową i opcjonalną, m.in. względem własnych aspiracji w sektorze kosmicznym.

Łotwa w tym roku powinna rozpocząć program PECS, który ma trwać do 2019 roku. Stawkę programu PECS ustalono na minimum 1,3 M EUR rocznie dla tego państwa. Niestety, okazuje się, że rząd Łotwy nie jest przygotowany na ten wydatek i ociąga się z płatnością. ESA wyznaczyła termin 31 stycznia na płatność.

Łotewskie środowiska naukowe i technologiczne planują przedstawić swojemu rządowi potrzebę integracji z ESA. Podobnie jak w przypadku Polski, Łotwa boryka się z niewielkim udziałem w projektach badawczo-rozwojowych realizowanych przez Komisję Europejską (m.in. zakończony 7 Program Ramowy i rozpoczęty „Horyzont 2020”).

Państwo samo finansuje prace badawczo-rozwojowe w niewielkim zakresie, nawet na niższym poziomie niż Polska. W konsekwencji, Łotwa, wspólnie z Bułgarią i Rumunią, jest określana w języku angielskim jako „modest innovator”. Jest to jeden z dwóch najważniejszych argumentów, jaki zostanie przekazany rządowi Łotwy.

Z drugiej strony, na Łotwie powstaje kilka zaawansowanych rozwiązań, które są konkurencyjne na światowym rynku. Przykładowo, na Łotwie są produkowane precyzyjne lasery, które m.in. były nabywane przez polskie jednostki badawczo-rozwojowe. Większość z tych rozwiązań może jednak już niebawem okazać się przestarzała i utracić swoje rynki zbytu.

Podobną sytuację zaobserwowano w ostatnich latach na Węgrzech (dwie rundy programu PECS), głównie wskutek braku decyzji politycznej w sprawie pełnej integracji z ESA. Jest to drugi z najważniejszych argumentów, które zostaną przedstawione rządowi Łotwy przed 31 stycznia.

Na początku przyszłej dekady w skład ESA może wchodzić ponad 30 państw – o ponad 10 więcej niż obecnie. Oprócz państw Unii Europejskiej, do ESA mogą dołączyć także Turcja, Izrael i Ukraina. Będzie to wyzwanie dla ESA, szczególnie że większość państw aspirujących do tej organizacji jest małych. Czy wśród przyszłych państw w ESA znajdzie się Łotwa?

(Kosmonauta.net)

Przekaż dalej

Komentarze są wyłączone.