Polska Agencja Kosmiczna w Gdańsku!

19

Siedziba Polskiej Agencji Kosmicznej znajdzie się w Gdańsku. Poprawka Senatu została przegłosowana w Sejmie.

W piątek rano 26 września odbyły się głosowania nad przyjęciem poprawek do ustawy zgłoszonych przez Senat w sierpniu. Mimo, iż we wrześniu Sejm proponował odrzucić poprawkę dotyczącą umiejscowienia siedziby w Gdańsku, dzisiaj została przegłosowana dzięki trzem głosom, które wyłamały się z partyjnej dyscypliny.

Jak informował portal Trójmiasto.pl, już w czwartek wieczór było wiadomo, że PO może poprzeć poprawkę umiejscawiającą POLSĘ w Gdańsku. Wpływowa posłanka z Pomorza, Agnieszka Pomaska (PO), mówiła, że liczy na wsparcie wszystkich, którym bliska jest idea decentralizacji państwa. Przytaczała przykład Narodowego Centrum Nauki, umiejscowionego w Krakowie.

Wiadomość o przemieszczeniu centrali POLSA z Warszawy do Gdańska szczególnie źle przyjęły kręgi naukowe. Kilka dni temu na konferencji prasowej zarzucili oni rządzącej partii, że poprawki Senatu uczynią agencję kolejnym polem partyjnych wpływów, a nie merytoryczną instytucją o rzeczywistych możliwościach działania. Takie zdanie przedstawili, m.in. dr Włodzimierz Lewandowski, i profesorowie Marek Banaszkiewicz, Piotr Wolański i Zbigniew Kłos.

Spotkanie jury polskiej edycji konkursu Galileo Masters 2014, 29 sierpnia 2014 / Credit: Kosmonauta.net

Doktor W. Lewandowski, trzeci od lewej, na spotkaniu jury polskiej edycji konkursu Galileo Masters 2014, 29 sierpnia 2014 / Credit: Kosmonauta.net

Po porannym głosowaniu, w wypowiedzi dla Rzeczpospolitej, dr Lewandowski nazwał lokowanie POLSY w Gdańsku “sabotażem państwa”. Ratunek w takiej sytuacji widzi w prezydencie. Uważa, że umieszczenie agencji w Gdańsku oddala ją od resortów gospodarki i obrony, z którymi powinna ściśle współpracować, a jednocześnie naraża na bycie “zabawką lokalnych profesorów”, jak pisze Rzeczpospolita. Stanowisko Lewandowskiego popiera rzecznik PSL-u Krzysztof Kosińki.

Lewandowski zarzuca też, że inne przyjęte poprawki, zwiększające uprawnienia premiera kosztem rady agencji, czynią z niej instytucję fasadową. Według doktora fasadową tak bardzo, jakby jej nie było w ogóle.

O ile, co do zarzutu fasadowości można nie mieć obiekcji – tak specjalistyczna agencja powinna być maksymalnie merytoryczna i fachowa, szczególnie jeśli ma być efektywna, to jednak krytykowanie fizycznej lokalizacji, nie wydaje się słuszne.

W dobie telefonów i e-maili podróżowanie na trasie Warszawa – Gdańsk wydaje się być, co najwyżej “kłopotliwe”. Również dla gości zza granicy. Sprawy jakimi ma się zajmować agencja dotyczą raczej procesów długotrwałych, najczęściej również powiązanych z działaniami europejskimi. W takich przypadkach lokalizacja wydaje się mieć drugorzędne znaczenie.

Umieszczanie takiej instytucji poza stolicą nie jest jednak “nienormalne”. Można przytoczyć przykład Wielkiej Brytanii, gdzie UK Space Agency mieści się w 155 tys. mieście Swindon (tam też mieścił się poprzednik UKSA, BNSC), tuż obok Rady Technologii Strategicznych. Brytyjskie centrum kosmiczne położone jest zaś koło Harwell, wsi pod Oxfordem. Niemiecka DLR ma centralę w Kolonii. Duński Narodowy Instytut Kosmiczny położony jest w Kongens Lyngby, na północ od Kopenhagi, a holenderski w Utrechcie. Grecka agencja kosmiczna mieści się w Penteli (koło Aten). Hiszpańska INTA, w Torrejón de Ardoz (koło Madrytu). Szwedzka, w Solnej, po sąsiedzku ze Sztokholmem. A w końcu indyjska ISRO ma centralę w Bangalore.

POLSA będzie miała za zadanie koordynować działania sektora, zarówno jego sfery naukowej jak i przemysłowej, które dziś są rozproszone między różne instytucje i resorty (przede wszystkim Ministerstwo Gospodarki), identyfikować zastosowania technologii kosmicznych na Ziemi, tworzyć specjalistyczne ośrodki badawcze, rozpowszechniać zebraną wiedzę, etc.
Agencja ma zacząć działać od 1 stycznia 2015 r. Jej początkowy budżet szacuje się na 5-10 milionów złotych rocznie. Personel będzie liczył od 20 do 30 osób. W ciągu dekady może się on rozrosnąć do 200-300 osób, głównie naukowców i inżynierów.
Według ustawy, agencją kierować będzie prezes (powoływani będą przez radę agencji, podobnie jak i wiceprezes), a rada agencji będzie liczyła 13 członków. Dziewięciu z nich będzie powoływanych na wniosek Rady Ministrów. Pozostali czterej będą wskazywani przez premiera spośród grona naukowców.
Przekaż dalej

19 komentarzy

  1. No to tym bardziej nie rozumiem – w jaki sposob kilka osob ulokowanych w Gdansku ma zmniejszyc biurokracje i poprawic koordynacje prac ministerstw i urzedow centralnych, ktore mieszcza sie w Warszawie???

    • Krzysztof Kanawka na

      przecież POLSA ma być niezależna i ma być agencją, a nie biurem.
      Tak na prawdę to sprawa drugorzędna, gdzie będzie agencja, byleby jeden zespół ekspertów (a nie jak obecnie – magistrów z przydziału z ministerstw) reprezentował Polskę przed ESA czy Komisją Europejską. Oczywiście, oraz reprezentował polski sektor przed ministerstwami, ale to chyba nie będzie się dziać każdego dnia, tylko np raz na miesiąc.

  2. Andrzej Kotarski na

    Zgadzam się z kolegą/koleżanką AAA. Podczas mojej kilkuletniej pracy dla jednego z Komitetów PAN można było wyraźnie zauważyć uciążliwość pracy dla członków ww. komitetu wynikającą z niedogodności dojazdów. Efektem tego były absencje na posiedzeniach lub sporadyczna obecność członków i przez to obniżony wkład merytoryczny do posiedzeń plenarnych. Podobna sprawa dotyczyła zaproszonych gości z Ministerstw lub innych urzędów publicznych. I nie rozwiąże tego ani mailowanie czy rozmowa telefoniczna czy lokalny patriotyzm. W przypadku POLSY będzie gorzej, bo negatywne implikacje odbiją się na:
    1. Merytorycznym wkładzie specjalistów – ograniczonych lokalizacją agencji.
    2. Współpraca międzynarodowa – Utrudniona i uciążliwe podróże przedstawicieli na sesje paneli ESA lub UN COPUOS.
    3. Ograniczenie współpracy z resortami publicznymi i przedstawicielami z powodu podanego w pkcie (1).
    Reasumując: miało być wspaniale, wyszło jak zwykle. Kolejna synekura dla polityków mało zainteresowanych tematem, a bardziej profitami ze stworzonych nowych ciepłych posadek.

  3. Mimo mojego lokalnego patriotyzmu (Toruń wszakże byłby najlepszym pomysłem! ^^) to cieszę się, że nie będzie umiejscowiona w Warszawie. Podróże między Warszawą naprawdę nie są zbytnio uciążliwe (choć mam nadzieję, że kiedyś poprawią szybkość połączenia kolejowego), a skupianie wszystkich instytucji w jednym mieście nie wydaje się rozsądnym krokiem.

    Co do lokalności miejscowych uniwersytetów – mam nadzieję, że jakość i znaczenie POLSy będzie na tyle duże, że nie będzie ona definiowana przez miasto w którym się znajduje.

    • POLSA jeszcze nie powstała, a już ją politycy psują… Coraz trudniej mi jest mieć nadzieję, że wyjdzie z tego coś wartościowego.

    • Jakoś nikt nie podaje konkretnych kontrargumentów ws. negatywnego wpływu lokalizacji POLSA w Gdańsku na jej operacyjne funkcjonowanie…

      • I moderatorzy mój jeden długi wpis “przeciwko” Gdańskowi postanowili nie upublicznić…

    • Aegis Maelstrom na

      Podróże do Gdańska mogą być szalenie uciążliwe, jeśli ktoś ma je wykonywać codziennie. 😛

      A jeszcze poważniej: POLSA w swoim działaniu ma przejąć rolę pełnioną do tej pory przez Centrum Badań Kosmicznych PAN, które mieści się w Warszawie. Przy przenosinach do Gdańska albo ktoś wyłoży spore pieniądze na przenosiny tych osób z rodzinami nad Bałtyk + zorganizowanie im jeszcze np. pracy na uczelni (nierealne) albo trzeba będzie wszystkich wdrażać od zera.

      Co więcej, po sąsiedzku z CBK PAN mieszczą się astronomowie z CAMK PAN. Ich też przenieść czy “tylko” dowozić? Ponadto CBK PAN i CAMK PAN tworzą konsorcjum operujące polskimi satelitami BRITE.
      Nadto: to z Politechniki Warszawskiej wysłano pierwszego studenckiego satelitę; tam jest wiele osób zajmujących się mechatroniką, optyką, fizyką, astronomią itp. sprawami. Tam są też ministerstwa i kooperanci. Dość przyzwoite lotnisko międzynarodowe też jest plusem.

      Ja wiem, że polski raczkujący kosmos to nie tylko Warszawa: są łaziki z Białegostoku czy Wrocławia czy inne zasilanie z Łodzi – ale ci ludzie też mają bliżej do tej znienawidzonej stolicy.

      A co właściwie jest w tym Gdańsku? Jeśli ktoś liczy, że będą pieniądze na wielką agencję i uczynienie z uniwersytetu lub politechniki w Gdańsku uczelni na światowym poziomie, to się przeliczy. Na razie problem z tym mają centralne uniwersytet i politechnika w Warszawie.

      Pieniędzy będzie MAŁO. 5-10 mln PLN. I fajnie, by one nie poszły na nową siedzibę, dyrechtorów z nadania i przejazdy/przeloty Gdańsk-Warszawa, tylko na rzeczy konkretne.

      • Aegis Maelstrom na

        Swoją drogą, mało osób chyba sobie zdaje sprawę, jak wysoki koszt powoduje praca w dwóch lokalizacjach jednocześnie: to nie jest kwestia głupich biletów drugą klasą TLK, ale:
        – porządnych biletów i noclegów
        – diet
        – opóźnień we wszystkim (bo np. coś idzie papierem bo musi być podpis)
        – zmarnowanego czasu pracowników (i znów wszystko idzie wolniej i drożej).

        Oczywiście pytanie jest, czym POLSA ma się zajmować. Jeśli to będzie synekura od pierdzenia w stół, to może być nawet na ranczo jakiegoś polityka.

      • Hubert Bartkowiak na

        Tak jak pisze KK, POLSA nie ma przejąć obowiązków CBK czy CAMK. To raczej CBK zostanie zwolniony z pewnych rzeczy, które robił do tej pory jako “tymczasowa” polska agencja kosmiczna.

        Ja pozwolę się z głosem Aegisa nie zgodzić. Szczególnie z pytaniem “A co właściwie jest w tym Gdańsku?”, które jest wręcz absurdalne. Oto chodzi, żeby COŚ było także poza Warszawą, np. POLSA w Gdańsku, NCN w Krakowie, agencja X Poznaniu albo centrum Y w Rzeszowie.

        Pracownicy POLSY nie będą codziennie dojeżdżać z Warszawy. Będą mieszkać i pracować w Gdańsku. Oto właśnie chodzi. By tacy urzędnicy, takie miejsca pracy, był także poza Warszawą. Tak, relokacje kosztują, i warto ponieść cenę dystrybucji kadr, i wszystkiego co się z tym wiążę (dochodów -> wydatków -> usług, etc.). By wyrównać nierówność jaką jest Warszawa na mapie Polski.

        To, że CBK i CAMK robią BRITE nie ma nic do rzeczy. Te instytucje mają być co najwyżej wykonawcami polityki kosmicznej tworzonej przez POLSA. Aby to robić nie muszą być w jednym mieście! Tak samo Politechnika Gdańska nie powinna liczyć na zbyt wiele po siedzibie POLSY.

        To, że warszawskie lotnisku ma dużo połączeń jest efektem tego, że w Warszawie jest dużo centralnych urzędów. Jeśli będą one również w innych miastach, to również i tamtejsze lotniska zyskają na znaczeniu.

        Co do wydatkowania pieniędzy. Ja osobiście chciałbym, aby POLSA miała ładną, nowoczesną siedzibę na światowym poziomie, zarówno wyposażenia jaki i architektonicznym, by tamtejsi pracownicy nie cisnęli się po kilku w klitkach postsowieckich budynków, tylko mogli w komforcie pracować tak, jak ja sam chciałbym pracować. Tym bardziej, że na rzecz własnego kraju. To, że dyrektorzy będą z nadania – może będą. Dla pracownika zawsze są z nadania. To, że urzędnicy sobie polatają – niech latają. Niech to robią – niech złośliwcy przyjmą, że w samolocie pewnych głupot nie mogą zrobić.

        • W tej wypowiedzi widac wyraznie zasadnicza roznice w rozumieniu podstawowego celu powolania POLSA. Dla mnie mialo to byc wspieranie rozwoju polskiego sektora kosmicznego, a nie wspieranie rozwoju Gdanska czy innego miasta. To niestety wymaga ulokowania jej tam , gdzie da sie zapewnic jej najbardziej efektywne funkcjonowanie i najlepsze kadry , a Gdansk – z calym szacunkiem – tych kryteriow nie spelnia.
          Ograniczone srodki, jakimi ma dysponowac POLSA, powinny byc przeznaczone na dzialania merytoryczne , dofinansowywanie projektow polskich podmiotow (nie wszystko da sie zrealizowac w ramach programow ESA czy UE, krajowe srodki tez sa potrzebne). NIE nalezy przeznaczac ich na koszty administracyjne, ktorych latwo mozna uniknac.
          I dwie uwagi szczegolowe do poprzedniego komentarza
          uciazliwosc podrozy do/z Gdanska – latac na tej trasie moze premier, ale nie zwykli urzednicy czy pracownicy uczelni. Oni korzystaja z pociagu drugiej klasy, bo takie jest obowiazujace prawo. Strata czasu i pieniedzy na dojazdy jest oczywista.
          Realokacja kadr – fajnie brzmi w teorii, ale w praktyce sprawdza sie w odniesieniu do mlodych absolwentow uczelni, ktorzy nie maja jeszcze rodziny. Moze jacys “single” beda chcieli przeprowadzic sie do Gdanska, ale osoby z rodzinami? Powiedzmy ze maz czy zona dostanie propozycje pracy w POLSA, a co z praca dla drugiego z malzonkow? Ma z niej zrezygnowac i liczyc na to, ze uda sie jemu – osobie z zewnatrz – znalezc cos w zupelnie obcym miescie? Czy byc bezrobotnym? Albo zostac z dziecmi w Warszawie, a swoja “druga polowe” ogladac w weekendy?

          • Hubert Bartkowiak na

            Ale to jest cel POLSY, cel statutowy. Ale nie będzie jej szkodziło, jak przy okazji zrobi samą swoją obecnością coś jeszcze. Jeśli jakieś kadry będą potrzebne, to można je sprowadzić do Gdańsku – miejsce naprawdę nie ma tu znaczenia! Jakoś duże firmy prywatne potrafią wdrażać z powodzeniem programy relokacyjne, i nie dla młodych bez zobowiązań, a dla ludzi w wieku 30-50 lat z rodzinami, i nic im nie jest, co więcej – potrafią efektywnie funkcjonować przy rozproszonej lokalizacji. Tym bardziej, że to do Warszawy ludzie się zwykle muszą przeprowadzić, bo tam jest praca. Teraz ma szansę być odwrotnie. Pamiętać należy, że do pracy nikt nie zmusza. Jeśli ktoś przy tej okazji będzie musiał zmienić miejsce pracy, to z tego co wiem, pracodawca może to zrobić za pomocą wypowiedzenia zmieniającego, czyli albo się zgadzasz albo rezygnujemy ze współpracy…

            Naprawdę, do codziennej pracy nie będą tu potrzebne stała obecność osobista. Może zarządu, tak, ale nie szeregowych pracowników.

          • Krzysztof Kanawka na

            Aaa, wydaje mi się, że po prostu źle zrozumiałeś czym ma być POLSA – przynajmniej na początku.
            Aktualnie za koordynację polskiej polityki kosmicznej odpowiada kilka ministerstw i agencji rządowych. Jest to duży przerost biurokracji, który prowadzi do dużych opóźnień i problemów we wdrażaniu odpowiednich programów. POLSA ma to scalić i reprezentować mocne stanowisko Polski w ESA czy UE oraz na krajowym polu.
            Domyślam się, że w wyobraźni agencja kosmiczna dla Ciebie to NASA, ale tak z pewnością nie będzie na początku w Polsce. Pamiętajmy, że wiele z zadań, które wypełnia NASA w Polsce (w skrócie i uproszczeniu) wykonuje wiele różnych instytutów z całego kraju – od CBK, poprzez ILOT, różne uczelnie czy CBK w Borowcu. Więc “nie tędy droga”.
            Kwestia relokacji moim zdaniem jest przez Ciebie niepotrzebnie wyolbrzymiana, gdyż początkowo w POLSA ma być praca dla kilku osób, a nie całej setki. Ponadto, aktualnie wielokrotnie obserwuje się trend odwrotny – gdzie w Warszawie “połówka” musi pracować, a “druga połówka” czeka cały tydzień w innej części Polski. Jest na to “społeczna akceptacja” (czy jak się to zwie), więc w ewentualnych kilku indywidualnych przypadkach POLSY będzie pewnie podobnie.
            Pozdrowienia z Toronto 🙂
            PS. w moim przypadku sytuacja jest jeszcze lepsza: Bergen dzielę z Gdańskiem/Warszawą w kwestiach osobistych. Nie pisałem jeszcze do ministerstw, uczelni, premiera czy pracodawców “jak żyć”, ale może powinienem? 😉

  4. Aegis Maelstrom na

    No i niestety, do Polski przychodzi zaraza z USA: “pork” rzucany poszczególnym regionom, by zdobyć poparcie dla swoich polityków w nadchodzących wyborach.

    Idea szerszej dystrybucji instytucji po Polsce jest słuszna i w ogóle (choć pamiętajmy, że Polska NIE jest krajem federalnym), natomiast obawiam się, że POLSA jest fatalnym miejscem, by taką rewolucję zaczynać.

    A najsmutniejsze jest to, że nie ma żadnego sensownego merytorycznego powodu, dlaczego w Gdańsku, a nie Białymstoku, Radomiu czy Zielonej Górze – lub po prostu w Toruniu. Z całym szacunkiem, gdańskie uczelnie są bardzo lokalne i prędko to się nie zmieni. W praktyce nie będzie stać Polski na budowanie POLSA, a także porządnego uniwersytetu, całej bazy, relokowanych firm-kooperantów itp. od podstaw.
    Wszyscy wiedzieli, że naturalnym miejscem jest Warszawa, ale paru lokalnych polityków postanowiło zagrać o głosy, a inni zagłosowali na złość rządowi. I w ten sposób przypuszczalnie wyjdzie kulawy stworek, by ktoś się mógł pochwalić, a inny wziąć pieniądze. Wspaniały kraj.

    • Doceniając “lokalny patriotyzm” ulokowanej w Gdańsku redakcji Kosmonauty, należy podkreślić, że ulokowanie siedziby POLSA w miejscu tak odległym od Warszawy degraduje ją do roli prowincjonalnego urzędu, a nie poważnej instytucji państwowej.
      Dwa przykłady:
      – w skład Rady Agencji mają wchodzić przedstwiciele ministerstw najbardziej zainteresowanych działalnością kosmiczną oraz najważniejszych podmiotów polskiego sektora kosmicznego z biznesu i nauki. Ile z tych instytucji mieści się w Gdańsku? Ilu członków kierownictwa tych podmiotów, zwłaszcza dyrektorów departamentów z ministerstw, poświęci 12-14 godzin, żeby wziąć udział w posiedzeniu Rady (spotkanie powiedzmy ma trwać 2 godziny, do tego po ok. 5 godzin podróży w jedną stronę, bo do czasu jazdy pociągiem trzeba doliczyć dojazdy z i na dworzec)?
      – współpraca międzynarodowa: z iloma stolicami europejskimi Gdańsk ma bezpośrednie połączenia lotnicze? Ile czasu i przesiadek na lotniskach zajmie np. dotarcie do lub z Paryża czy Rzymu? Dodatkowe 2 dni na podróż (jeden dzień tam, drugi z powrotem) plus koszty dodatkowych noclegów w hotelach doliczane do każdego wyjazdu zagranicznego przedstawicieli POLSA bardzo zwiększą koszty administracyjne funkcjonowania tej agencji. Czy nie lepiej byłoby te pieniądzie przeznaczyć na inne cele, np. dofinansowanie projektów polskich podmiotów?

      • Krzysztof Kanawka na

        Zespół Kosmonauty jest z całej Polski – siedzibę mamy w Gdańsku. Nasz “lokalny patriotyzm” jest rozłożony w dużej części Polski. 🙂