Potężne huragany na Uranie

2

Na początku sierpnia tego roku astronomowie zaobserwowali masywne huragany na Uranie.

W 1986 roku sonda Voyager 2 przeleciała w pobliżu Urana. Były to jedyne bliskie pomiary tej planety. Wówczas atmosfera Urana wydawała się być bardzo „spokojna” – zaobserwowano jedynie kilka małych chmur, które nie miały charakterystyk sztormu. Reszta atmosfery tej planety była bardzo jednorodna.

W 2007 roku, podczas okresu równonocy na Uranie, zaobserwowano kilka większych huraganów. Większość z nich dość szybko zanikła, jednak był to wyraźny dowód na zmienną aktywność w atmosferze Urana. Niektóre jednak z huraganów wydają się być długowieczne – jeden z nich, nazwany „Berg”, był obserwowany od 2000 do 2009 roku. W tym czasie „Berg” dokonał migracji od 35 stopni szerokości południowej do kilku stopni na południe od równika, gdzie uległ rozproszeniu.

Siedem lat po równonocy zaobserwowano kolejne potężne huragany na Uranie. Jeden z nich był podobny rozmiarami do „Berga” i może się okazać tak samo długowieczny. Według astronomów obecnie obserwowane huragany mogą być wirami sięgającymi w głębsze warstwy atmosfery Urana.

Od czasu równonocy w 2007 roku północny biegun Urana jest stale oświetlony, a do południowego nie dociera światło słoneczne. Ta sytuacja potrwa aż do 2049 roku.

Obecnie nie planuje się żadnej misji bezzałogowej ku tej planecie. Niestety wszystkie większe agencje kosmiczne na całym świecie przeżywają obecnie „chude lata”. Bezzałogowa sonda, która by dokonała tylko ograniczonych i krótkich badań (bez wejścia na orbitę), kosztowała by prawdopodobnie około jednego miliarda dolarów. Z kolei orbiter Urana mógłby być nawet i kilka razy droższy. Takich funduszy na nową (kolejną), stosunkowo dużą misję bezzałogową do zewnętrznego Układu Słonecznego w tej chwili brakuje. Ponadto, innym problemem są kurczące się zapasy radioizotopowych źródeł zasilania, które już w tej chwili poważnie zagrażają planowanym misjom na początku przyszłej dekady.

(Keck)

Przekaż dalej

2 komentarze

  1. Ludzie z ESA mają koncepcję na taką misję, nazwaną wstępnie ODINUS. Ma być względnie tania, nie tej kategorii co Cassini, a raczej typu New Horizons, niemniej -o ile doczeka się realizacji- jest bardzo obiecująca i przy okazji daje okazję, żeby Europa wreszcie zrobiła w kosmosie coś wyjątkowego, i z rozmachem.

    Szczegóły: http://odinus.iaps.inaf.it/

  2. Twierdzenie że obecnie żadnej światowej agencji kosmicznej nie stać na wysłanie sondy kosmicznej do zewnętrznego układu słonecznego np. orbitera Urana lub Neptuna jest zakłamane. Po prostu pieniądze są ale na poszukiwanie śladów życia na Marsie, obserwację planetoid czy mega-drogą rakietę SLS. Za każdym razem gdy naukowcy z Europy i USA sugerują wysłanie sondy na Urana spotykają się z odmową bo… tam nie ma życia. Co stoi na przeszkodzie żeby po 2020 roku wysłać za pomocą komercyjnej rakiety Falcon Heavy ważącą kilka ton sondę z napędem jonowym która w 15 lat osiągnęłaby orbitę Urana – Biurokracja. Poza tym ostatnio kongres USA ostatecznie zezwolił na rozpoczęcie produkcji Plutonu 238 do radioizotopowych generatorów rtg zasilających sondy do zewnętrznego układu słonecznego.