SpaceX: udany start, nieudane odzyskanie

2

Falcon 9 v1.1 wystartował dzisiaj z sześcioma satelitami Orbcomm. Odzyskanie 1. członu rakiety nie powiodło się.

W poniedziałek 14 lipca o godzinie 15:15 GMT miał miejsce start rakiety Falcon 9 v1.1 z sześcioma satelitami łącznościowymi Orbcomm. Start miał miejsce ze stanowiska SLC-40 z przylądku Canaveral.

Ładunkiem prywatnej rakiety Falcon 9 było sześć 170 kilogramowych satelitów Orbcomm OG2 do przesyłania danych. Dołączyły one do floty 25 satelitów tej konstelacji. Konstelacja Orbcomm firmy Sierra Nevada Corp. obsługuje prawie 900 000 klientów i służy do przesyłania krótkich pakietów informacji między mobilnymi terminalami, którymi w praktyce są ciężarówki, statki, wagony kolejowe, punkty infrastruktury energetycznej, boje, itp.

Satelity trafiły na orbitę o wysokości 750 km i nachyleniu 47 stopni w 35 minucie lotu. Po godz. 16:00 GMT Sierra Nevada potwierdziła satelizację wszystkich 6 statków.

Kilkukrotnie przekładny start przebiegł bez zakłóceń, jednak nie udało się przeprowadzić procedury odzyskania 1. członu rakiety nośnej. Elon Musk, właściciel SpaceX – operatora rakiety, poinformował poprzez Twittera, że człon wodował, ale zaraz potem nastąpiło “przerwanie ciągłości kadłuba”, rozumiane jako eksplozja (“kaboom”). Dokładna analiza telemetrii powinna dać odpowiedź, czy stało się to w wyniku wodowania, czy też przewrócenia się rakiety i uderzenia o taflę oceanu.

Był to 15 start rakiety z rodziny Falcon (trzeci w 2014 roku), a piąty typu Falcon 9 v1.1. Kolejny lot rakiety Falcon 9 v1.1 planowany jest na sierpień 2014.

(SpaceX, SFN)

Share.

2 komentarze

  1. Od długiego czasu kibicuje firmie Space X i jej startom rakiet Falcon 9 v1.0 i v1.1 Warto przypomnieć że używana obecnie wersja v1.1 przy udźwigu 13 ton na LEO kosztuje 65 mln. dolarów za jeden egzemplarz – nie ma obecnie na światowym rynku rakiet nośnych innej rakiety o zbliżonych możliwościach za tą cenę. Jej starty są dwa razy tańsze od amerykańskich rządowych rakiet Atlas 5, Delta 4 czy Delta 2. Jednak firma Space X pragnąc za wszelką cenę odzyskać pierwszy stopień Falcona 9 v1.1 może w końcu wpaść na złą drogę. W czasie poprzedniego startu tej rakiety z kapsułą Dragon crs-3 niemal się to udało, jednak sztormowe fale zniszczyły ten stopień zanim zdążyły dopłynąć statki wyławiające. Space X na pewno będzie ponawiać próby w trakcie następnych startów Asiasat 6 i Asiasat 8, i prawie na pewno starty te będą wielokrotnie odkładane z powodu dopracowania telemetrii odzyskania pierwszego członu. Może w końcu uda się odzyskać 1 stopień w dobrym stanie technicznym, ale obawiam się że zwiąże się to ze zwiększeniem nakładów finansowych dla osiągnięcia tego celu i w konsekwencji wzrostem kosztów pojedynczego startu Falcona 9 v1.1 Rakieta ta nawet bez odzyskiwania świetnie radzi sobie na rynku rakiet nośnych dla celów komercyjnych (Space X ma już manifest ponad 50 startów do 2019 roku). Wzrost produkcji tych rakiet wyniesie – według Space X – 25 sztuk w 2014 roku i 40 w 2015 roku a częstotliwość startów nawet dwa razy w miesiącu. Każdy udany start rakiety czy pojazdu Dragon wzmacnia reputację firmy w oczach klientów. Dlaczego więc za wszelką cenę odzyskiwać 1 stopień?

    • Elon Musk mówił wprost o motywacji odzyskiwania 1 stopnia. Generalnie chodzi o to, że wysokie koszty rakiet a w konsekwencji eksploracji kosmosu wynikają stąd, że są one jednorazowego użytku. Gdyby udało się je uwielorazowić, to byłby to pierwszy krok w intensywnej eksploracji kosmosu. Odzyskanie 1 stopnia to pierwszy krok na tej drodze. Kibicuje SpaceX, żeby im się udało.