Rosyjskie RD-180 produkowane w USA?

0

Siły Powietrzne USA rozważają uruchomienie licencyjnej produkcji rosyjskich silników RD-180, podaje Space News. Zaogniająca się sytuacja na Krymie sprawia jednak, że taki zamiar może okazać się mrzonką.

Według Space News amerykańskie siły powietrzne mają starać się o licencję na produkcję silników rakietowych RD-180. Miałyby o to formalnie wystąpić w ciągu kilku tygodni. Nie wiadomo jak na taką decyzje może wpłynąć obecna sytuacja na Krymie i napięcie między USA a Rosją.

RD-180 to silnik wywodzący się jeszcze z konstrukcji radzieckich. Stanowi “połowę” czterodyszowego silnika RD-170, zaprojektowanego dla rakiet Energia. Jest chyba jednym z nielicznych przykładów wysokorozwiniętego produktu technologicznego z Rosji pożądanego w USA. Produkowane przez Energomasz silniki są w USA używane jako jednostki napędowe rakiet Atlas V. Do tej roli przygotowuje je firma joint-venture RD Amross.

W 1996 projekt RD-180 wygrał przetarg na jednostkę napędową ulepszonego I członu rakiety Atlas, produkowanego przez Lockheeda Martina. Dotychczas Energomasz dostarczył do USA ponad 70 sztuk tego silnika, każdy wart ponad 10 milionów USD. Umowa na  dostawy została podpisana w 1997 i potrwa co najmniej do 2018 roku. Uważa się, że pozwoliła ona przetrwać Energomaszowi najtrudniejsze dla niego lata po rozpadzie ZSRR i załamaniu się krajowego programu kosmicznego. Również teraz eksport RD-180 do USA stanowi 1/3 przychodów firmy.

Umowa jest zrealizowana już w 75%, ale amerykanie nie chcą porzucać rakiet Atlas. Rosja jednak nie jest skora do przedłużenia kontraktu- rakiety Atlas wynoszą bowiem amerykańskie satelity wojskowe, które Moskwa postrzega jako zagrożenie lub co najmniej jako brak symetrii w tym zakresie. Wydarzenia na Krymie z ostatniego tygodnia mogą jeszcze bardziej podzielić oba kraje i utrudnić zawarcie nowej umowy. Brak silników do rakiet skomplikuje amerykańskie harmonogramy programów kosmicznych. Może spowodować opóźnienia i podwyższenia kosztów (zmiana rakiety nośnej i związane z tym problemy techniczno-logistyczne).

Waszyngton mógłby więc kupić licencję na ich produkcję. Rodzi to jednak wiele pytań, w tym o sens opłacalności takiego przedsięwzięcia. Koszt produkcji silników w USA byłyby o około połowę większy. Kosztować będzie sama licencja oraz sprowadzanie kluczowych elementów z Rosji. Co gorsza, szczególnie w sytuacji obu stron, produkcja licencyjna wymaga zaufania między stronami. Rosja musi jednak brać pod uwagę, że utrata przez Energomasz takiego klienta może znowu doprowadzić firmę do finansowej zapaści. Sugeruje się, że Rosja musiałaby wysyłać o 25% rakiet więcej w kosmos (obecnie ok. 30 startów rocznie), aby Energomasz miał odpowiednią liczbę zleceń. Wyjściem mogą być tu ostatnie plany administracji centralnej Federacji Rosyjskiej dążące do produkowania możliwie największej liczby satelitów w kraju, a nie zleceniu ich produkcji poza Rosję. Co więcej, systematycznie rośnie budżet kosmiczny Rosji, która od zeszłego roku jako jedyny kraj poza USA wydatkuje na ten cel ponad 10 miliardów USA rocznie.

Zobacz też:

(SN, SD)

Share.

Comments are closed.