Międzynarodowe badania meteorytu czelabińskiego

0

Międzynarodowy zespół badaczy opublikował pierwsze wyniki badań meteorytu czelabińskiego. Część z nich określana jest jako “przełomowa”.

Międzynarodowy zespół badawczy składający się z 57 naukowców z dziewięciu krajów, pracujący pod przewodnictwem Olgi Popowej z Instytutu Dynamiki Geosfery Rosyjskiej Akademii Nauk i Petera Jenniskensa z NASA Ames Research Center i SETI Institute, po raz pierwszy zgromadził szczegółowe informacje o efektach upadku na Ziemię małego asteroidy  meteorytu czelabińskiego, który 15 lutego spadł na terytorium Rosji.

Jak podaje NASA w komunikacie prasowym, zebrano bezprecedensowe dane o upadku meteorytu, które zrewolucjonizowały naszą wiedzę o tego typu zjawiskach. Meteoryt czelabiński jest największym ciałem niebieskim jakie wtargnęło w atmosferę Ziemi od 1908 roku (od czasu meteorytu tunguskiego), a więc też pierwszym zjawiskiem jakie mogliśmy obserwować i badać współcześnie dostępnymi nam urządzeniami i metodami.

Przyczynkiem do możliwości dobrego zbadania zjawiska była jego obserwacja przez dużą ilość kamer, głównie telewizji przemysłowej i rejestratorów samochodowych. Dało to naukowcom unikalną możliwość wzajemnego porównania i skalibrowania wielu obserwacji. Dzięki temu zespół badawczy stworzył nową skalę porównawczą dla modelowania upadków asteroidów. “Naszym celem było zrozumienie wszystkich przyczyn i skutków fali uderzeniowej”, wyjaśniał Peter Jenniskens, główny współautor raportu opublikowanego w Science.

Jak mówi Olga Popowa, kluczem w badaniach było zarejestrowanie relacji mieszkańców będących naocznymi świadkami i osobami rejestrującymi zdarzenie. Zespół pracował z nimi przez kilka tygodni po wydarzeniu, gdy wspomnienia i fakty były jeszcze świeże dla świadków.

Dzięki kalibracji materiału wideo poprzez zrównanie pozycji jasnych gwiazd na nieboskłonie, porównanie położenia i długości cieni, zespół Jenniskensa i Popowej wyznaczył średnicę meteoroidu na 20 metrów, a prędkość uderzeniową meteorytu na 19 kilometrów na sekundę. Wysokość na której doszło do rozpadu ciała niebieskiego wyznaczono na 29,7 kilometra. W tej fazie meteoroid był obserwowany jako jaśniejszy od Słońca dla ludzi oddalonych nawet o 100 kilometrów. Około 1200 osób zostało rannych na skutek działania fali uderzeniowej. Dwadzieścia pięć osób twierdzi, że przebywając na zewnątrz w trakcie rozpadu meteoroidu doznało oparzeń od jego blasku. Moc wybuchu oszacowano na 500-600 kiloton TNT (trotylu).

{module[346]}

W innym badaniu opublikowanym w Nature przez naukowców z Kanady i Czech, podaje się, że meteoroid znad Rosji posiadał 19 metrów średnicy, masę 12 000 ton (wcześniej parametry te szacowano na 7 metrów i 10 000 ton), i że mógł być częścią 1200-metrowej asteroidy 86039, pierwszy raz zarejestrowanej w 1999, jako regularnie zbliżającej się do orbity Ziemi. Meteoryt sklasyfikowano jako chondryt LL.

Z powodu wysokiej temperatury duża część materii tworzącej meteoroid wyparowała. Ilość materii, która spadła na Ziemię szacuje się na 4 do 6 ton, w czym ujęty jest ponad 600 kilogramowy fragment wyłowiony 16 października z jeziora Czerbakuł. Naukowcy przypuszczają, że rozpad meteorytu nastąpił z powodu licznych wewnętrznych uszkodzeń jakie wcześniej istniały w jego wnętrzu. Przekroje fragmentów meteorytu pokazują bowiem siatkę żył uderzeniowych przechodzących przez jego wnętrze. Powstają one, gdy asteroidy zderzają się między sobą. Ciepło generowane podczas takich zderzeń powoduje topienie się żelaza i niklu w ich wnętrzu, widocznych potem jako zgrubienia, żyły metalu. Badania laboratoryjne pokazały, że fragment meteorytu poddany parciu ulega zniszczeniu właśnie w tych miejscach.

Mike Zolensky, kosmochemik z Johnson Space Center, twierdzi, że czasem powstanie takich żył może wzmocnić strukturę asteroidy, ale w tym wypadku doszło do jej osłabienia. Do zderzenia mogło dojść około 4,4 miliarda lat temu, tj. około 115 milionów lat po uformowaniu się Układu Słonecznego. Naukowcy podkreślają znaczenie tego, że wydarzenia dosłownie z “zarania dziejów” wpłynęły na powstanie fali uderzeniowej miliardy lat później.

Jak mówi Qing-Zhu Yin, profesor wydziału nauk o ziemi i planetach Uniwersytetu Kalifornia-Davis, współuczestnik opublikowanych badań, “jeśli ludzkość nie chce skończyć jak dinozaury, musi szczegółowo badać zdarzenia takie jak to”.

(NASA, AFP, SPX)

{module[346]}

Share.

Comments are closed.