Blue Origin – prace nad statkiem załogowym

0

Spośród czterech firm, które rywalizują ze sobą w ramach programu Commercial Crew Program, mającego na celu stworzenie komercyjnego systemu transportu orbitalnego, Blue Origin jest najbardziej tajemniczą. Mówi o swoich pracach rzadko i na ogół nie więcej niż musi, korzystając z publicznych pieniędzy.

Blue Origin prowadzi równolegle dwa projekty, które się zazębiają: suborbitalny i orbitalny. W obydwóch pracuje nad nowatorskimi technologiami – w pełni odzyskiwanymi systemami transportu kosmicznego. Pomysł polega na wprowadzeniu możliwości samodzielnego powrotu wszystkich członów rakiety na ziemię. Nie będą to uskrzydlone promy kosmiczne, ale rakiety o tradycyjnym kształcie, tyle że nie spadające po wykorzystaniu na ziemię czy do oceanu, ale powoli opadające na własnych silnikach – takiego rozwiązania nikt jeszcze nie stosuje.

W programie suborbitalnym testowany jest statek New Shepard, który taką właśnie technologię – pionowego startu i lądowania, stosuje. Firma odniosła na tym polu pewne sukcesy, chociaż w ubiegłym roku statek testowy oznaczony PM2 rozbił się osiągając wcześniej wysokość 14 km.

W programie orbitalnym stosowane są podobne rozwiązania, ale na większą skalę – w odniesieniu do rakiety orbitalnej. Ze względu na złożoność prac w pierwszych startach zastąpi ją znana rakieta Atlas 5 spółki Boeinga i Lockheeda – ULA. Budowana jest kapsuła z materiałów kompozytowych (nie metalowa – to także nowatorskie rozwiązanie), która będzie dowozić kolejne załogi do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kapsuła, nosząca na razie nazwę Space Vehicle (SV), w odróżnieniu od dotychczas użytkowanych kapsuł Apollo, Sojuz, czy w przyszłości Orion, ze względu na swój kształt podwójnego stożka będzie posiadała jednak znaczącą własną siłę nośną, co zmieni sposób jej lądowania.

Pod koniec kwietnia Blue Origin pomyślnie zakończył testy przeprowadzane w tunelu aerodynamicznym w ośrodku badawczym firmy Lockheed Martin w Dallas. Badano właściwości aerodynamiczne statku podczas powrotu do atmosfery oraz jego zdolność do zmian trasy lotu, co zwiększy dostępne trajektorie lądowania SV, a także ułatwi jego powrót w sytuacjach awaryjnych. W ciągu kilku tygodni przeprowadzono ponad 180 testów.

Planuje się, że w tym roku Blue Origin przeprowadzi jeszcze testy ratunkowego systemu ucieczkowego (LAS, Launch Abort System), który stosuje również nowatorska technikę, określaną jako „pusher”, odmienną od znanej np. ze statków Sojuz. Zamiast silników rakietowych umocowanych nad statkiem i unoszących go znad rakiety w przypadku zagrożenia dla załogi, tutaj będzie ona unoszona silnikami zainstalowanymi w module serwisowym statku. Umożliwi to również lądowanie na tych silnikach, co znacznie zwiększy bezpieczeństwo załogi. W tym celu opracowano specjalny system kontroli ciągu silników. Testy zostaną przeprowadzone na pomniejszonym modelu statku.

Ponadto Blue Origin planuje testy komory spalania silnika BE-3. Jest to silnik o ciągu 445 kN na paliwo ciekłe: ciekły wodór z ciekłym tlenem jako utleniaczem. Testy zostaną przeprowadzone w Stennis Space Center należącym do NASA, gdzie niedawno silnik ten został zainstalowany. Będzie to podstawowy silnik dla statków budowanych przez Blue Origin.

(Blue Origin)

Model kapsuły SV w tunelu aerodynamicznym / Źródło: Blue OriginWyniki analizy numerycznej - rozkład ciśnień dla kapsuły SV / Źródło: Blue Origin

Share.

Comments are closed.