USA: do śledzenia GPS-em potrzebny jest nakaz sądowy

0

Sąd Najwyższy USA uznał, że do śledzenia podejrzanego za pomocą urządzenia GPS potrzebna jest zgoda sądu.

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał wyrok w głośnej sprawie Antoine Jonesa, opisywanej na łamach Kosmonauty w listopadzie zeszłego roku. Sąd przychylił się do zdania, że całodobowe śledzenie położenia podejrzanego za pomocą odbiornika GPS jest naruszeniem jego prywatności i w związku z tym wymaga zgody sądu. Wyrok ten nadaje ton w dyskusji o wpływie nowoczesnych technologii na prywatność obywateli.

W poniedziałek 24 stycznia Sąd Najwyższy USA uznał, że policja potrzebuje sądowego nakazu przeszukania, aby móc śledzić położenie podejrzanego za pomocą odbiornika GPS. Sprawa dotyczyła skazanego Antoine’a Jonesa, właściciela klubu nocnego w Waszyngtonie, podejrzanego o handel narkotykami. Sąd uznał stosunkiem głosów 9 do 0, tj. jednogłośnie, że policja dopuściła się naruszenia swobód obywatelskich podejrzanego o handel narkotykami Anotine’a Jonesa, umieszczając w jego samochodzie odbiornik globalnego pozycjonowania satelitarnego (GPS) i śledząc całodobowo jego ruch. Naruszenie polega na złamaniu 4. Poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, chroniącej przed nieuzasadnionymi przeszukaniami i aresztowaniami.

“Jesteśmy zdania, że instalowanie przez rząd urządzeń GPS w wyznaczonych pojazdach i ich używanie do śledzenia położenia pojazdu jest formą przeszukania”, napisała sędzia Antonin Scalia. “Rząd fizycznie zajął własność prywatną w celu pozyskiwania informacji”, tym samym “montując urządzenie w Jeepie, funkcjonariusz naruszył obszar chroniony”.

W sprawie Jonesa policja miała nakaz umieszczenia urządzenia GPS w jego samochodzie, ale nie usunęła go trwale po wygaśnięciu nakazu. Urządzenie zostało raz jeszcze zamontowane i śledzono nim położenie Jonesa przez 28 dni. Korzystając z tych danych, ujęto Jonesa, gdy przebywał w domu, w którym znaleziono broń, kokainę i oprzyrządowanie do narkotyków. Jones został skazany na dożywocie za zamiar handlu narkotykami.

Jego wyrok został uchylony przez sąd apelacyjny Dystryktu Kolumbia, a poniedziałkowy wyrok Sądu Najwyższego podtrzymuje tę decyzję.

Sprawa, której przyglądała się bacznie nie tylko Ameryka, uważana jest za ważny test pokazujący, jak daleko może posunąć się policja w używaniu technologii do śledzenia i namierzania podejrzanych. Na jej istotność zwracali uwagę głównie obrońcy praw obywatelskich i prywatności.

W listopadzie sędzia Stephen Brever odpowiedział radcy rządowemu (formalnie zaskarżającego decyzję sądu apelacyjnego), że “jeśli wygra tę sprawę, to nic nie powstrzyma go przed monitorowaniem ruchu każdego amerykańskiego obywatela przez 24 godziny na dobę”. Zgodę na takie działanie przyrównał do powieści George’a Orewella “1984”.

Gregory Nojeim z Center for Democracy and Technology (CDT, Centrum na rzecz Demokracji i Technologii) ocenił wyrok jako “przełomowy”. “Sąd Najwyższy dał dzisiaj jasno do zrozumienia, że nie pozwoli coraz sprawniejszym technologiom na stopniowe degradowanie konstytucyjnego prawa do prywatności”. Według CDT wyrok będzie też rzutował na używanie triangulacji telefonów komórkowych wieżami nadawczo-odbiorczymi telefonii. Metoda ta ma dokładność porównywalną z GPS, szczególnie w obszarze zabudowanym. Nojeim uważa, że kolejnym krokiem powinno być przygotowanie przez Kongres odpowiedniego zapisu, który ureguluje, kiedy rząd, prócz sytuacji awaryjnych (ratowniczych), potrzebować będzie nakazu, aby zamienić telefon komórkowy w urządzenie namierzające.

(AFP)

Share.

Comments are closed.