Perspektywy spadku cen lotów na orbitę w następnych dekadach

0

31 sierpnia w należącym do NASA Kennedy Space Center ekspert w tej dziedzinie, Jay Penn z The Aerospace Corporation, wygłosił prezentację pod tytułem „Beyond Next Generation Access to Space”.

Przekonywał w niej zebranych na sali inżynierów, że przyszłość lotów kosmicznych albo tych mających na celu dostarczyć ładunek na przeciwną stronę globu w ciągu dwóch godzin, musi opierać się na maszynach zdolnych do wielokrotnego użytku oraz w najwyższym stopniu niezawodnych.

Prezentacja to forma raportu z badań przeprowadzonych przez firmę zatrudniającą Jay’a – strategie biznesowe obsługujące różne warianty lotów rakietowych. Koszt wyniesienia na orbitę kilograma ładunku wycofanym już z użycia wahadłowcem kosmicznym wynosił około 30 tysięcy USD, jednak według raportu cena ta spadłaby o kilka rzędów wielkości, gdyby sposób zarządzania został upodobniony do tych używanych przez komercyjne linie lotnicze. One bowiem wyceniają koszt transportu kilograma ładunku dookoła świata na 2-3 USD, czyli 5000 razy taniej. Według nowych badań główną winę za ogromne koszty transportu kosmicznego ponoszą dzisiaj bardzo skomplikowane procedury obsługi naziemnej wehikułów transportowych oraz ich niska „szybkostrzelność”, nieodpowiadająca zasadom ekonomii skali. Dla przykładu, wymagania wobec transportowców mających przewozić ładunki szybciej niż 2 godziny w dowolne miejsce na Ziemi określają, iż taki pojazd powietrzny musi być zdolny do kilku lotów dziennie. Zwrócono również uwagę, iż w Centrum Kennedy’ego znajduje się infrastruktura, która może stać się jednym z hubów dla takich pojazdów. Obecny na wystąpieniu Jim Ball, wysłannik Centrum Planowania Centrum Kennedy’ego, dodał, że jego biuro już prowadzi przygotowania, mające na celu zarysować plan dostosowania Centrum do nowych potrzeb.

Zasugerowane zostały również pierwsze pomysły na rozwiązania techniczne. Według nich konieczny jest duży człon napędowy pierwszego stopnia ze skrzydłami oraz klapami, tak aby pojazd mógł lądować na pasach startowych. Ważyć ma mniej więcej tyle, ile dzisiejsze jumbo jety, ale może być nieco mniejszy. Napęd głównego silnika ma operować na dostępnych dzisiaj paliwach chemicznych, jak nafta i ciekły wodór, chociaż może również wytwarzać swój własny tlen podczas lotu. Penn podkreślił, że ważnym czynnikiem wyboru paliwa jest udowodniona niezawodność oraz to, aby nie stwarzało problemów logistycznych.

Drugi stopień napędowy ma być także uskrzydlony oraz zawierać wnękę na masę użyteczną lub też, według alternatywnego projektu, być połączony ze stopniem zawierającym satelitę. Taki sposób transportu ma zapewnić możliwość przenoszenia dużych ładunków.

Wehikuł oraz jego logistyka ma składać się z całego szeregu nowych technologii, zamiast jakiegoś pojedynczego rewolucyjnego wynalazku. Zasugerowano, że mogą być to pulsowe silniki detonacyjne oraz wykorzystywanie własnych fal uderzeniowych generowanych podczas lotu. Całość mogłaby zostać wykonana z nanorurek węglowych.

Zalecenia dla konstruktorów uwzględniają również wymóg modułowej budowy, aby dać operatorom elastyczność zastosowań. Pojazdy nie muszą startować poziomo, gdyż mogłoby to narazić projekt na znaczne zwiększenie masy pojazdy (nawet 3 razy tyle, ile waży 747 albo A380). Przedsięwzięcie ma także być silnie związane z obsługą turystyki kosmicznej.

Nikt nie ukrywa również faktu, że zbudowanie takich pojazdów stanowi ogromne wyzwanie.

Share.

Comments are closed.