Potencjalne kłopoty z lądowaniem Sojuza TMA-M?

0

W przeciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin nastąpi lądowanie kolejnego rosyjskiego statku załogowego z załogą ze Stacji. Czy rutynowa procedura może przebiec teraz inaczej? NASA oraz RSA informują o możliwości powrotu „cyfrowego” Sojuza po niezwykle nieprzyjemnej dla załogi trajektorii balistycznej.

Odcumowanie Sojuza TMA-M od rosyjskiego modułu Poisk (MRM-2) planowane jest na godzinę 05:27 CET w środę 16 marca. Załogę stanowią Aleksander Kaleri, Oleg Skripoczka oraz Scott Kelly. Po oddaleniu się od Stacji ISS wykonane zostaną testy statku, m.in. test kontroli ruchu, a następnie około godziny 05:39 CET nastąpi oddalenie od kosmicznego laboratorium. Odpalenie deorbitacyjne planowane jest na godzinę 07:57 CET, natomiast lądowanie na stepach Kazachstanu, na północny wschód od miasta Arkałyk, na godzinę 08:47 CET. Istnieje jednak możliwość zmiany miejsca oraz godziny lądowania na skutek problemów z Sojuzem.

Sojuz TMA-M jest pierwszym załogowym statkiem nowej serii. Zaprojektowany został przez Energia Aerospace Corporation na bazie Sojuza TMA, który od października w 2002 roku wykonał 20 lotów. Nowy statek wyróżnia się cyfrowym systemem kontroli ruchu, nawigacji oraz telemetrii, do nowych komponentów należy też komputer CVM-101, który zastąpił leciwego już Argona-16.

Niestety Rosjanie mają sporo problemów z „nową” maszyną i nie wiadomo, czy możliwe będzie przeprowadzenie bezproblemowego lądowania. Alternatywny, awaryjny program lądowania, nazywany zejściem po trajektorii „balistycznej”, jest bardzo nieprzyjemny dla załogi z uwagi na bardzo duże przeciążenia, sięgające 10 g. Szybsze zejście z orbity oznacza także lądowanie w miejscu oddalonym zazwyczaj o kilkaset kilometrów od planowanego.

Lądowanie Sojuza TMA-M będzie pierwszym w historii przetestowaniem udoskonalonego systemu nawigacji do wejścia w atmosferę Ziemi przez załogową misję bez wcześniejszego przetestowania takiego systemu w misji bezzałogowej. Przed rozpoczęciem tej misji wspominana „cyfrowa awionika” była testowania kilka razy przez bezzałogowe towarowe statki Progress i trzeba zaznaczyć, iż testy wypadały pomyślnie, jednak statki Progress nie posiadają systemów charakterystycznych dla misji załogowych (jak statki Sojuz) czy po prostu brak tam kapsuły powrotnej, która musi odpowiednio ustawić się do wejścia na odpowiednią trajektorię wejścia w atmosferę. Wcześniejsze udoskonalenia systemów były testowane przez bezzałogowe wersje statków Sojuz T oraz Sojuz TM, tym razem jednak będzie inaczej.

Oczywiście tak jak przewidywano pierwszy lot Sojuza TMA-M obnażył wiele problemów, które pojawiły się jeszcze przed samym startem, kiedy to wyciek tlenu spowodował wzrost ciśnienia w kapsule powrotnej. W drugim dniu lotu na Stację ISS awarii uległ konwerter analogowo-cyfrowy wyświetlacza, a w czasie cumowania restartowi uległ panel kontroli Neptun-ME.

Problemu ze zmianą ciśnienia w kapsule powrotnej nie można bagatelizować. Oznacza ona dwukrotnie większą ilość tlenu, a co za tym idzie ryzyko zapalności niebezpiecznie się podwyższa. Z pewnością w świetle tych wiadomości jasna staje się decyzja Rosjan odnośnie zarzucenia planu na wykonanie historycznych fotografii, które miały być zrobione przez załogę odcumowanego Sojuza Stacji ISS z zadokowanym do niej wahadłowcem oraz towarowymi statkami ATV i HTV.

Z pewnością lądowanie Sojuza TMA-M z załogą spotka się z naszym (i nie tylko) większym zainteresowaniem. Realne ryzyko zejścia kapsuły powrotnej po trajektorii balistycznej potwierdziła także amerykańska agencja kosmiczna NASA. Ponadto na moment lądowania kapsuły na stepach Kazachstanu przewidywane są duże opady śniegu oraz silne podmuchy wiatru.

(NASA)

Share.

Comments are closed.