Scott Parazynski odpowiedział na Wasze pytania

0

Na początku lipca udało nam się nawiązać kontakt z astronautą polskiego pochodzenia Scottem Parazynskim, który zgodził się odpowiedzieć na pięć pytań nadesłanych przez czytelników portalu. Nadesłaliście łącznie 18 pytań. Wewnątrz redakcji wybraliśmy te finałowe. Dzisiaj mamy przyjemność opublikować odpowiedzi astronauty – nieco później niż było to pierwotnie zamierzone, gdyż astronauta miał bardzo dużo obowiązków.

Z pierwszymi trzema osobami skontaktujemy się w celu przekazania dodatkowych nagród.

Zwycięskie pytanie zadał Michał Lewandowski. Nagrodą jest zdjęcie A4 w ramce przedstawiające astronautę Parazynski’ego:

Czy na ISS są umieszczone przyrządy i teleskopy do obserwacji przestrzeni kosmicznej ? Z tego co wiem jednym z poważniejszych problemów jest występowanie na ziemi pary wodnej, która przeszkadza w obserwacjach. Na orbicie okołoziemskiej gdzie znajduje się ISS już jej nie ma, wiec wnioskować można, że obserwacje byłyby dużo lepsze.

Scott Parazynski:
“Stacje kosmiczne Skylab oraz Mir miały zainstalowane obserwatoria astronomiczne, lecz na pokładzie ISS nie ma żadnych większych teleskopów – przynajmniej na razie. Problem polega na tym, iż ISS orbitując, stale zmienia orientację względem Ziemi. Przykładowy teleskop zamontowany na stacji musiałby ciągle zmieniać pozycję podczas obserwacji gwiazd. Jednocześnie drgania spowodowane przez ćwiczenia załogi oraz odpalanie silników stacji wyjątkowo utrudniają stabilizację. Co prawda istnieją projekty zdalnie sterowanych teleskopów, lecz żaden z nich nie został jeszcze wystrzelony w kierunku ISS.

Lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie oddzielnego teleskopu kosmicznego. NASA wysłała wiele  innowacyjnych obserwatoriów, dzięki którym wciąż na nowo rewidujemy podręczniki astronomii i astrofizyki: Hubble, Chandra, Spitzer oraz COBE to tylko kilka przykładów.Następnym wielkim obserwatorium jest teleskop Jamesa Webba, który zostanie wystrzelony w przyszłości.”

Druga nagroda, zdjęcie w ramce przedstawiające Scotta – zostanie wręczona Robertowi Koziełowi za pytanie:

Czy są takie konsekwencje długotrwałego pobytu człowieka w stanie nieważkości, które można uznać za nieodwracalne? Pięciu rosyjskich kosmonautów uczestniczyło w misjach trwających ponad 300 dni.Od ustanowienia w 1995 r. przez Walerego Polakowa rekordu w długości pobytu człowieka w kosmosie (438 dni), nie realizuje się wypraw kosmicznych znacząco przekraczających 6 miesięcy.Czyżby uznano takie długotrwałe pobyty astronautów w stanie nieważkości za niehumanitarne?  Z podziwem obserwuję, jak astronauci po 2-tygodniowych misjach kosmicznych wychodzą z wahadłowców raczej bez problemów.Czy świadczy to o dużym postępie w metodach adaptacji do ziemskiej grawitacji? A jak np. ssaki po długich lotach kosmicznych (może nawet dłuższych od ludzi?) znoszą szok spowodowany powrotem w sferę ziemskiego ciążenia bez uprzedniego ćwiczenia mięśni? (jeśli takie eksperymenty były prowadzone). Czy np. bardzo długi taki lot może się skończyć śmiercią zwierzęcia? Pozdrawiam redakcję portalu jak i Scotta Parazynski’ego!

Scott Parazynski:
“Nastąpił duży postęp w rozwoju metod chroniących przed efektami długotrwałego pobytu w nieważkości. Jednakże, wiele wciąż pozostaje do zrobienia. Walery Polakow musiał ćwiczyć nawet 4 godziny dziennie, i mimo wszystko wrócił z ubytkiem kości oraz mięśni. W tej chwili posiadamy rewelacyjne zestawy ćwiczeń. Również leki mają potencjał w zmniejszaniu ubytku kostnego, a nawet pomagają w przypadku promieniowania.

Sześć miesięcy to prawdopodobnie optymalny czas dla misji na pokładzie ISS, jednakże lot w kierunku Marsa przy pomocy dzisiejszej technologii, gdzie przelot w jedną stronę trwa 9 miesięcy, jest jak najbardziej możliwy. Problemem staje się jednak promieniowanie, zwłaszcza że w tej chwili nie posiadamy odpowiedniej technologii by się od niego odgrodzić. W przestrzeni międzyplanetarnej załogi zostaną wystawione na efekty promieniowania kosmicznego oraz cząsteczki pochodzące ze Słońca. Bez ochrony ziemskiego pola magnetycznego takie promieniowanie jest zabójcze. W tej chwili dużo pracy poświęca się dokładnemu zbadaniu wpływu promieniowania na zdrowie, a także rozwój nowych metod ochronnych.

Wiele zwierząt i roślin odwiedziło przestrzeń kosmiczną: psy, szympansy, ryby, żaby, ptaki, nasiona, cebula, itd – i jak w przypadku człowieka, całkiem dobrze dostosowują się do warunków nieważkości (jednak żadne nie były w przestrzeni dłużej od człowieka – loty trwały od paru dni, do paru tygodni). Problem dla wyższych ssaków pojawia się nie podczas pobytu w nieważkości, ale podczas readaptacji do ziemskiej grawitacji po “utracie dobrej kondycji” w przestrzeni kosmicznej.”

Zdobywcą trzeciego miejsca oraz plakatu przedstawiającego Scotta Parazynski’ego jest Jakub Jędrzejewski:

Jakie uczucia ogarniają człowieka, gdy pierwszy raz odbywa spacer kosmiczny? Jakie emocje temu towarzyszą? Czy przy każdym kolejnym wyjściu w przestrzeń kosmiczną jest tak samo?

Scott Parazynski:
“Pamiętam, że byłem dosyć zdenerwowany podczas pierwszego spaceru kosmicznego. Wiedziałem, że mam bardzo ważną misję i chciałem ukończyć wszystkie zadania. W momencie wyjścia ze śluzy przede wszystkim myślałem o wykonaniu pracy (odebrać cztery eksperymenty zamontowane na zewnątrz rosyjskiej stacji Mir, przetestować ruchomy model uchwytu na stopy, przenieść zestaw narzędzi do naprawy modułu Spektr, uszkodzonego przez statek Progress, a także przeprowadzić testowy lot ratunkowego plecaka odrzutowego o nazwie SAFER).

Wkrótce po wyjściu w przestrzeń zamarzła szpula mojej linki bezpieczeństwa. Kilka metrów wysuniętej stalowej linki latało wokół mnie. Obawiałem się, żeby nie uderzyła mnie ani mojego partnera, Władimira Titowa. Zwinąłem ją i kontynuowałem spacer przekazując sobie linkę od ręki do ręki. Przypominało to wspinanie się po lodowej powierzchni. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że poradzę sobie ze spacerem kosmicznym i się zrelaksowałem. Całą EVA wykonaliśmy w 5 godzin i jedną minutę (zgodnie z planem czasowym mimo problemów z linką oraz jednym z eksperymentów). Potem mogłem podziwiać widok. Pamiętam, że Władimir pokazywał mi jezioro Titicaca w Andach. No i ujrzałem wschód Słońca, którego nigdy nie zapomnę.

Miałem szczęście później brać udział w spacerach kosmicznych podczas dwóch misji do ISS. Wtedy naprawdę mogłem napatrzeć się widokami Ziemi i kosmosu. Najbardziej zapamiętałem osobisty przelot przez zorzę polarną oraz widok tysiąca mil kwadratowych burzy z piorunami pokrywającej dużą część Australii.

Na koniec mogę tylko dodać, że człowiek czuję się bardzo malutkim widząc rozmiary Ziemi i kosmosu. Jest to niesamowite doświadczenie życiowe i na pewno najlepsze doświadczenie dostępne dla astronauty!”

Czwarte miejsce uzyskało pytanie Michała Solnicy:

Jak wygląda historia Pana przygody z górami, której zwieńczeniem był Mt. Everest – czy planuje Pan dalsze wyprawy na “Dach Świata”? Co czuje człowiek, który po wielu trudnościach osiąga nareszcie szczyt ziemskich szczytów?

Scott Parazynski:
“Gdy byłem jeszcze dzieckiem czytałem o wielkich podróżnikach na świecie: Hillary, Mallory, Glenn, Gagarin, Armstrong, Cousteau i tym podobnych. Poważnie chodzić po górach zacząłem w wieku 15 lat, gdy mieszkałem w Grecji – praktycznie to były tylko gruzowiska na stromych wzgórzach w okolicy mojego domu. Jak już nauczyłem się podstaw i złapałem bakcyla, zacząłem naukę wspinaczki skalnej. Z latami coraz bardziej interesowało mnie wspinanie się po lodzie oraz chodzenie po górach w warunkach zimowych. “Uzależniony” od gór, ostatnim testem i wyzwaniem stał się dla mnie Everest. Jako że przeczytałem prawie każdą książkę o tej górze, było pewnym, że kiedyś spróbuję wejść.

Trudno ująć w słowa euforię tego, co się czuje stojąc – właściwie siedząc! – na szczycie świata. Ten wysiłek kosztował mnie dwa podejścia oraz cztery miesiące spędzone na ekstremalnej wysokości. Za pierwszym razem, w maju 2008 roku, uszkodziłem sobie dysk w krzyżu, i musiałem wrócić następnego roku z kolejną próbą. Myślę, że fakt “opóźnionej nagrody” oraz ból związany z czasem poświęconym na Everest, sprawił że owe 30 minut na Szczycie Świata są dla mnie tak ważne jak mój pierwszy start na pokładzie wahadłowca… Ze szczytu wyraźnie widać było krzywiznę Ziemi. Udało mi się z góry również zobaczyć odpowiednik “orbitalnego wschodu Słońca”. Różnica między prawdziwym wschodem Słońca widzianym z orbity, a moim punktem obserwacji był czas trwania zjawiska. Wschód Słońca widziany z orbity jest spektakularnie piękny, lecz trwa tylko kilka minut. Na Evereście mogłem podziwiać pełne spektrum światła na horyzoncie przez wiele minut.”

Ostatnie pytanie, na które odpowiedział Scott zostało zadane przez Sebastiana Koźlika:

Czego się nauczyliśmy budując stację kosmiczną? Kosmiczna przygoda rozpoczęła się od odważnych misji pionierskich, które realizowano w bardzo szybkim czasie. Dzisiaj wygląda na to, że strategia eksploracyjna została zmieniona na bezpieczne i długie misje na niskiej orbicie okołoziemskiej, gdzie cała aktywność odbywa się na pokładzie stacji kosmicznych. Z drugiej strony, nie ma konkretnych planów dalszego podboju kosmosu (na przykład bazy księżycowej). Czy uważa pan, że stacja kosmiczna jest odważnym krokiem badania przestrzeni kosmicznej, czy to tylko miejsce, z którego można spoglądać na Ziemię i robić przygotowania dla przyszłych pokoleń astronautów?

Scott Parazynski:
“Program Międzynarodowej Stacji Kosmicznej poprawił światowe możliwości życia i pracy w kosmosie. Robi to poprzez rozwiązywanie wielkich problemów naukowych i inżynieryjnych stosowanych na Ziemi i w kosmosie. W momencie gdy weźmiemy najlepszych ludzi z całego świata i podzielimy koszty, to ma to duży polityczny i praktyczny sens. Gdyby Stany Zjednoczone nie połączyły sił z naszymi międzynarodowymi partnerami, ISS nigdy by się nie udała. Nasza faza I programu ISS pomogła utrzymać stację kosmiczną Mir. Dzięki rosyjskim statkom Sojuz, załogi latały na ISS po tragedii wahadłowca Columbia.

ISS jest wspaniałą platformą badawczą do prowadzenia obserwacji, zaś stan nieważkości pomaga nauce na Ziemi (medycyna, nowe materiały, fizyka, monitoring klimatu). Stacja na pewno będzie miejscem testowym dla przyszłych systemów podtrzymywania życia (oraz innych) potrzebnych do eksploracji pozaziemskiej.

Czy marzę o tym byśmy wcześniej wrócili na Księżyc i polecieli na Marsa? Tak, zdecydowanie, lecz sądzę że stopniowa realizacja tego celu działa całkiem nieźle, biorąc pod uwagę rzeczywistość finansową i polityczną.”

Gratulujemy uczestnikom oraz zapraszamy na oficjalną stronę astronauty. Pytania podobały mu się tak bardzo, iż zamieścił je w wersji angielskiej w dziale Q&A.

Share.

Comments are closed.