Start promu widziany z plaży na Florydzie

0

Wśród nas są i szczęśliwcy, którym udało się zobaczyć start wahadłowca na żywo. W części głównej artykułu prezentujemy raport Marcina Dobrowolskiego, który oglądał wczorajszy start promu Atlantis z plaży na Florydzie, nieopodal KSC.

Oto relacja Marcina:

Piątek 14 maja 2010 -Space Coast, Floryda USA

7.00
Dzwoni budzik. Czas wstawać i stawić się na ostatniej sesji konferencji Aerospace Mechanisms Symposium. Dziś swoje prezentacje mają CubeSatowcy. Jak nigdy wcześniej każdy z prelegentów kończy swoje wystąpienie przed czasem. Powód jest oczywisty, zapowiadany na godzinę 14 start wahadłowca Atlantis. Z hotelu do wyrzutni promu jest w linii prostej około 32 km więc wystarczy wyjść na plażę. Jeszcze wystąpienie przedstawiciela KSC na temat budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, wręczenie nagrody za najlepsze wystąpienie i rozdanie kanapek co jest tu najpopularniejszą formą lunchu.

11:20
Spakowany opuszczam swój pokój. Okazuje się, że pracownica recepcji jest polskiego pochodzenia. Żartujemy sobie z Paris Hilton. To czego nie udało mi się załatwić przez ostatni miesiąc teraz zajmuje 2 minuty. Nie muszę zmieniać hotelu, znalazło się jednak wolne miejsce. Wracam do swojego pokoju. Na korytarzu i w lobby tłumy. To pracownicy Boeing’a, Lockheed Martin’a i innych amerykańskich firm zaangażowanych w loty kosmiczne. Pracodawcy zorganizowali im specjalne warunki pokazu startu rakiety. Niestety, mi nawet nie udało się wykupić biletu pozwalającego obserwować wydarzenie z pobliskiej autostrady.

11:40
Wychodząc z hotelu. Moim celem jest molo w Jetty Park przy czołówce Portu Canaveral. Miejsce to dzień wcześniej polecił mi inżynier z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. Wszyscy ostrzegają przed utrudnieniami w ruchu na drogach. Idą więc pieszo. Dystans to około 8 km plaży.

11:57
SMS od: Krzysztof Kanawka: “Wszyscy astronauci są już na pokładzie. Nad KSC lata samolot badający pogodę. Zaraz ich zamkną w promie.” Przyspieszam kroki. Dochodzi do mojej świadomości fakt, że wycieczka, w którą się wybrałem nie będzie łatwa. Słońce grzeje nieubłagalnie. Nie ma jak się skryć. Nakładam olejek do opalania, może pomoże. Stopy odmawiają już chodzenia po rozgrzanym piasku, zakładam sandały. Mijam molo w Cocoa Beach a więc już prawie połowa drogi za mną. Wzdłuż brzegu latają w czwórkach wojskowe śmigłowce.

13:50
SMS od: K. K.: “Hej hej – trwa odliczanie do startu, pojawił się jakiś problem z jakąś kamerą, o którym wiedzieli od wtorku a ponoć nic nie zrobili. Będę pisać co się dzieje!” . Docieram do mola w Porcie Canaveral. Jest tu już sporo ludzi ale znajduję kącik i dla siebie. Zmęczony siadam pod barierką i daje odpocząć nogom. Widzę, że powrót będzie ciężki. Pod molem leniwie pływa sobie półmetrowy żółw. Wędkarze zarzucają zainstalowanymi na haczykach krewetkami. Jeden wyciąga sporo rybę. Za chwile wypuszcza ją z powrotem do oceanu. Coraz więcej ludzi z aparatami i kamerami. Wystawa osobliwości.

14:17
SMS od: K. K.: “Końcowe odliczanie! Idzie wszystko dobrze! Start za 5 minut”.  Ludzie na molo kończą rozmowy z Johnami, Bobami i innymi Philami. Cisza. Cisza. Wędkarz łapie następną rybę. Cisza. Ktoś krzyczy: Tam jest! Naprzeciwko mnie nad przeciwległym brzegiem unosi się ku niebu kula ognia  pozostawiając za sobą smugę dymu. Coraz szybciej i szybciej. Prom wzbija się w niebo pochylając ku oceanowi swoją trajektorie lotu. Na chwilę chowa się za chmurami. Ktoś mówi: zaraz będzie. I jest.

Start STS-132 / Credits - Marcin Dobrowolski

Do moich uszu dochodzą głośne grzmoty. Dopiero teraz można poczuć potężną moc silników promu. Ciało przechodzi lekki dreszczyk ale trwa to tylko chwilę. Prom jest coraz wyżej, wyżej i znika. Odłączenia boosterów nie widać. Pozostaje smuga dymu, która przez długi czas utrzymuje się w niezmiennej pozycji. Koniec przedstawienia. Jestem zadowolony ale czuję jednak niedosyt. Nie spodziewałem się, że wszystko będzie trwało tak krótko.

Wracam z powrotem do hotelu. Na plaży pełno ludzi. Słońce pali niemiłosiernie. Odwracam się aby jeszcze raz spojrzeć na Cape Canaveral. Dym pozostały po starcie promu utworzyć owalną chmurkę. W jej środku tańczy na wietrze latawiec.

17:10
Docieram do hotelu. Nareszcie można się skryć i odpocząć. Gdy ktoś mi kiedyś wspomni o wysyłaniu “światełka do nieba” na pewno będę to kojarzyć z ostatnim startem wahadłowca Atlantis 😉

Start STS-132 / Credits - Marcin Dobrowolski

Redakcja kosmonauty serdecznie dziękuje za nadesłany tekst i zdjęcia.

Share.

Comments are closed.