40-ta rocznica Apollo-13. Część siódma: przedostatni dzień misji

0

W tym miesiącu mija 40 lat od startu Apollo-13, misji której celem było trzecie lądowanie ludzi na Księżycu. Jednak na skutek kłopotów technicznych do lądowania nigdy nie doszło. Serdecznie zapraszamy na siódmy artykuł z serii opisującej historię tej feralnej wyprawy.

16 kwiecień 1970r.
Mija 106 godzina od startu misji. Statek Apollo-13 znajduje się w odległości 278tyś. km od Ziemi i jego prędkość wynosi 1.35km/s. Ze względu na powyłączane wszystkie systemy modułu dowodzenia oraz bardzo ograniczone zużycie energii elektrycznej w lądowniku, warunki w jakich przebywa obecnie załoga bardzo się pogorszyły. Przede wszystkim spadła temperatura, a na iluminatorach zaczęła osadzać się wilgoć z wydychanego przez astronautów powietrza. Mimo, że kontrola misji zaplanowała sześciogodzinne przerwy na sen, to odpoczynek w takich warunkach jest raczej trudny do zrealizowania – załoga jest zmęczona.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin Lovell, Haise i Swigert bardzo też ograniczyli picie wody i prawidłowe odżywianie się. Mniejsze spożywanie wody było spowodowane tym, że jakiekolwiek usuwanie odpadków ze statku powoduje minimalną siłę napędową, która wpływa z kolei na trajektorię. Więc kontrola misji zasugerowała aby odpadki gromadzić w zużytych woreczkach. Aby w jakiś sposób ograniczyć ilość kolejnych napełnianych pojemników, astronauci postanowili zmniejszyć spożycie wody, co oczywiście groziło odwodnieniem. Na skutek tych niekorzystnych warunków, z załogi najbardziej ucierpiał Fred Haise, który nad ranem spostrzegł u siebie objawy przeziębienia i gorączki, najwyraźniej objaw jakiejś infekcji.

Tymczasem na Ziemi specjaliści od różnych systemów statku Apollo zastanawiali się jak bezpiecznie zaplanować procedurę wejścia kapsuły w atmosferę. Od zniszczenia zbiornika z tlenem nr 2 kilka dni temu, moduł dowodzenia był wyłączony. Ale wiadomo było, że przed lądowaniem należało uruchomić niezbędne systemy “Odysei” zapewniające m.in. nawigację i otworzenie spadochronów. Inżynierowie obawiali się o takie rzeczy jak wilgoć, która mogłaby spowodować zwarcie przy uruchamianiu systemów, czy też stan platformy inercjalnej. Ta ostatnia stanowi najważniejszy element układu nawigacyjnego. W skład jej budowy wchodzą specjalne żyroskopy. Osoby odpowiedzialne za ten system, martwili się o to jak niska temperatura wpłynęła na smar łożysk tych żyroskopów. Oprócz tego cały czas dopracowywano procedurę uruchamiania systemów modułu dowodzenia. Jak wiadomo jedynym źródłem zasilania były częściowo wyczerpane już baterie. Należało opracować taki sposób włączania systemów aby ilość energii elektrycznej wystarczyła na bezpieczny przelot przez atmosferę i udane wodowanie.

W 108 godzinie i 46 minucie lotu pęknięciu ulega w końcu membranowy bezpiecznik w zbiorniku helu. Mijają kolejne minuty, ludzie odpowiedzialni za trajektorię statku znowu są zaniepokojeni. Kat wejścia, który tak dobrze został ustawiony podczas ostatniego odpalenia korekcyjnego znowu ulegał zmianie. Analiza wykazała, że dynamika tych zmian nie może być spowodowana niedawnym uwolnieniem helu przez membranowy bezpiecznik – musiała istnieć jakaś inna przyczyna. Poniżej zmiana kąta wejścia w atmosferę w czasie, optymalna wartość to 6.5°:

T+109:38 – przewidywany kąt wejścia 6.24°
T+121:22 – obliczony kąt wynosi teraz 5.99°
T+124:09 – kąt wejścia 5.93°
T+126:26 – predykcja dla kąta wejścia w atmosferę wynosi 6.05°
T+128:35 – kąt wejścia 6.03°

Co gorsza wyglądało na to, że niezbędne będzie kolejne odpalenie korekcyjne, a nie było już niezbędnego helu aby zagwarantować odpowiednio stabilny ciąg silnika stopnia lądującego.

W międzyczasie podładowywano także baterie modułu dowodzenia z tych znajdujących się w module księżycowym. Jak wykazały próby w symulatorach zabieg ten był niezbędny aby wystarczyło energii elektrycznej w module dowodzenia na czas ognistego przelotu przez Ziemską atmosferę i udane wodowanie. Ładowanie zajęło kilkanaście godzin.

Gdy upływały kolejne godziny i misja coraz szybciej zbliżała się do końca, niektóre osoby z poza NASA obawiały się skażenia jakie może wywołać spalający się w atmosferze lądownik księżycowy. Jak wiadomo po udanym lądowaniu na Księżycu Lovell i Haise mieli za zadanie rozstawić szereg przyrządów naukowych. Jednym ze źródeł zasilania dla tych urządzeń był generator radioizotopowy zawierający pluton. Tym problemem zainteresowała się nawet Komisja Energii Atomowej obawiająca się rozszczelnienia pojemnika z plutonem. Jednak projektanci tego źródła zasilania tak zaprojektowali ten układ zasilania aby materiał radioaktywny przetrwał nienaruszony w specjalnej powłoce ochronnej wejście w atmosferę i upadek na Ziemię.

Jest 129 godzina 46 minuta misji, “Odyseja” i “Wodnik” znajdują się w odległości 138tyś. km od Ziemi. Kilka minut temu kontrola misji zakończyła przekazywanie procedury wejścia w atmosferę Ziemi astronautom Apollo-13. Następnie zaplanowano dla załogi chwilę odpoczynku. Wkrótce ostatnia korekta kursu ustawiającego “Odyseję” dokładnie w środku korytarza wejścia w atmosferę. W dalszej kolejności wszystkich, którzy związani są z tym lotem czekają krytyczne chwile wejśćia w atmosferę w 142 godzinie misji.

Źródło: NASA, capcomespace.net
Oryginalny press kit misji: LINK

Ciekawe informacje dotyczące trajektorii lotu na Księżyc: LINK

Share.

Comments are closed.