Kulisy pierwszego kosmicznego startu

0

Wiosną 1956 roku, po kilku udanych startach psów doświadczalnych w górne warstwy atmosfery (do 100 kilometrów) w kabinach rakiet wysokościowych, Główny Konstruktor radzieckiej techniki kosmicznej Siergiej Pawłowicz Korolow na jednej z narad w gronie swoich współpracowników zaproponował przeprowadzenie wzlotu rakiety geofizycznej z człowiekiem na pokładzie. Kilku młodych lekarzy pracujących przy eksperymentach biologicznych napisało prośby o wysłanie ich w stratosferę. Korolow zajęty był jednak w tym czasie rakietą balistyczną, toteż sprawa przycichła, a potem sam zrezygnował z tego projektu.

W dodatku ówczesny naczelny dowódca sił powietrznych ZSRR Paweł Fiodorowicz Żigariow nie miał przekonania do prób z rakietami wysokościowymi, a lot człowieka w kosmos uważał za mrzonkę. Dopiero jego następca, Konstantin A. Wierszynin, który zmienił go na tym stanowisku w 1957 roku, nadał właściwy bieg pracom przygotowawczym.

Potem w biurze konstrukcyjnym Korolowa rozważano plan przeprowadzenia kilkunastominutowego wzlotu balistycznego rakiety z człowiekiem na pokładzie. Jednakże to też wydało się Korolowowi przedsięwzięciem połowicznym. Uznał, że nakład pracy i środków finansowych na realizację tego projektu będzie w zasadzie nie mniejszy niż na przygotowanie rakiety nośnej i statku kosmicznego stwarzającego możliwość przeprowadzenia lotu człowieka po orbicie wokółziemskiej. I miał słuszność, to dzięki temu posunięciu Rosjanie zaskoczyli świat pierwszym pilotowanym lotem wokół Ziemi. I dzięki temu pierwszy w kosmosie był Gagarin, a nie amerykański astronauta Alan Shepard, który wykonał jedynie wzlot balistyczny, a i to po locie pierwszego radzieckiego kosmonauty. Wydział konstruktorski Michaiła Tichonrawowa, w którym pracował także późniejszy kosmonauta, inżynier Konstantin Fieoktistow, opracował projekt lotu wokół Ziemi jednoosobowego statku kosmicznego.

Korolow rozpatrywał jego założenia konstrukcyjne w maju 1958 roku. Zastanawiano się nad kształtem kabiny kosmonauty – rozważano zaprojektowanie jej w postaci konusa, cylindra, sześcianu lub kuli. Analizy wykazały, że kształt kuli wydawał się najbardziej obiecujący, kula spadając sama stabilizuje się w locie, a sposób lądowania statku kosmicznego najbardziej niepokoił jego projektantów. Sprowadzenie statku kosmicznego z orbity wokółziemskiej to proces wyhamowania jego prędkości od 28 tysięcy kilometrów na godzinę do… właściwie, jakby nie patrzeć, do zera. Właściwości aerodynamiczne kuli były sprawdzane między innymi w ten sposób, że eksperymentatorzy do zwykłej piłeczki pingpongowej doklejali właściwe obciążenie z plasteliny i zrzucali ją z góry na dół w klatce schodowej, a siedzący na półpiętrach obserwatorzy odnotowywali wyniki kolejnych zrzutów. Badania w tunelu aerodynamicznym potwierdziły zalety kuli spadającej po krzywej balistycznej. Jej wadą były co prawda dość duże przeciążenia w końcowej fazie opadania, ale na jakieś rozwiązanie trzeba było się zdecydować, coś wybrać.

Tymczasem trwały próby pilotowanego statku kosmicznego. W maju 1960 roku wypróbowano pierwszy prototyp nazwany Korabl-Sputnik. Niesprawność systemu orientacji spowodowała przejście statku na niewłaściwą orbitę i zagubienie go. W sierpniu 1960 roku na orbitę wokółziemską wyniesiono drugiego Korabla-Sputnika. Następnego dnia jego lądownik został sprowadzony na Ziemię. Nie wszystko było w porządku; jeden z psów doświadczalnych, Biełka, na czwartym okrążeniu Ziemi szamotał się, miał wymioty. Dlatego odpowiedzialny za program biologiczny Władimir Jazdowski uważał, że pierwszy lot człowieka w kosmos powinien trwać nie dłużej niż jedno okrążenie Ziemi. Większość członków komisji państwowej zgadzała się z nim. Taki wariant przyjęto.

W grudniu przeprowadzono trzecią próbę. Lądownik z psami doświadczalnymi Pszczółką i Muszką w wyniku wchodzenia w gęste warstwy atmosfery pod niewłaściwym kątem spłonął wraz ze zwierzętami. Trzy tygodnie później rakieta nośna podczas wynoszenia na orbitę kolejnego prototypu uległa awarii. Na początku pracy trzeciego stopnia rakiety aparat lądujący trzeba było awaryjnie odłączyć i sprowadzić na Ziemię. Lądownik ze zwierzętami doświadczalnymi odnaleziono z wielkim trudem. Informacje o tym nieudanym starcie trzymano w tajemnicy przez ponad 20 lat. Danych o nim nie publikowano w żadnych zestawieniach startów rakiet kosmicznych. A radziecka propaganda tworzyła mit, jakoby rozwój radzieckiej kosmonautyki przebiegał od sukcesu do sukcesu.

Przedostatnią próbę przeprowadzono 9 marca 1961 roku. Ta była udana. W kabinie czwartego Korabla-Sputnika umieszczona została drewniana makieta kosmonauty w jaskrawoczerwonym skafandrze kosmicznym i hełmie. Specjaliści, którzy ten manekin przygotowali, nazwali go żartobliwie Iwanem Iwanowiczem. Dla towarzystwa dodano mu psa Czornuszkę, świnki morskie i myszy – dla kolejnego sprawdzenia oddziaływania warunków lotu kosmicznego na organizmy żywe. Ponieważ przewidywano podczas tego lotu także próby łączności głosowej, manekin wyposażony był w urządzenie odtwarzające taśmę magnetofonową. Aby uniknąć, a zwłaszcza w razie awarii lub katastrofy statku, podejrzeń, że potajemnie wyniesiony został w kosmos żywy człowiek, dla sprawdzenia łączności głosowej wykorzystano nagranie znanego podówczas w ZSRR chóru im. Piatnickiego.

Wybrano sześciu kandydatów do pierwszej serii lotów kosmicznych, a wśród nich dwóch do pierwszego lotu – Jurija Gagarina i Hermana Titowa. Wszystkich sześciu kandydatów zaproszono na kosmodrom Bajkonur na generalną próbę prototypu pilotowanego statku kosmicznego, ostatniego Korabla-Sputnika. Było to 25 marca 1961 roku. Lot przebiegł według tego samego programu jak podczas przyszłego lotu człowieka. Kosmiczną podróż wokół Ziemi odbył kolejny manekin kosmonauty i pies doświadczalny, któremu sam Gagarin żartobliwie nadał imię Zwiozdoczka. Eksperyment był całkowicie udany.

Trzy dni później, w Moskwie, w sali konferencyjnej Prezydium Akademii Nauk ZSRR zorganizowano konferencję prasową dla dziennikarzy radzieckich i zagranicznych na temat rezultatów badań przeprowadzonych na Korablach-Sputnikach. Przyjechało wielu dziennikarzy. Tłocząc się, przeszkadzając jeden drugiemu, wszyscy z zapałem fotografowali Czornuszkę i Zwiozdoczkę. W pierwszym rzędzie siedzieli Gagarin, Titow, Nielubow, Nikołajew, Bykowski i inni przyszli kosmonauci. Nikt nie zrobił zdjęcia Gagarinowi, zdjęcia, które ledwie dwa tygodnie później warte byłoby majątek.

3 kwietnia 1961 roku formalnie podjęta została utajniona decyzja o pierwszym starcie człowieka na orbitę wokółziemską. Tego samego dnia Główny Konstruktor Siergiej Pawłowicz Korolow odleciał z Moskwy na kosmodrom.

Ważyła się decyzja wyboru pierwszego kosmonauty. Jewgienijowi Karpowowi, przełożonemu grupy przyszłych kosmonautów, polecono dostarczyć do Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego zdjęcia i biografie dwóch głównych kandydatów, Gagarina i Titowa. Sekretarz KC Iwan Sierbin pokazał je członkom Biura Politycznego. Po jakimś czasie zadzwonił do Karpowa:

– Obaj chłopcy wspaniali! Wybierajcie sami…

Rankiem 5 kwietnia sześciu kandydatów wystartowało z Moskwy do Bajkonuru. Poleciały trzy samoloty Ił-14. Gagarin i Titow lecieli oddzielnymi maszynami – na wypadek katastrofy.

7 kwietnia Gagarin i Titow po kolei, ubrani w skafandry, przeszli serię ostatnich treningów, tym razem już nie w makiecie, ale w prawdziwym statku kosmicznym.

Przeprowadzono ważenie Wostoka. Miał wagę na skraju dopuszczalnej ze względu na ograniczenia narzucane przez parametry techniczne rakiety nośnej. Ciężar własny Wostoków wahał się od 4540 do 4700 kg. Statek razem z Gagarinem ważył aż 4725 kg. Przypomniano sobie, że Titow jest lżejszy od Gagarina. Rozgorzał – rzecz jasna bez udziału samych zainteresowanych spór, czy nie byłoby lepiej wysłać w kosmos Titowa. Korolow twierdził jednak, że zmieniać niczego nie trzeba. W ostateczności można z Wostoka wymontować część aparatury kontrolnej, która w locie pilotowanym nie bierze żadnego udziału. Tego dnia Korolow otrzymał z Moskwy wiadomość, wcale nie tajną, bo w Stanach Zjednoczonych oficjalnie to ogłaszano, że Amerykanie planują pierwszy wzlot balistyczny kabiny Mercury z astronautą Alanem Shepardem na 28 kwietnia 1961 roku. Rosjanom pozostawały więc trzy tygodnie czasu na udowodnienie światu wyższości ustroju socjalistycznego nad imperializmem. W tamtych czasach miało to kolosalne znaczenie polityczne.

8 kwietnia komisja państwowa na utajnionym posiedzeniu, na które nie zaproszono kandydatów, podjęła decyzję o wyznaczeniu do roli pierwszego kosmonauty starszego lejtnanta Jurija Aleksiejewicza Gagarina. Na jego zastępcę, pilota zapasowego, zatwierdziła starszego lejtnanta Hermana Stiepanowicza Titowa. Start statku kosmicznego Wostok zaplanowano na 12 kwietnia 1961 roku.

Niniejszy artykuł został umieszczony w portalu www.kosmonauta.net dzięki uprzejmości Marka Jarosińskiego, redaktora portalu www.PortalPolski.pl . Tekst został opracowany na podstawie jego książki “Tajemnice, które wyszły na jaw”, której egzemplarz można nabyć po uprzednim nawiązaniu kontaktu emailowego marek.jarosinski(na)gmail.com

Share.

Comments are closed.